Transcendencja – recenzja i przemyślenia pofilmowe

Transcendencja – recenzjaWiecie jak to, jest kiedy w waszym życiu pojawia się trudno rozwiązywalny problem, a wy, zamiast z nim walczyć, rozwijacie się wewnętrznie ponad niego? Przestaje on więc istnieć dla was pomimo tego, że dalej będzie istnieć dla bardziej prymitywnie postrzegającego świat adwersarza.

Nie wiecie?

To powinniście obejrzeć „Transcencencję” w reżyserii Walla Pfistera.

Występuje w niej Johnny Depp, Morgan Freeman i Rebecca Hall. Depp tworzy „postać”, Hall asystuje, a Morgan Freeman – gra po prostu siebie. Jednocześnie podoba mi się, typowo angielska w wykonaniu, rola Paula Bettany – nadająca wszystkiemu smaczek niezaangażowanej refleksji.

Transcendencja – recenzja 6Film opowiada o nieuchronności postępu w aspekcie woli. Jeżeli coś może zostać zrobione, wcześniej czy później, ktoś będzie mieć wystarczająco ważny powód, aby danej rzeczy dokonać. Tak zresztą sprawdza się poprawność każdej teorii fizycznej. Jeśli występuje w niej dane zjawisko, powinno ono także pojawić się jako dowód w realnym świecie. Innymi słowy wszystko, co w danej teorii jest możliwe – jest obowiązkowe.

Rozwój, to pierwotna, nieugięta i bardzo uparta siła. Nie można jej zawrócić, tak jak nie cofniemy nurtu rzeki kijem. Gdy podejdziemy naukowo i postawimy tamę, tylko zwiększy się nacisk systemowy. Po pewnym czasie nacisk będzie nie do powstrzymania i postęp się przeleje. Tylko, że będzie to postęp katastrofalny – dla poprzedniego porządku. Nie będzie nam go żal, bo najgorsze co może zrobić status quo, to próbować „zachować się” dłużej niż powinno.

W tym filmie jesteśmy świadkami tego typu zachowań – interakcji systemowych pomiędzy tym, co było a tym, co nieuchronnie będzie. Rozmiary zła, strachu, uprzedzeń ludzkich do niesprawdzonych rozwiązań tylko zwiększają chaos „przejścia” (transition) pomiędzy różnymi paradygmatami – sposobami formułowania problemów i rozwiązań dla nich.

Jesteśmy faktycznie na progu nowej ery. Nie będzie to obowiązkowo i koniecznie rewolucja świata fizycznego, bo to grupa dążeń, z którymi przy obecnym sposobie myślenia się zmagamy. W tym sensie film nie przerósł najśmielszych oczekiwań. Można było pójść dalej. Można było ukazać nieco więcej rąbka tajemnicy „osobliwości”. Lecz pomimo tego, że w tym dziele widzimy przemiany rewolucyjne tylko na początkowym etapie przygotowań, i tak są one niesłychanie frapujące. Inicjują przemyślenia i filozoficzne zastanowienie świadomego widza. Jesteśmy pod koniec pod wrażeniem wagi prostoty i uczuć w przemianach, które wydają się tak techniczne, skomplikowane, matematyczne i gigantyczne w swojej naturze i proporcjach.

Stoję na stanowisku, że każdy świadomy przedstawiciel establishmentu, powinien obowiązkowo obejrzeć „Transcendencję”. Jest to film, który pokaże mu jak niewiele będzie miał do powiedzenia w przemianach, które wcześniej czy później nadejdą. Jednocześnie jak wiele niepotrzebnego cierpienia i krzywdy może sprawić jego opór – motywowany zwykłych strachem o pozycję, znaczenie i rolę, jaką projektuje dla niego świat, który się zbliża.

„Transcendencja” to film, któremu daję 8/10 w mojej prywatnej skali dobrego wrażenia. Z racji faktu, że jestem niezwykle specyficznym kinomanem, nie jest to jednoznaczna rekomendacja. Raczej przekaz ogólny – idziemy na film, w którym mniejsze znaczenie mają efekty wizualne i akcja, a większe pofilmowe przemyślenia.

Zbigniew Galar

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *