Świecki flaming nowym królem Polski

Świecki flaming nowym królem Polski, czyli publicystyczny przekrój problemów Europy i świata zanurzony w różowym lukrze…

Ludzie w Polsce popełniają samobójstwa z powodu zaciskających się na ich szyjach pętli kredytowych, w jakie popadli z bezsilności, ponieważ najniższe krajowe przeplatane okresami bezrobocia nie wystarczają do wykarmienia rodziny i do podstawowego przetrwania.

Polskie dzieci nie pląsają po ulicach z wydętymi od głodu brzuszkami – ale w Polsce żyje mnóstwo dzieci niedożywionych. I wcale nie dlatego, że większość polskich ojców jest nikczemnymi alimenciarzami, a większość polskich matek jest dbającymi o czubek własnego nosa ladacznicami, a także nie dlatego, że pięćset plus idzie na alkohol i papierosy – lecz dlatego, że ciężko pracującym rodzicom po prostu na normalne życie nie styka.

Humaniści w Polsce noszą na sobie stygmaty i etykiety idiotyzmu i nieużyteczności społecznej. „Ścisłowcy”, by dokonać czegoś ważnego dla nauki, muszą emigrować, np. do Bostonu. Bo tylko w dalekich przestrzeniach, na obczyznach, mogą liczyć na udział w ciekawych, wnoszących badaniach i projektach np. inżynieryjnych.

Polska gospodarczo leży i płacze: mali i średni przedsiębiorcy zmuszeni są przez system do zaciskania zębów w panice o jutro lub do bolesnego bankrutowania. Przedsiębiorczość w Polsce – dogorywa w paroksyzmach przedśmiertnych, a kwota wolna od podatku to upiorny dowcip.

W odpowiedzi na problemy przedsiębiorców – rząd ozusowuje, co się da… a da się wiele. Koszty życia – rosną. Wynagrodzenia – stoją. Cięcia kosztów i zwolnienia pracowników – zwyżkują.

ZUS – który zatrudnia multum nikomu niepotrzebnych urzędników – puchnie od obywatelskich składek i poniżeń. I składki, i poniżenia pójdą na straty ponoszone przez każdego obywatela – ukojenia, a tym bardziej profitu z tytułu ZUS-u: dla nikogo z nas nie będzie.

Pokolenie trzydziestolatków nie doczeka się emerytur, bo pracuje na umowach śmieciowych albo na czarno. Dzieci owych trzydziestolatków nie utrzymają rodziców na starość, bo trzydziestolatkowie nie decydują się na dzieci, na zakładanie rodzin – chyba że wyjeżdżają na stałe za granicę, choćby do Niemiec… Za 20 lat Polska będzie krajem przymierających głodem starców, kalek, kloszardów, jak i lumpów oraz złodziei… A ozusowywanie, czego się da, póki co prowokuje kwitnięcie szarej strefy.

Niepełnosprawni renciści oraz sędziwi emeryci, którzy swoje w życiu już przepracowali, zderzają się z waloryzacją rent i emerytur – podwyżka od 5 złotych do 50 złotych stanowi na tych polach normę.

Osoba niepełnosprawna – o znacznym stopniu niepełnosprawności – w 2017 roku otrzymuje podwyżkę renty z… 700 złotych do 759 złotych, plus dodatek pielęgnacyjny, co daje wespół radosną kwotę dochodu miesięcznego w wysokości 859 złotych. Mówimy tu o dorosłej, samotnej osobie niepełnosprawnej, niemającej stałej pomocy (w elementarnych czynnościach życiowych), nie wspominając o opiece. Mówimy tu o dorosłej, niesprawnej motorycznie (dotkliwe problemy z chodzeniem – stwardnienie rozsiane) osobie, bez wody i ubikacji w mieszkaniu. Jeśli dobry sąsiad przyniesie wodę w wiadrze ze studni – osoba ta napije się herbaty. Mocz i odchody odda do drugiego wiadra – które także ktoś opróżnić jednak powinien. Kto? Kiedy? Za ile? Oto Polska – XXI wiek.

Szansą gospodarczą dla Polski jest Jedwabny Szlak, który na pewno się stanie (informację tę potwierdzają Chińczycy), bo gospodarka może się podnieść, wskrzesić na dwa sposoby: albo poprzez wymianę handlową, albo poprzez wytwarzanie.

Ponieważ Polska praktycznie niczego nie wytwarza (a już na pewno nie na taką skalę, by mogła z tego tytułu gdziekolwiek się liczyć), gdyż stała się krajem – montownią, a przestała być producentem – kreatorem, wobec tego jedyną nadzieją dla nas, Polaków, nadzieją na przyszłość naszego kraju w znaczeniu gospodarki, jest ww. Jedwabny szlak. Jednak co z tą piękną ideą – Jedwabnego szlaku i nadziei gospodarczych i ekonomicznych, jakie z tej idei płyną – uczynią nasze elity polityczne? Odpowiedź na to pytanie jest rosyjską (sic!) ruletką.

Polska edukacja? Oto wołanie o pomstę do nieba. Ale nie wołajmy za głośno, bo jeszcze elity polityczne usłyszą i zaczną coś w tej materii naprawdę zmieniać… Dość mamy problemów – więc chociaż biedne polskie dzieci zostawmy w bezpiecznej iluzji spokoju.

Realnych, mięsistych, surowych, ogromnych problemów w Polsce bez liku – a wszystkie doskonale nierozwiązane, a nawet zaogniające się.

Politycznie – po europejsku – poprawna część naszego społeczeństwa nie chce tych problemów zauważyć. Elity polityczne polskie – u władzy i w opozycji – udają, że tych samych problemów zwyczajnie nie widzą, z premedytacją skupiając się na uprawianej przez siebie partiokracji, a o obywatelu myśląc wyłącznie w kontekstach jego długofalowego dojenia dla własnej korzyści.

Polska grzmi i dudni; pękają delikatne ściany swoiście mistycznego naczynia – bliżej niezdefiniowanego społeczeństwa…

Najbliższe wybory w Holandii i Francji okażą się dla losów Unii, świata i Polski – kluczowe. Polityka proislamska, jeszcze entuzjastycznie uprawiana przez Angelę Merkel i Europę, po cichu czka – odbija się. Autorzy, dyrygenci tej polityki już pomału wstydzą się za siebie samych, boją i truchleją, ale powidok ich abstrakcyjnej wizji różowego globu – wciąż gna poprzez telewizory i internety jako jedynie słuszny. Soros oraz Fundacja im. Stefana Batorego zacierają ręce, Le Pen także zaciera ręce – każde z innych powodów i z myślą o innych celach.

18 marca 2017 roku odbędą się w Polsce wesołe marsze antyrasistowskie. Młodzież oraz studenci biali, żółci, polscy i europejscy przejdą się chodnikami dużych polskich miast, ramię w ramię i uśmiech w uśmiech, aby udowodnić wszystkim wokół oraz samym sobie, że wspólnota ponad różnicami kulturowymi jest nie tylko możliwa, ale łatwa. Ci młodzi ludzie będą nawoływać do zwalczania szerzącej się w Polsce mowy nienawiści i ksenofobii, szerzącego się rasizmu, nazizmu, faszyzmu i nacjonalizmu. Będą nawoływać do zwalczania tych postaw właśnie ci, którzy jednak nie bardzo mają z nimi do czynienia – po pierwsze dlatego, że „izmy” te w polskiej rzeczywistości zajmują jedynie nader wąski margines. Po drugie dlatego, że światły kolega muzułmanin – student, to nie ten sam muzułmanin, który przybywa do Europy na biednej łodzi z Syrii, a de facto np. z Afganistanu czy Pakistanu.

Niemcy drastycznie obcinają zasiłki dla dzieci imigrantów. Polityka prouchodźcza Merkel coraz wyraźniej prowadzi Niemców do zguby m.in. ekonomicznej, nie mówiąc o zgubie moralnej, obyczajowej i politycznej, dlatego ten szeroki kurek wsparcia socjalnego – finansowego dla tak ogromnej liczby migrantów musiał w końcu zostać przykręcony. Politycy obdarzeni lewicową wrażliwością powoli zaczynają trzeźwieć. I bać się. I cofać – choć nie bez jęków i nie bez roszczeń.

W tym samym czasie w Niemczech wzmacniają się groźne, bo zaostrzone postawy narodowościowe. W Berlinie Niemcy podjeżdżają nocami pod domy imigrantów i obrzucają okna koktajlami Mołotowa – zupełnie nie interesuje ich, czy wypędzają ze swych ziem uchodźców z dalekiego Wschodu, czy np. z Polski. Do tych zachowań doprowadziła Niemców bezrefleksyjna polityka prouchodźcza, a właściwie proislamska. To właśnie implementowanie do społeczeństw tolerancji bezwzględnie nieograniczonej wzmaga postawy skrajne, ekstremalne – konflikt sprzecznych względem siebie, kompletnie obcych kultur rośnie głównie wskutek lewicowej polityki liberalnej, mimo że lewicowi liberałowie ani na milimetr nie poczuwają się do odpowiedzialności za doprowadzenie do sytuacji, w jakiej rozmaite podziały międzyludzkie wzmagają się, zamiast maleć.

Aktualnie w Polsce buduje się kolejny meczet. Pytanie za tysiąc punktów brzmi: ile kościołów chrześcijańskich wybudowano w ostatnim roku w Arabii Saudyjskiej? A ile kościołów Potwora Spaghetti? Ile protestanckich? Ile Zielonoświątkowych albo Adwentystów Dnia Siódmego? A ile „świątyń” dla ludzi uprawiających buddyjskie bądź ateistyczne medytacje?…

Świat nie dorósł do prawdziwej równości i czystego braterstwa ponad fizycznymi i duchowymi granicami – humanizm pozostaje utopią, a wszelkie utopie gniją i rozpadają się we łzach oraz krwi. Bezrefleksyjna, różowa tolerancja prowadzi do anarchii, a anarchia prowadzi do wojny. Czy rozbudzeni, wschodzący radykałowie powstrzymają struktury geopolityczne przed ostatecznymi, hiper-brutalnymi tarciami? Należy wątpić, że powstrzymają… Wszak owym radykałom też chodzi o władzę i pieniądze, a nie o człowieka i człowieczeństwo. Ale zdaje się, że ich żywa obecność i rozbudzona aktywność na europejskiej i światowej arenie politycznej – jest koniecznością, czy też: zimną, bezwzględną nieuchronnością dziejową.

A na tym europejskim i światowym tle – w Polsce dotuje się z tzw. pieniędzy publicznych „Klątwę”, w której pani aktorka robi dobrze posągowi papieża Jana Pawła II. Bo przecież naszym największym problemem jest polski katolicyzm i jego ikony – któż by się przejmował niedożywionymi dziećmi polskimi, wieszającymi się na pętli kredytowej polskimi mężami biednych żon, polskimi bezrobotnymi intelektualistami, polskimi technikami i specjalistami, którzy porzucają swój kraj i wyruszają na Zachód, żeby żyć i pracować, polskimi bankrutującymi mikro i średnimi przedsiębiorcami, nie mówiąc już o nikomu niepotrzebnych Polakach niepełnosprawnych, którzy zapeklowani w norach mieszkalnych poniżej godności ludzkiej – cicho, depresyjnie, inercyjnie czekają na śmierć…

Te problemy nie są istotne. Istotne jest to, żeby homoseksualiści mogli zawierać związki małżeńskie, żeby metoda in vitro była refundowana i żeby feministka mogła usunąć ciążę, kiedy zechce. Natomiast to, że w Polsce nie ma klasy średniej, że większość społeczeństwa balansuje na granicy między umiarkowaną biedą a dojmującą nędzą, że państwowa służba zdrowia zakrawa na makabryczny żart, że polska szkoła uczy dzieci wiary w szlachetny sens dobrowolnego ubóstwa – wcale a wcale ważne nie jest…

Więc kręć się, dziwne koło fortuny, i czyń swoje. To, co musi się wydarzyć, na pewno się wydarzy. A Księżyc nadal będzie wisiał tam, gdzie wisi, niezależnie od tego, czy na niego patrzę, czy nie.

A teraz z cynicznym utęsknieniem czekam na polski spektakl teatralny – oczywiście dotowany z pieniędzy publicznych – w którym główny bohater, Polak, mąż i ojciec, będzie tłukł żonę za to, że jest kobietą, będzie przemocą zabierał synowi śrubokręty i dawał do zabawy lalki, będzie defekował na Biblię, pluł na śniade dzieci sąsiadów przez ścianę, w punkcie kulminacyjnym sztuki spali meczet z tektury, a w scenie finalnej zje różaniec, paciorek za paciorkiem, czym ustanowi akt samooczyszczenia i uzdrawiającego ateizmu. Scena finalna rozegra się w towarzystwie kontemplacyjnej tradycyjnej melodii indyjskiej, którą zaintonuje męski chór ubrany w różowe pierzaste suknie symbolizujące flaminga, jaki zostanie uznany za świeckiego patrona Nowej Ery i Króla Polski XXI wieku. Po rozwiązaniu czołowej akcji utworu i uroczystej koronacji Flaminga, główny bohater wstąpi do tajnej organizacji ekologicznej i przyjmie świeckie śluby wszechmiłości i braterstwa z Matką Ziemią, jego żona zwiąże się z lesbijką i będzie szczęśliwa, a syn otworzy kasyno gry w piekło – niebo. Kurtyna!

Z pokorą i wstydem

Justyna Karolak

 

Źródła:

Zdanie mówiące, że Księżyc wisi tam, gdzie wisi (…), jest parafrazą słów Alberta Einsteina.

Zdanie: „To, co musi się wydarzyć, na pewno się wydarzy” – jest parafrazą prawa Murphy’ego.

 

Justyna Karolak – powieściopisarka, publicystka, felietonistka i autorka baśni dla dorosłych i dla dzieci. Najnowszą powieść (2016) Karolak można pobrać bezpłatnie ze strony Tostera Pandory – jest to e-book (Pdf) wydany specjalnie jako prezent dla Czytelników. Więcej informacji o powieści i o autorce przeczytasz, klikając niniejszy link: http://tosterpandory.pl/justyna-karolak-mowa-kruka-2016-powiesc-pdf-do-pobrania-za-darmo/.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (12)
  • w porządku-niezła grzanka (5)
  • potrzebny-smaczny tost (5)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

6 komentarzy

  1. No to ja może teraz tu trochę…

    Ja się w zasadzie z Pani spostrzerzeniami zgadzam i się nie zgadzam.

    Opisuje Pani nieco katastroficzny krajobraz. To nie znaczy tak nie jest, ale ludzi dobrej woli jest więcej. Sama Pani zauwarzyła, że na Zachodzie już czka, renty się rewaloryzują i jest 500+ – mało, ale powoli do przodu, będzie lepiej.
    Obraz kreowany w reklamach i przez opowieści z Zachodu sprawiają, że określenia „żyć normalnycm życiem” znaczy coś trochę innego niż onegdaj. Nie ma w tym nic złego, to normalne, ale najważniejsze to to, żeby nie chcieć zbyt dużo. Sam znam młode małżeństwo, które zasady kredytowania znają lepiej niż sami bankierzy, choć wcale nie musieliby się zadłużać na zbytki.
    Poruszyła mnie historia osoby ze stwardnieniem i dwoma wiadrami. No – pomocny sąsiad już jest, ale najsmutniejsze jest to, że pada pytanie „za ile?”. Bo to, że takie samotne i niepełnosprawne osoby są i będą to jest jasne. Właśnie na dniach w Szwecji – wzór opiekuńczego państwa – pojawiła się seria artykułów o samotności, że długotrwały stres, o tym, że zwłoki leżą miesiącami (nawet dwa lata w jednym przypadku) w mieszkaniach, bo nikt nie zauważa śmierci samotnych osób. I o tym, że zaostrzono zasady przyjmowania do domów starców i wielu staruszków traci tam miejsca, i tym, że tracą prawo do opieki domowej i jedzą spleśniały chleb i leżą w łóżkach we własnych odchodach.

    Ja chyba wierzę w demokrację.

    Jest bieda w Polsce. W ostatnich wyborach wygrała partia, która poruszała tematy socjalne, a przegrała ta od in vitro i aborcji.
    A ci od „Klątwy” to mała hałaśliwa grupka odżywiająca się sezonowymi skandalami.

    Także tego.

    • No to Pan teraz tu, to ja też tu 🙂 .

      Ja się w zasadzie z Panem i zgadzam, i nie zgadzam – poważnie mówię 🙂 .

      Ja też dostrzegam, że powoli, powoli – może i zmienia się w Polsce na plus. I że w tyle za Zachodem to my jesteśmy w kategorii nawierzchni asfaltowych, ale w kategoriach logiki, racjonalizmu i moralności – już, na szczęście, nie 🙂 . Zachodowi się jego światłość i postępowość stopniowo czkawką odbija, a socjaldemokraci doprowadzili ten niegdyś znakomicie prosperujący i ekonomicznie, i kulturowo kraj, jakim wówczas była Szwecja, a dziś jest Eksperyment Szwedzki – do mentalnej ruiny.

      Natomiast grupka czy grupa od „Klątwy” może być albo mała, albo wielka – mnie to różnicy nie robi, pod warunkiem, że grupa ta nie będzie brała dotacji państwowych na swoją „sztukę”, czyli moich pieniędzy. Skoro chcą być tak „wspaniale i nowocześnie kontrowersyjni”, to niech występują za swoje pieniądze – w piwnicach, a nie na deskach teatrów narodowych, tak jak robili to akcjoniści wiedeńscy!

      A partia „ta od in vitro i aborcji”, to która, przepraszam? Czyżby PO? Bo jeśli tak, to przypomnę nieśmiało, że przez 8 lat partia ta nie zrobiła nic z tymi dwiema kwestiami – choć kwestie te w jej kampaniach przedwyborczych były silnie akcentowane 🙂 .

      Tak że tego… No wie Pan 🙂 .

    • PS No i moim zdaniem słusznie, że wierzy Pan w demokrację, bo jak na razie mniej wadliwego ustroju nie wynaleziono 🙂 . I jeszcze do kredytów też się odniosę:

      Gdyby to było tak proste, że w zadłużenia popadają tylko ci, którzy umyślili sobie życie ponad stan! To nie takie proste – tak byłoby najprościej i mnie powiedzieć: że ktoś zadłużył się w banku, bo chciał posiadać za dużo. Nie mogę tak powiedzieć, bo byłaby to nieprawda. Stąd też spora popularność firm krzaków pożyczających „chwilówki” – bo to przede wszystkim ludzie z biedy sięgają po pożyczki, choć na pierwszy oka rzut wydaje się to irracjonalne. Owszem, ludzie szukający materialnej wygody (życia ponad stan) też istnieją, ale nie sądzę, że to właśnie oni stanowią największą grupę kredytobiorców.

  2. Linki do takich artykułów, zbieram w folderze „Piękne” 🙂

  3. Wiem, że wielu z Państwa nie zgodzi się z obserwacjami i wnioskami, które zaproponowałam w tym artykule. Ale ja nie szukam popleczników. Szukam mądrych dyskutantów. Czekam na ludzi, dla których teraźniejszość i przyszłość Polski nie są kwestiami bez znaczenia, jednokierunkowymi i przesądzonymi. Na ludzi, którzy podejmą wysiłek przebicia się przez różową zasłonę dymną; którzy podważą hipokryzję różowej poprawności politycznej. Ja na miarę moich możliwości – staram się to robić: podważać zastany obraz świata. W tym artykule – robię to niepokornie i bezwstydnie… Zapraszam do dyskusji 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *