Terroryzm nasz powszedni

No cóż, słuszność ma burmistrz Londynu, nawiasem mówiąc – muzułmanin, kiedy stwierdza: Londyn to duże miasto, więc terroryzm jest czymś, czego należało się spodziewać. To tak, jakby powiedział, że terroryzm to coś normalnego – dlaczego się dziwimy?

Spowszedniał nam ten obraz i stał się częścią naszej rzeczywistości medialnej. W Paryżu, Londynie, Brukseli czy Malmö wciąż trwa podniesiony stan gotowości. W Paryżu uzbrojeni po zęby policjanci i żołnierze stali się elementem krajobrazu. A ludzie w drodze do pracy przyzwyczaili się do świadomości zagrożenia, jakie czują na karku; w końcu do wszystkiego można się przyzwyczaić.

W Niemczech rocznie 2400 przypadków ataku na uchodźców i ich obozy, a więc około 6 dziennie. Ciekawe, prawda? Liczby ataków muzułmańskich niemieckie media nie podają, co zresztą już nawet nie dziwi.

Media zmęczyły się dopisywaniem do każdego ataku terrorysty napadu pomroczności jasnej lub ciemnej, i już zrezygnowane mówią o ataku terrorystycznym. Cóż za postęp. Jeszcze z trudem przechodzą im przez gardła dane terrorysty i kolejny Khalid czy Muhammad musi czekać kilka dni, zanim zostanie dumnie ujawniony, z krótkim dopiskiem, iż jest to pełnoprawny obywatel Niemiec czy Francji, w domyśle: to nie muzułmanie to zrobili, tylko Francuzi lub Niemcy.

Z tej perspektywy można by powiedzieć, iż świat się zmienił i nagle w nudnej, starej Europie – Europejczycy postanowili w wyniku pewnie zmian klimatycznych rozpocząć jakąś makabryczną zabawę w „pozabijajmy sobie kogoś”. Do ogólnego pejzażu brudów, jakie w każdym społeczeństwie występują i znajdują się na marginesie tych społeczeństw, dopisano tak zwany „terroryzm” jako stały element tam się mieszczący. Ale czymże jest ten tak zwany terroryzm? Przecież to nie jest tak, iż jest jakaś tajemna podziemna organizacja, która dąży do narzucenia społeczeństwu swoich postulatów i po ich ogłoszeniu żąda realizacji, a nie mogąc osiągnąć swoich celów na drodze demokratycznej, decyduje się na terror. Te ataki to nie jest wypadkowa jakichś przypadkowych losowych zdarzeń, to także nie jest ekstremizm, to raczej przejaw sumy pewnych poglądów – poglądów muzułmańskich przecież. Powiedzmy sobie jasno: to muzułmanie atakują nasze społeczeństwo europejskie, jego zasady, jego tradycje i jego religię. To zasiedleni w Europie muzułmanie kwestionują jej dotychczasowy porządek, żądając wprowadzenia zasad, które uważają za własne i słuszne, a więc przede wszystkim prawa szariatu. I nie jest to zdanie jednego szalonego ekstremisty; to zdanie całej społeczności muzułmańskiej, w imieniu której ten ekstremista występuje. To nie jest tak, iż muzułmanie uważają, że mogą spokojnie współegzystować z Europejczykami, chrześcijanami na zasadach, jakie przyszło im zaakceptować, kiedy stali się naszymi gośćmi. Nie, to tak nie jest. Ci atakujący nas ekstremiści są bohaterami w swoim środowisku, są bojownikami o wiarę, którzy zostaną wynagrodzeni za swoje poświęcenie. Ich zdjęcie otoczone wotami zostanie postawione w centralnym miejscu świątyni i domu, stając się powodem do dumy dla tej społeczności.

Ale przecież nam to już spowszedniało. Ach, znów kolejny atak; dobrze, że na mnie nie trafiło. A słuszna, uśmiechnięta, metroseksualna osoba w telewizji powie o kolejnej tragedii tak, jakby chodziło o wypadek losowy, wynikający z trafienia piorunem: dziś piorunem trafione zostały następujące osoby – bardzo nam przykro. Osoba wsiądzie do samochodu na strzeżonym parkingu pod telewizją i pojedzie na swoje strzeżone osiedle za ogrodzeniem i będzie się przyglądać światu zza szyby, dziwiąc się nietolerancyjnemu społeczeństwu. Unosząc się na chmurze swojego wyizolowanego świata, będzie nadal głosić swoje zbawcze prawdy o biednych, nieszczęśliwych uchodźcach odrzucanych przez społeczeństwo, czemu dają wyraz poprzez zdesperowane próby zwrócenia uwagi na swój nieszczęsny los.

I tylko gdzieś w odległej Polsce – nudni, ciemni Polacy chodzą szczęśliwi po ulicach, nie zastanawiając się, czy wybuchnie im w twarz śmietnik, lub czy nie rozjedzie ich ktoś samochodem, a może ktoś z okrzykiem „Allahu Akbar” rzuci się na nich z nożem lub siekierą. Biedni Polacy na święta postawią sobie choinki, pójdą do kościołów i napiją się piwa, zastanawiając się, dlaczego Europejczycy oszaleli; ale w sumie czy coś się stało – przecież to nie u nas.

Leonard Jaszczuk

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Jeden komentarz

  1. Zbigniew Galar

    Fragment przemówienia Ignacego J. Paderewskiego we Lwowie (1910) z okazji 100-lecia urodzin Fryderyka Chopina

    „Wraz ze zdrowym ziarnem powiało po nas tumanem plewy i pośladu; z jasnym płomieniem wszechludzkiej jakoby sprawiedliwości, przyszły i kłęby ciemnego, kopcącego dymu; z lekkim tchnieniem wolności przybyły i fale trującego powietrza i ciążą nad nami boleśnie. W sercach nieład uczuć, w umysłach pojęć zamęt.

    Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzić ojców i braci, za to, że nie gorzej, lecz inaczej tylko myślą. Chcą nas wyzuć zupełnie z rasowego instynktu, cały pokoleń dorobek i dobytek oddać na pastwę nieokreślonej przyszłości, na łup chaosowi, którego potworne kształty lada godzina ukazać się mogą ponad tonią czasu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *