Sztuczny człowiek

Dyskusja na temat sztucznej inteligencji jeszcze nas wiele o człowieczeństwie nauczy. Jednak czasem dla zbudowania fundamentu takich rozważań warto jest opisać aktualny stan wiedzy na ten temat, wśród ogólnie rozumianego świata nauki.

Zacznijmy od mian

Inteligencja, w zwrocie „sztuczna inteligencja”, odnosi się głównie do działań kognitywnych, które razem z ich efektem i ze świadomością budują nasze rozumienie świata. Drugi człon, słowo „sztuczna”, jest z pozoru nieprecyzyjne – nie chodzi w nim bowiem o sztuczność jako nieprawdziwość, lecz o sztuczność w sensie wytworzonego intencjonalnie tworu, tworu „wyprodukowanego”, ulepionego przez człowieka, a nie naturalnie powstającego jako forma życia. Dlatego zamiennie ze zwrotem „sztuczna”, używa się też słowa „syntetyczna” – jest to więc nowszy, bo chcący uniknąć niezręczności, dużo mniej popularny synonim.

Definicja świadomości

Świat jako wyobrażenie bytu inteligentnego to koncepcja polegająca na założeniu, że świadomość odnosi się do funkcjonalności estymujących, czy też przewidujących stany świata zewnętrznego i optymalizujących zachowania samego bytu inteligentnego w odniesieniu do tych stanów. Byt inteligentny stara się więc przewidzieć przyszłość otaczającego go świata i dostosowuje się w swoich działaniach do tych przewidywań. Świadomość w takim ujęciu przestaje więc być problemem samym w sobie, odchodzimy więc od zagadki świadomości. Świadomość staje się natomiast rozwiązaniem problemu przetrwania.

Ewolucja biologiczna stawia bowiem zdolność do dalszej egzystencji na piedestale jakichkolwiek pozostałych dążeń i działalności. Pytając więc o świadomość, nie pytamy wprost o to, czym ona jest. Zamiast tego pytamy: jak powstała taka, a nie inna; bo potrafimy – patrząc na nią – podać jej kilka wspólnych cech oraz definiujących ją własności. Świadomość ma więc być odpowiedzią na problem: jak przetrwać. Jak przetrwać w konkretnym, niełatwo poznawalnym środowisku, pełnym pozostałych konkurujących bytów oraz współpracujących bytów; jak przetrwać w grze o zasoby. Świadomość może więc być odpowiedzią na problem – jak uzyskać autonomiczność działania nakierowanego na cel. Odpowiedzią na problem, jak modelować i wnioskować stany, do których dążymy, oraz jak przewidywać, w jaki sposób robią to samo inne współpracujące i konkurujące jednostki.

Każda jednostka posiadająca świadomość stara się rozwiązać problem metody egzystencji. Metoda opisuje sposób działania i funkcjonowania, odpowiadając na pytanie – jak żyć? Owo pytanie – jak? – przeistacza się w zestaw ideowych punktów zaczepienia, prowadzących do odpowiedzi na pytanie – dlaczego należy postąpić tak, a nie inaczej? Później następują już „technikalia” egzystencji, związane z kształtem świata, w jakim przyszło nam żyć. Odpowiadamy na pytanie – co z otaczającej nas rzeczywistości będzie nam do naszych celów przydatne? Następnie ekstrahujemy z otaczających nas trzech wymiarów przestrzennych lokalizacje, odpowiadając z kolei na pytanie – gdzie możemy znaleźć interesujące nas środki służące do osiągnięcia celu? Potem potrzeba nam synchronizacji czasowej w aspekcie kolejności zdarzeń, czyli odpowiadamy na pytanie – kiedy powinniśmy działać w kierunku osiągnięcia stawianych celów? Ostatnim, często pomijanym, pytaniem jest – kto? Kto może nam pomóc w osiągnięciu stawianych celów; na czyje działania powinniśmy się przygotować (kto może nam zaszkodzić); a także jakich sojuszników możemy teoretycznie pozyskać w przyszłości, co przełoży się na dalszy sukces naszej egzystencji?

W rezultacie można postulować, że świadomość to narzędzie do osiągania równowagi Nasha w środowisku pełnym dystorsji i braku informacji pośród innych świadomych bytów prowadzących grę nakładających się stanów współpracy i konkurencji. Gdzie stan równowagi Nasha to działanie (strategia prowadzenia gry) odporne na działania innych, innymi słowy optymalne, biorąc pod uwagę możliwe działania konkurencji.

Taki rodzaj aktywności – posiadanie świadomości – może więc być zarówno biologiczny w swej naturze, jak i syntetyczny, czyli wytworzony przez człowieka lub inny byt. Taki rodzaj aktywności może nie tylko przejawiać jednostka, lecz także i grupy, w tym całkowicie symulowane byty znajdujące się wewnątrz sztucznie wykreowanej przez komputer wirtualnej rzeczywistości.

Czy łódź podwodna potrafi pływać?

Kiedy już uporaliśmy się z samym konceptem świadomości, należy pokusić się o miarę różnicowania. Innymi słowy, wedle jakich kryteriów możemy definiować, że dany byt jest mniej lub bardziej zaawansowany? Zaawansowany w swej naturalnej bądź sztucznej inteligencji.

Najprostszy z pomiarów byłby miarą efektów. Jednak ze względu na brak technicznych, doświadczalnych możliwości symulowania rywalizacji typu każdy z każdym, należy odwołać się do efektów ograniczonych testem – np. wyników egzaminu. Tak wykonywany jest test IQ, czyli ilorazu inteligencji. Byt dostaje ograniczone w swej architekturze zadania, na przykład obliczenia matematyczne lub konieczność przyporządkowania czy rozpoznawania obiektów. Pomimo tego, że test ten jest bardzo dobrze poznany i w ustandaryzowany sposób sprawdza poziom inteligencji ludzi, to jednak nie jest on adekwatny do pomiaru bytów „inaczej” inteligentnych.

To, jak bardzo inna będzie sztuczna inteligencja, albo jak bardzo może być inna sztuczna inteligencja, od inteligencji przeciętnych ludzi – nadal pozostaje zagadką. Jednakże ogólnie rozumiany zbiór bytów inteligentnych nie zawiera jedynie bytów głupszych i mądrzejszych, czyli myślących gorzej i lepiej od człowieka w rozumieniu myślenia reprezentowanego przez gatunek ludzki. Już w samym gatunku ludzkim odnajdujemy bardzo wiele anomalii, choć z powodów ewolucyjnych spotykanych w bardzo niewielkim odsetku populacji.

Aby zobrazować horyzont potencjalnych możliwości, posłużę się analogią:

Powiedzmy, że tzw. zdolność myślenia – została zastąpiona inną zdolnością poruszania się w odmętach oceanów… zatrzymajmy się na chwilę i wyobraźmy sobie, że „myśleć” to znaczy „pływać”.

W takim ujęciu tradycyjną miarą dobrego pływania jest zdolność do wytwarzania różnicy ciśnień, poprzez wywieranie dużego nacisku na wodę, w celu odpychania się od niej i pokonywania w wodzie dużych odległości. Umiejętnością taką dysponuje meduza, dowolna ryba, lecz hegemonami pływania będą dla nas wielkie i silne wieloryby, zdolne do pokonywania tysięcy kilometrów bez uzupełniania zasobów energii.

I teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, czy stworzyć sztuczną inteligencję (gdzie sztuczną maszynę myślącą zamieniamy na sztuczną maszynę pływającą) to znaczy tyle, co zbudować sztuczną rybę? Rybę robota, która będzie za pomocą hydraulicznych siłowników poruszać mechanicznymi płetwami.

Do tej pory takie roboty nie dorównują w gracji i prędkości nawet najpospolitszym gatunkom pływającym, a po pół godzinie pływania wyczerpuje im się bateria. Zamiast tego ludzkość stworzyła Behemota, łódź podwodną mającą ponad sto metrów długości i napęd atomowy, zapewniający jej kilkadziesiąt lat zdolności pływania bez uzupełniania paliwa – bez przerwy. Czy zdolność pływania nie została lepiej zrealizowana przez nienaśladowanie ewolucyjnych bytów biologicznych?

Być może równie absurdalnie potężna sztuczna zdolność myślenia zostanie zrealizowana przez coś zupełnie odmiennego – co będzie wyglądać i „pływać” (myśleć) zupełnie inaczej, i dalej będzie osiągać pokrewne rezultaty; będzie posiadać niebywałe zdolności kognitywne…

Pomiar złożoności – jako miara poziomu zaawansowania inteligencji

Same zdolność kognitywne mierzyć powinniśmy czymś bardziej uniwersalnym niż test IQ. Jedną z propozycji jest pomiar złożoności, gdzie złożoność definiowana jest ilościowo poprzez tzw. zintegrowaną informację. Zintegrowana informacja to taka, która skrywa się w samej złożoności elementów, a nie w nich samych. Można to zobrazować cytatem ucznia Platona, Arystotelesa: „całość to więcej niż suma części”. Zintegrowana informacja to ta część informacji, która pojawia się w momencie złożenia systemu w całość, jest nią esencja dynamiki interakcji elementów, jej naddatek w porównaniu z sumą informacji reprezentowaną przez części składowe.

Wśród form żywych spotykamy trzy rodzaje złożoności.

Złożoność kognitywną reprezentowaną przez zdolności obliczeniowe mózgu. Zdolności te tworzą świadomość, czyli zdolność obrazowania świata poprzez utworzenie teoretycznego modelu świata i jego wzajemnych interakcji. Jest to zdolność rozumienia świata. Zdolność podejmowania dobrych decyzji. Jest to także świadomość w sensie postrzegania, jako pamięć położenia obiektów, ich wzajemnych odległości i prędkości, także zdolność odnajdywania drogi i rozpoznawania wzorców, jest to wierność odwzorowania „teraz” i wyciągania z kształtu „teraz” wniosków.

Badania nad sztuczną inteligencją nauczyły nas, że zdolności te mają jeden wymiar ukryty – horyzont przeznaczenia lub inaczej specjalizację. Liczy się więc nie tylko siła tych zdolności, lecz również horyzont możliwych zastosowań. Kognitywność w znaczeniu ludzkim obejmuje ogół zdolności rozumienia. Ogół używany jest tutaj umownie, ponieważ nie wiemy jak wiele i czy jakieś znaczące obszary specjalizacji znajdują się poza przestrzeniami naszego rozumienia (jednym z prostszych i obiektywnie istniejących zjawisk, których nie potrafimy sobie wyobrazić, są więcej niż trzy wymiary przestrzenne). Kognitywność w znaczeniu wąskim to na przykład program do gry w szachy czy system obliczeniowy układający pytania do odpowiedzi – taki jak Watson (teleturniej Va banque – szerzej znany jako teleturniej Jeopardy!). Każdy z tych sztucznych systemów potrafi pokonać nawet najwybitniejszego przedstawiciela rasy ludzkiej w tej wąskiej dziedzinie, ale nie zna się na niczym innym – w przeciwieństwie do wieloaspektowej specjalizacji zdolności kognitywnych człowieka. Miara złożoności kognitywnej człowieka jest więc większa od każdego z tych systemów, bo jest sumą zdolności radzenia sobie w wielu obszarach, pomimo ludzkiej niezdolności do pokonania inteligentnej maszyny w obszarze wąskiej specjalizacji, do której ją zaprojektowano i stworzono.

Drugą z form złożoności jest autonomiczność, czyli zdolność do autonomicznego funkcjonowania, to w praktyce wykorzystanie tej pierwszej kognitywnej złożoności. Miarą dla człowieka jest pochodząca z psychiatrii analiza poziomu wybudzenia – obiektywnie stwierdzana dzięki pomiarom metabolizmu glukozy w mózgu (zużycie energii – głównie na procesy obliczeniowe). Złożoność kognitywna to potencjał, a autonomiczność to ich wykorzystanie. W przypadku człowieka zdolności kognitywne są reprezentowane przez poziom IQ, lecz mogą być one słabo wykorzystywane przez człowieka w stanie umysłu tuż po przebudzeniu, czyli na niskim poziomie autonomiczności lub prawie w ogóle nie wykorzystywane – np. w stanie snu lub śpiączki. Autonomiczność, wybudzenie – jest więc efektem samopodtrzymujących się procesów życiowych, koniecznych do przeżycia (zdolność do odbierania i interpretowania bodźców zewnętrznych).

Trzecią, najprostszą do wyjaśnienia, złożonością jest złożoność sieciowa. Jest to całość interakcji pomiędzy bytami inteligentnymi, w przypadku człowieka to głównie nastawienie emocjonalne, lecz również uwarunkowania biologiczne ułatwiające i umożliwiające społeczne oddziaływania poprzez język, tworzenie hierarchii i wiedzy – takiej jak nauka, czy szerzej: kultura. Człowiek przejawia niesamowity poziom złożoności w obszarze usieciowienia, ponieważ jest istotą społeczną. Brak bodźców sieciowych, którego to braku konsekwencje możemy obserwować u osób izolowanych przez ostracyzm lub dłużej przebywających w miejscu odosobnienia, prowadzi do zaburzeń psychicznych. Co świadczy o niezbędności tego typu bodźców do budowania zdrowej świadomości człowieka.

Różne prymitywne byty biologiczne współpracujące ze sobą, takie jak mrówki czy termity, mogą przewyższać poziomem ogólnej złożoności bardziej zaawansowane owady, ponieważ jako gatunek reprezentują łącznie wysoką złożoność sieciową. Tym samym rój dronów może być bardziej zaawansowany jako całość, od pojedynczego nawet bardzo skomplikowanego robota.

Tutaj dochodzimy do sedna tego, czym jest inteligencja. Ponieważ nie znamy wszystkich dróg, jakimi może podążać sam sposób myślenia, to na chwilę obecną przyjmujemy, że sztuczna inteligencja jest efektem. Jest zdolnością do nauki niezmienników rzeczywistości na podstawie interakcji ze światem i rozwiązywania skomplikowanych problemów na poziomie ludzkim lub lepszym, nieważne w jaki sposób. Nie istotny jest sposób dochodzenia do wyniku, liczy się zdolność, czyli końcowy efekt.

Ponieważ świadomość powstawała w określonych warunkach brzegowych – obecnie nie jest reprezentowana w całym swoim spektrum możliwych form. Wśród biosfery widzimy tylko te z przejawów świadomości, które zdołały przetrwać. Być może więc widzimy tylko wycinek możliwych bytów inteligentnych (a nie tylko spektrum ich złożoności kognitywnej) i to z wycinka możliwych struktur form świadomości – bo w biosferze każdy rezultat był efektem nałożonych na siebie losowych zmian wspólnej początkowej architektury. Nie mówiąc już o efektach zmiany medium przekazu, spowodowanych inną niż biologiczna (elektryczna) formą wykonywania obliczeń – reprezentowaną choćby przez sygnały fotonowe w przyszłych komputerach, które będą przekazywały nie sygnały elektryczne, tylko świetlne.

Oprócz tego może istnieć cały wszechświat możliwych bytów świadomości grupowych, reprezentowanych przez systemy przejawiające swe istnienie tylko jako efekt synergii pomiędzy składowymi bytami inteligentnymi. Pszczoły atakowane przez szerszenie – jako grupa otaczają swoich przeciwników i nagrzewają ich, gdyż każde indywidualne formy ataku są pozbawione sensu. Rój pszczół przejawia więc emergentne zdolności i cechy, które na niższym poziomie egzystencji nazwalibyśmy wolą przetrwania. Być może mogą więc istnieć inne formy grupowej świadomości, tylko biosfera ich jeszcze nie wytworzyła.

Nie mówiąc już o googolu możliwych inteligentnych bytów, które możemy wygenerować spekulatywnie, czyli choćby maszyn do osiągania celów generowanych w świecie uproszczonym, np. na potrzeby gry, całkowicie alternatywnej rodzinie bytów inteligentnych zdolnych do istnienia we wszechświecie opartym o inny zestaw stałych fizycznych, czy nawet inne grupy praw fizyki, czy nawet bardziej złożonej, wirtualnej rzeczywistości, która symulować będzie wszystkie możliwe rodzaje bytów inteligentnych wszechświatów więcej wymiarowych.

Pozbawiony filtra doboru naturalnego inteligentny byt – być może pierwsze, co zrobi z własnej inicjatywy i w pełni świadomie, to się wyłączy.

Bo niby dlaczego pierwszym imperatywem inteligencji musi być główna cecha filtrująca miliardy lat ewolucji biologicznej?

Jeśli nie tylko nasze zestawy celów, lecz również sposób myślenia, konstrukt świadomości wynikają z imperatywu przetrwania, to świadomości oparte o inne imperatywy będą w odmienny sposób realizowały cele, w inny sposób do nich dochodziły oraz w odmienny sposób mierzyły siłę takiej alternatywnej inteligencji.

Nie wiemy, jak będzie myśleć konglomerat bytów powołanych do istnienia przez ludzkość, lecz jednego możemy być pewni – że będą to inteligencje różne. Część z nich zawierać się będzie w zbiorze „inteligencje użyteczne” – lecz prawdopodobnie tylko jeden z przejawów syntetycznej inteligencji w sposobie myślenia będzie pokrewny z naszym. Ponieważ poruszamy się po omacku, kreując nowe formy inteligentne, jest więc bardzo mało prawdopodobne, że pierwszy byt o złożoności kognitywnej na poziomie ludzkim będzie przejawiał cechy myślenia wynikające z biologii człowieka. To nie będzie „sztuczny człowiek” i dlatego dość nieadekwatne, co moglibyśmy o jego istnieniu powiedzieć, to nadać takiej formie „prawa człowieka”.

Zbigniew Galar

Zainteresowanych poszerzeniem wiedzy w zakresie możliwych bytów inteligentnych, odsyłam do artykułu: Morfoprzestrzeń świadomości.

The Morphospace of Consciousness: https://arxiv.org/abs/1705.11190

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *