Syty głodnego nie zrozumie, a bogaty biednego wyśmieje

Syty głodnego nie zrozumie, a bogaty biednego wyśmieje

Ekonomia nie zajmuje się biedą.

Dlaczego?

Czy dlatego, iż musiałaby się przyznać do bezsilności swoich przesłanek naukowych? Podobno ekonomia, to nie nauka.

A może dlatego, że zajmuje się tylko mnożeniem dochodu, a, jak wiadomo, mnożenie przez zero nie prowadzi donikąd.

Ile jeszcze można znaleźć usprawiedliwień dla nauki w końcu noblowskiej, która widzi tylko jedną stronę rachunku, to tak, jakby matematyka zatrzymała się na rozwoju osi rzędnych od zera w górę, nie interesując się tym, co jest poniżej, jak to mówią matematycy: to brak wyobraźni.

Z punktu widzenia ekonomii, wojna to świetny interes, ale co mają powiedzieć właściciele gałek ocznych, których stosy usypywali Serbowie na dowód postępów w wojnie. Rozumiem, że to ekonomii nie interesuje, ale z drugiej strony, dlaczego ekonomia miałaby nie być moralna. Czy coś jej przeszkadza? Oczywiście, że tak.

Bogiem bowiem ekonomii, jest zysk.
Parcie do zysku jest tak wielkie, że staje się bezrozumne i prowadzi do kryzysu. No, bo z czego wynikł ten absurdalny stan, w jaki popadliśmy obecnie? Pan, który z lekkim zawstydzeniem przyznał, że no trochę przesadziliśmy z pożyczkami, nie poniósł z tego tytułu przecież żadnych konsekwencji, nawet nie zmniejszył sobie pensji.

Dążenie do świętego zysku stało się tak silnym parciem systemu, że przestał siebie już kontrolować. I nic się nie dzieje dalej, wszyscy ludzie, którzy byli udziałowcami tego zdarzenia dalej się pławią w poczuciu swojej głębokiej mądrości, a banki dalej są nieomylne.

Syty głodnego nie zrozumie, a bogaty biednego wyśmieje 1

Ale ekonomia będzie się musiała zająć biedą, gdyż w przeciwnym razie bieda zajmie się ekonomią, i to nie na bazie formularzy do wypełnienia, ale w sposób właściwy dla niej: na bazie zideologizowanej „sprawiedliwości społecznej”, co konkretnie oznacza zemstę.

Tymczasem w większości wypadków ludzie ekonomii zachowują się w sposób, który charakteryzuje dowcip o królowej angielskiej, jaka przyglądając się tłumowi demonstrującemu z głodu, chciała zaproponować ciastka zamiast chleba. Rady są wspaniałe, kiedy dotyczą pewnej sfery społecznej, natomiast, kiedy wychodzą poza tę sferę, natychmiast stają się głupie i kompletnie nieprzystawalne do rzeczywistości.

W realiach dziesięcioletnich gangsterów szkolonych, od dziecka do złodziejstwa i rozboju, nie istnieje pojęcie ekonomii, ale istnieje pojęcie zysku. Rzeczywistość piętnastoletniej prostytutki w żaden sposób nie mieści się w żadnych kategoriach motywu rozchodu i dochodu, ale na pewno w kategoriach przeżycia.

Czy ekonomia może zacząć dostrzegać te fakty?

Tak, tak, na pewno tak. Ale nie chce. Dzięki rozważaniom na wysokim stopniu abstrakcji nie musi zaglądać w oczy ani małoletniemu mordercy, ani zniewolonej nieletniej. Z tych pozycji ekonomia ucieka i przychodzi społeczna nagana. Pani z pieskiem, wskazując palcem na biedę, nie zastanawia się, dlaczego ta dziewczyna musi się sprzedawać. Pan z teczką widzi tylko chuligana i żadne z nich nie widzi człowieka.

Czyżby jedynym wyjściem był marksizm? Ludzie popełniają błąd ślepoty koniecznej, tak długo nie chcą zobaczyć realiów, póki nie przyjdzie wsiowy chłopak z dżungli i nie zacznie im kijem tłumaczyć swoich racji. Nagle mądrzeją i przecierają oczy, zaskoczeni środowiskiem, w jakim się znaleźli; wtedy jest za późno.

Kochani – całe narody udało się wsadzić do garnka i zagotować w komunistyczną zupę. Myślicie, że ludzie z pokoleń przed wami nie chcieli mieć prawa do bogactwa, myślicie, że nie chcą tego w Korei czy Albanii lub Kubie? Kraje te wyglądają jak rezerwaty teraz, z pozycji naszych; z pozycji tych ludzi, którzy tam żyją, to jest rzeczywistość, gdzie za wyrażenie wątpliwości związanych z rozwiązaniami systemowymi po prostu się ginie, człowiek znika, i tyle.

Łatwo się ocenia te kraiki, ale już gorzej z Chinami, to nie jest mały obłąkany światek rządzony przez paranoika. Ale tam nie moglibyście mieć drugiego dziecka bez zezwolenia organu partyjnego. A w dalszym ciągu jest możliwy cud zniknięcia człowieka, nikt tego nie zauważy, jest ich za dużo.

Syty głodnego nie zrozumie, a bogaty biednego wyśmieje 2

Wymądrzanie się na temat ekonomii bez pojęcia biedy, jest nie tylko brakiem wyobraźni, to brak instynktu samozachowawczego. Ogromne obszary ludzkiej biedy nie wzięły się tylko z lenistwa i tępoty, ale również z braku możliwości rozwoju. I to nie jest tak, że nie wzięliśmy w tym udziału, odebraliśmy części tych ludzi kulturę, w której żyli i w której byli szczęśliwi, dając im w zamian getta. Tak działał nasz przemysł, nasza gospodarka, i nasza religia.

Teraz jesteśmy zaskoczeni, że oni chcą do nas przyjeżdżać i chociaż przez chwilę mieć nadzieję na zmianę swojego statusu społecznego.

Ta świadomość istnieje wśród narodów świata, które przeznaczają ogromne kwoty na pomoc krajom, które są obszarami biedy. To jednak, jak widać, nie rozwiązuje tych problemów, działania te muszą być wsparte solidnymi fundamentami nauki, w przeciwnym wypadku ludzie, którzy nie będą mieli wyjścia, będą szukali go w agresji, a łatwiej się ginie, kiedy nie ma się nic do stracenia, a rzeczywistość bywa gorsza od śmierci.

Leonard Jaszczuk

W artykule wykorzystano obrazy Pietera Bruegela; poniżej prezentujemy opis artysty zacytowany z Wikipedii:

Pieter Bruegel (starszy) (wymowa niderlandzka [ˈpitəɾ ˈbɾøːɣəl], uproszczona polska [piter brechel]) (ur. ok. 1525 w Broghel koło Bredy, zm. 9 września 1569 w Brukseli) – malarz niderlandzki. Zwano go „Chłopskim” ze względu na tematykę jego obrazów. Zachowały się zapisy wskazujące, że urodził się w Broghel koło Bredy – nie jest jednak jasne, czy chodzi o miasto Breda w Holandii, czy o belgijskiemiasto Bree (po łacinie zwane Breda). Od 1559 zaczął pomijać literę „h” w swym nazwisku, podpisując obrazy jako Bruegel.Naukę rozpoczynał w pracowni Pietera Coecka van Aelsta, następnie terminował u Claude’a Doriziego w Mechelen. W roku 1551 został z tytułem mistrza przyjęty do cechu malarzy Antwerpii. Podróżował po Włoszech i Francji, po powrocie mieszkał okresowo w Antwerpii, w końcu na stałe osiadł w Brukseli w roku 1563.W roku 1563 ożenił się z Mayeken, córką swego pierwszego nauczyciela Pietera Coecka. Miał z nią dwóch synów – Pietera Brueghela(zw. Piekielnym) i Jana Brueghela (zw. Aksamitnym). Obaj synowie zostali malarzami, chociaż nie uczyli się od swego ojca (jeden miał 5 lat, a drugi około roku, gdy Pieter starszy zmarł). Malarz spoczął wraz z żoną w kościele Notre-Dame de la Chapelle w Brukseli.Epitafium malarza znajduje się w jednej z kaplic bocznych kościoła.Malował przede wszystkim pejzaże, zapełnione postaciami chłopskimi (stąd przydomek). Czerpał motywy z codziennego życia ludu (wesela, uczty, biesiady, kiermasze), z Biblii, ilustrował przysłowia. Często wskazywany jako pierwszy malarz zachodni malujący pejzaże dla nich samych, a nie tylko jako tło dla alegorii religijnych. Malował stylem prostym, nie poddając się dominującej wówczas modzie włoskiej. Często nawiązywał do stylu Boscha. Najsławniejsze jego obrazy znajdują się w muzeum wiedeńskim.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *