Trudne słowo – faszyzm

Fasces, czyli rózgi liktorskie (symbol władzy etruskiego króla, który z modyfikacjami przejęli potem Rzymianie) to źródłosłów newralgicznego (bo używanego prawie przez wszystkich dyskutantów) odsądzającego od rozumu i czci, dehumanizującego słowa. Nazwanie kogokolwiek faszystą skutkuje infamią. Dosłownie odbiera mu prawo do bycia człowiekiem. Z kolei po przyczepieniu do jednostki redukuje jej prawa i możliwości społecznego, głównie publicznego, wypowiadania się, wyrażania społecznego…

Kłopoty z rozumieniem słowa „faszyzm”

Faszyzm to trudne słowo, bo tak wielu ludzi wykorzystuje jego złą sławę do atakowania i poniżania swojego adwersarza. Nikt nie docieka, czym naprawdę był faszyzm (a był ideologią jednego z państw osi – Włoch, podczas gdy w tym samym czasie nazizm był główną ideologią hitlerowskich Niemiec), nazywając tym przymiotnikiem ludzi współczesnych, których aktywności i sposób działania nabudowują temu słowu naleciałości skutkujące tysiącami niuansów i nowych pejoratywnych znaczeń.

Opisując sedno znaczenia tego słowa, nie można zaledwie odwoływać się do tych naleciałości, alegorii do współczesności – zamiast tego, trzeba szukać źródeł historycznych. Nie można nazwać kogoś złego – faszystą, tylko dlatego, że się go nie lubi. Najpierw trzeba odnaleźć w nim cechy faszystowskie, gdyż istnieje bardzo wiele różnych postaci zła. „Jesteś faszystą!” oznacza porównanie o treści „zachowujesz się jak faszyści, myślisz jak faszyści”, a więc jak grupa ludzi, która nazywała siebie tak jako pierwsza w historii i prowadziła państwo pod przywództwem Benito Mussoliniego.

Jednocześnie, starając się odnaleźć sedno tej obelgi, nie możemy zagłębiać się tylko w idee, które zapoczątkowały tego typu myślenie, gdyż są to rozważania teoretyczne. Każda idea nie wcielona w życie, nie jest sama w sobie ani zła, ani dobra, gdyż jest ona czysta, nie osadzona w kontekście rzeczywistości – konkretnej kultury oraz stanu pojęciowego. Dopiero zastosowana w konkretnym miejscu i czasie, wywołuje raz dobre, a raz negatywne konsekwencje, i dopiero człowiek wprowadzający daną ideę w czyn, widząc jej konsekwencje, podlega osądowi moralnemu.

W tym sensie stwierdzenie „jesteś komunistą!” oznacza, że działasz lub że myślisz jak komuniści, a więc kasta sprawująca władzę głównie w Związku Radzieckim od czasów Lenina do roku 1989 – a nie, że jesteś wyznawcą czy zwolennikiem teorii Marksa i Engelsa.

Jeśli więc chcemy dociec tego, do czego doprowadziło pozwolenie faszystom na działanie wedle tej idei i zbudowanie państwa faszystowskiego, to zainteresowanie należy przerzucić z bogatego filozoficzno-socjologicznego zaplecza intelektualnego tej ideologii na faktografię historyczną, na sposoby działania i konsekwencje, do których ta ideologia lat 30. XX wieku we Włoszech doprowadziła. Interesuje nas, jak postępował ten, do którego przyrównujemy współczesnych – czyli jak działał, myślał i funkcjonował faszysta. Interesująca jest właśnie historia, faktografia, liczba ofiar, wielkość strat materialnych i spustoszenia ludzkich umysłów, które wywołał ruch faszystowski we Włoszech, bo nigdzie indziej na świecie faszyzm nie przejął władzy, więc żadnych innych grzechów wobec rzeczywistości ten pierwotny faszyzm na swoje konto nie przyjął.

Porcja historii – skąd wziął się faszyzm?

Mussolini w roku 1919 opisywał faszyzm (jeszcze teoretycznie, bo nie był on jeszcze wprowadzany w życie) jako protest „przeciwko zacofaniu prawicy i niszczycielstwu lewicy” – od samego początku więc ruch ten nie umieszczał się ani na lewej, ani na prawej stronie sceny politycznej, gardząc obiema i uważając taki podział za przestrzały – zamiast tego oferując faszyzm jako nową jakość. W roku 1932 już jako premier w eseju „Doktryna faszyzmu” Mussolini opisywał wiek XX jako wiek faszyzmu, uważał więc on, że faszyzm zostanie wcielony w życie nie tylko we Włoszech, bo od różnych systemów społecznych będzie on po prostu lepszy. Przez to cały XX wiek będzie opisywany przez historyków jako „wiek autorytetu”.

Faszyzm odrzucał więc demokrację, postulując, że dużo lepsze są rządy elit, rządy nielicznych. Faszyzm uważał, że niektóre grupy są lepsze od innych i to one powinny rządzić. Do przemiany z poprzedniej (jakiejkolwiek – kapitalistycznej czy socjalistycznej) formy rządów miało dojść dla dobra narodu (rozumianego jako całość, jako kolektyw), mającego znaczenie wyższe niż idee takie jak prawda, sprawiedliwość, prawo, czy nawet dobro biurokratycznej klasy próżniaczej, czyli urzędników. Wszyscy mieli żyć, myśleć i pracować dla dobra narodu. Naród mógł więc być okłamywany, jednostki mogły doświadczać niesprawiedliwości, prawo mogło być łamane, kasta uprzywilejowana również musiała przedkładać potrzeby narodu ponad własne. Tyle o teorii…

W praktyce rządy państwa faszystowskiego, przekazującego zbyt wiele władzy w ręce aparatczyków partii faszystowskiej pod przywództwem el Duce (z wł. „wódz”), będące faktyczną dyktaturą, demagogicznie wygłaszające ogólnikowe tezy o dobrze narodu, stworzyło podatny grunt dla przekształcenia poprzedniej wypadkowej interesów jednostek i grup w jednorodną strukturę, kontrolowaną przez partię – gospodarczo działającą na wzór korporacji. Władza miała stanowić siłę bezpośrednią, po przekształceniu państwa w jeden organizm. Już powyższe samo w sobie było złe, bo żadna jedna droga nie może doprowadzić wszystkich do szczęśliwości. Różnorodność celów życiowych i sposobów rozumienia rzeczywistości jest zgodna z ludzką naturą, także jednolitość poglądów i bezmyślność wyznawców musi, wcześniej czy później, doprowadzić do katastrofy.

Aby zjednoczyć naród, jednoczono go w strachu przed (działanie scalające do wewnątrz), oraz w walce przeciwko (działanie ukierunkowujące na zewnątrz) zepsuciu, klasie burżuazyjnej pełnej dekadencji, liberalizmowi, rozsadzającego jedność demokracji – jako zacofanej ideologii, gdyż rządy elity są lepsze od rządów ogółu itp. Zgodnie z teologią faszyzmu ekspansja organizmu państwowego miała odbywać się poprzez podbój. Dlatego doszło do rozwoju pobocznej ideologii militaryzmu (siła armii stanowi o sile narodu, a czysta siła umożliwia skuteczniejsze dążenie do błogostanu). Ostatecznie, gdy według przywódcy nadarzała się ku temu odpowiednia okazja, w państwie faszystowskim doprowadzano do wojny.

Tak było w czerwcu 1940 roku, kiedy Niemcy zwyciężały Francję, tak samo jak zdradziecko Rosjanie 17 września zaatakowali upadającą Polskę, tak i Włosi zaatakowali od południa na słabo bronionej granicy Francuzów, chcąc zagarnąć z przegrywającego państwa jak najwięcej terytorium. Byli jednak nieskuteczni. Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej, armia faszystów nie zdołała przełamać oporu południowej części linii Maginota i faszyści ponieśli drastyczne straty, także z powodu odmrożeń (ciężkich odmrożeń było około 2000), bo nie zabezpieczyli swoich żołnierzy w sprzęt do walki w górach. Proporcja strat (w przypadku Francuzów nawet nie były to doborowe jednostki) była dla zdolności militarnych państwa faszystowskiego druzgocąca – „Włosi stracili 631 zabitych, ponad 2631 rannych, 616 zaginionych oraz 3878 włoskich żołnierzy dostało się do niewoli. Natomiast straty wojsk francuskich wyniosły zaledwie 37 zabitych, 42 rannych i 150 zaginionych” [Will Fowler, France, Holland and Belgium 1940-41].

Po upadku Francji działania wojenne przeniosły się do Afryki, bo Włosi zaatakowali kolonie francuskie. Już 28 czerwca 1940 roku zginął głównodowodzący wojsk włoskich w Libii, marszałek Italo Balbo (jego samolot został zestrzelony przez własną artylerię przeciwlotniczą). Państwa faszystowskiego nie zraziły dotychczasowe porażki, bo od upadku Francji planowano atak na Jugosławię i Grecję. Wobec sprzeciwu Niemiec dla tych planów, wbrew niemieckim obiekcjom, Włosi postanowili zaatakować samą Grecję 28 października, licząc na łatwe zwycięstwo. Jednak przeliczyli się i pomimo tego, że 1 listopada 1940 roku Mussolini wydał rozkaz, aby zaopatrzenie w pierwszej kolejności docierało do frontu greckiego (kosztem konfliktu afrykańskiego), Grecy odrzucili Włochów do Albanii. W nocy z 11 na 12 listopada doszło do preludium Pearl Harbor, czyli ataku brytyjskich samolotów torpedowych na włoski port w Tarencie, w wyniku którego poważnym uszkodzeniom uległa znaczna część włoskiej floty.

Faszyzm, czyli ideologia upokorzeń i strat

Po początkowych sukcesach w zajmowaniu kolonii – faszystów pół roku później spotkało kolejne upokorzenie: w wyniku ofensywy wojsk brytyjskich utracili Cyrenajkę wraz z Bardią, Tobrukiem i Bengazi. Na froncie greckim el Duce osobiście zagrzewał żołnierzy do walki, ale kampania wiosenna 1941 roku utknęła w martwym punkcie. Wtedy Mussolini wystąpił do Hitlera o pomoc, w wyniku czego na pustyni wylądował jeden z najwybitniejszych dowódców niemieckich Erwin Rommel wraz z Deutsches Afrikakorps (DAK), z kolei Grecja wraz z Jugosławią została zajęta przez Niemców w zaledwie 17 dni (przy podpisywaniu kapitulacji Mussolini protestował, dlaczego Grecy składają broń tylko przed Niemcami).

Faszystowska ideologia nie była efektywna w przydawaniu żołnierzom bojowego ducha, nie zagrzewała skutecznie do walki – bądź po prostu Włosi, jako pierwsi propagatorzy tej ideologii, z natury nie byli dobrymi żołnierzami (traktując łącznie ich waleczność oraz umiejętności dowódców).

Działania w starciu z innymi świadczą o zdolności ideologii do scalania społeczeństwa oraz do formułowania skutecznego odzewu dla działań na zewnątrz – ta zdolność to kompleksowy rezultat. Oceniając faszyzm z tej perspektywy, jasno możemy stwierdzić ograniczoną przydatność ideologii faszystowskiej dla celów państwowych i przewagę rządów demokratycznych (choćby brytyjskich). Oddając sprawiedliwość wobec alternatyw, trzeba równie jasno powiedzieć, że komunizm, czy goszyzm (ideologia Czerwonych Khmerów) znacznie bardziej niż faszyzm upośledzały zdolność organizacji i możność realizowania zewnętrznych celów państwowych. Dlatego w kategoriach zewnętrznych ideologia ta mijała się z obietnicami, była bowiem, raz jeszcze powtórzę, nieskuteczna.

Aby odnieść się do pozostałych obietnic i relacji faszystów z otoczeniem, należy przypomnieć realia życia i funkcjonowania wewnątrz państwa faszystowskiego, bez wpływów zewnętrznych, a więc w czasach przed II wojną światową, gdyż tylko wtedy można było zaobserwować, jaki los i standardy zostały narzucone wyznającemu tę ideologię narodowi (Benito Mussolini, tak samo jak Adolf Hitler, doszedł do władzy demokratycznie).

Po przegranej przez Włochy I wojnie światowej, państwo musiało radzić sobie z konsekwencjami wyczerpania surowcowego, niepokojami społecznymi wywoływanymi przez korupcję władz i jej niezdolność do uporania się z problemami gospodarczymi…

Pomimo licznych zbieżności między faszyzmem włoskim a nazizmem występowały też istotne różnice. Dla nazizmu wartością najwyższą był rasistowsko rozumiany naród (Volk), natomiast dla włoskich faszystów idealistycznie pojmowany naród. Według Rogera Eatwalla biologiczny rasizm i antysemityzm były podstawą ideologii NSDAP, faszyzm włoski początkowo wolny był od rasizmu i antysemityzmu (w jego szeregach byli nawet działacze żydowskiego pochodzenia, jak Aldo Finzi), dopiero od roku 1938 pod wpływem sojuszu z Trzecią Rzeszą zaczął przejmować koncepcje rasistowskie. Jednak mniej radykalne tony antysemickie pojawiały się już w 1919 roku. Benito Mussolini w 1919 roku stwierdził, że za rewolucję w Rosji odpowiadają żydowscy bankierzy z Nowego Jorku i Londynu, a 80 procent przywódców radzieckich to Żydzi. W 1934 roku w deklaracji końcowej Faszystowskiego Kongresu Międzynarodowego stwierdzono m.in. że Żydzi parają się okultyzmem, próbują doprowadzić do międzynarodowej rewolucji, zwalczają cywilizację chrześcijańską i idee patriotyczne [1].

Wspólnym elementem był antyslawizm. Mussolini już w czasie przemówienia z 20 września 1920 r. nazwał Słowian mianem barbarzyńców, a w kontekście obszarów spornych z Jugosławią stwierdził, że wymienić należy 50 000 barbarzyńców zamieszkujących te rejony na 50 000 Włochów. Po objęciu rządów faszyści niemal całkowicie wyniszczyli wszystkie organizacje kulturalne Słoweńców i na masową skalę prowadzono politykę italianizacji. W wypowiedziach faszystów wprost pojawiły się wezwania do eksterminacji wszystkich przedstawicieli narodu słoweńskiego [2].

Już od początków faszyzmu, termin ten był wykorzystywany w propagandzie oraz polityce. Jednym z pierwszych zastosowań było przez część ruchu komunistycznego określenie „socjalfaszyzm” (ang. social fascism) w odniesieniu do socjaldemokracji. Posługiwała się nim frakcja rewolucyjna zgromadzona na III Międzynarodówce Komunistycznej w celu dyskredytowania mniej agresywnego ruchu socjaldemokratycznego. W połowie lat trzydziestych KPP dążąc do współpracy z innymi ugrupowaniami zrezygnowała ze stosowania określeń „socjalfaszyzm” wobec PPS ale i stosowanego wcześniej wobec SL określenia „ludofaszyzm” [3].

W 1944 George Orwell następująco skomentował tendencję do szafowania przymiotnikiem „faszystowski” w debacie publicznej: „Słowo ‚faszyzm’ – będące w powszechnym użytku – pozbawione jest niemal zupełnie znaczenia. Słyszałem, jak ‚faszyzmem’ nazwano: rolników, sklepikarzy, Kredyt Społeczny, kary cielesne w szkołach, polowanie na lisa, walki byków, Komitet 1922, Komitet 1941, Kiplinga, Gandhiego, Czang-Kai-Szeka, homoseksualizm, audycje radiowe Priestleya, schroniska młodzieżowe, astrologię, kobiety, psy – i nie pamiętam co jeszcze” [4].

W kolejnych latach przymiotnik „faszystowski” i imperialistyczny był używane przez ZSRR na określenie większości działań państw zachodnich. Było to możliwe dzięki przyjęciu w radzieckiej literaturze definicji faszyzmu jako końcowej fazy kryzysu światowej burżuazji, która to „w faszyzmie szuka ucieczki” przed wewnętrznymi sprzecznościami kapitalizmu. Zgodnie z tą definicją faszyzm panował praktycznie we wszystkich państwach kapitalistycznych, wśród których faszyzm niemiecki był jedynie „najbardziej reakcyjną” jego postacią. W terminologii radzieckiej unikano przy tym określania narodowy socjalizm. Oskarżenia o „faszyzm” kierowane wobec dowolnych osób, państw lub organizacji występujących w danym momencie przeciwko interesom Rosji są powszechną praktyką także we współczesnych mediach rosyjskich [5].

W propagandzie był używany często wobec osób lub organizacji, które nie miały nic wspólnego z faszyzmem m.in. według słów Stalina powstanie warszawskie było „nielegalne i zorganizowane przez faszystów”, podobnie jak polskie działania w celu wyjaśnienia zbrodni katyńskiej w 1943 roku. W wewnętrznych dokumentach służb specjalnych PRL jako „odmiany faszyzmu” określany jest m.in. trockizm, imperializm i titoizm. Podczas protestów na Ukrainie w latach 2013-2014 prorządowe media rosyjskie i ukraińskie określały protestujących mianem „faszystów” i „nazistów” (równocześnie zarzucając im jednak wpływy „żydowskie”) [6].

Zarzut głoszenia faszystowskich poglądów jest od tej pory wykorzystywany powszechnie w debatach jako typowy pozamerytoryczny argument osobisty – na określenie dowolnego zachowania lub opinii, które człowiek używający tych argumentów uznaje za szczególnie odrażające. Zjawisko to w sposób anegdotyczny opisuje prawo Godwina [7].

Prawo Godwina, czyli pomieszanie z poplątaniem…

W roku 1990 Mike Godwin w sposób żartobliwy sformułował komentarz dotyczący dyskusji prowadzonych w Internecie. Mianowicie zauważył on, że niezależnie od tematu danej dyskusji, z olbrzymim prawdopodobieństwem, prędzej czy później jedna ze stron sporu użyje argumentu w postaci przywołania Hitlera i/lub nazizmu. Pewien żart szybko rozniósł się echem po świecie, dziś nazywany jest prawem Godwina (tzw. reductio ad Hitlerum, argumentum ad Hitlerum), zgodnie z którym na potrzeby różnych grup dyskusyjnych i forów internetowych przyjmuje się, że ten, kto w sporze jako pierwszy zarzuci interlokutorowi nazizm czy hitleryzm, kończy całą dyskusję, jednocześnie ją przegrywając.

Ciekawostką jest, że ci, którzy istotnie stosują wobec swych rozmówców zarzuty o hitleryzm, jednocześnie zarzucają im… faszyzm, nie nazizm. We współczesności nastąpiło wyraźnie – przysłowiowe pomieszanie z poplątaniem. Słowo „faszyzm” jest więc nie tylko powszechnie nierozumiane, ale i mylone z kategorycznie inną czy osobną ideologią, właśnie z nazizmem. Warto zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego tak poważne zarzuty, a de facto obelgi, jak faszyzm i nazizm – przechodzą całkiem wielu ludziom przez gardła swobodnie, tak pewni są swoich racji, tymczasem sami nie rozumieją sensu wypowiadanych przez siebie słów, zupełnie nie zdają sobie sprawy, z których obszarów historii pojęcia te wyrastają.

Aby wyjaśnić historyczną matrycę, z jakiej powstał z kolei nazizm, należałoby napisać oddzielny, równie obszerny artykuł. W tym artykule chcę podjąć jedynie zastanowienie dotyczące współczesności – dlaczego te pojęcia tak często są mylone? Jaka jest tego przyczyna?…

Faszyzm i nazizm – to nie synonimy!

Byłoby pięknie, gdyby każdy, kto odczuwa potrzebę sięgania w sporze po odwołanie do ponurych, niechlubnych i zbrodniczych ideologii – przynajmniej rozumiał ich nazwy i potrafił prawidłowo przypisać te nazwy do faktów i obszarów historycznych. Niestety wiele postaw społecznych zdaje się powierzchownymi, pozbawionymi korzeni i głębi. Argumenty używane w dyskusjach internetowych i bezpośrednich bardzo często niepoparte są ani rzetelną refleksją, ani nawet uczciwą wolą zrozumienia.

Zibikendo

Źródła:

[1] i [2] – Wikipedia, cytaty ze strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/Narodowy_socjalizm

[3], [4], [5], [6] i [7] – Wikipedia, cytaty ze strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *