Trudne słowo – obywatel

Trudne słowo - obywatel 1

Polityczna sałatka we własnym sosie wraz z mediami próbują zrozumieć, co się dzieje w Polsce. Widać jednak z ich wystąpień, że nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić. Różne wystąpienia prominentnych dziennikarzy, politologów oraz polityków samych, gubią się w domysłach – o co tak naprawdę chodzi? Nie wiem, jak im pomóc, szczerze mówiąc. Nawet chyba nie chcę im pomagać.

Tragedia polega głównie na tym, iż ci ludzie zapomnieli, albo nigdy nie chcieli się dowiedzieć, o co chodzi. Polska partia pseudo-liberalna, czyli PO, krzyczała – trzeba skończyć z klasą próżniaczą. Polska partia socjalistyczno-katolicka krzyczała – trzeba zamknąć złodziei. Obydwie stały się organizacjami partyjnymi, których wizja stosunku obywatel – państwo oparła się o tradycję wynikającą z historycznej rozbiorowej wizji człowieka podległego.

Platforma Obywatelska startowała jako partia nadziei, proponując obywatelom wizję współpracujących ze sobą dla dobra społeczeństwa trzech liderów, którzy sprzeciwili się swoim spetryfikowanym środowiskom. Co otrzymaliśmy w zamian? Partię elit. Skoncentrowaną na sennym kontredansie pomiędzy Brukselą, Warszawą a Berlinem.

PiS startował jako zintegrowana platforma dla kanapowych partyjek katolickich oraz dużej partii Porozumienie Centrum z postulatami rozliczeniowymi wobec środowisk nomenklaturowych. A stał się absolutnie egzotycznym tworem polskiej mentalności podwórkowej, w której zależności wewnętrzne oraz rodzinne są ważniejsze niż dobro kraju.

SLD to chyba najzabawniejsza partia polskich elit politycznych. Startowali jako kontynuacja układu nomenklaturowego, a ich poparcie w żelaznym elektoracie określało zasięg tego układu w naszym społeczeństwie. Jako partia lewicowa powinni zajmować się problemami społecznymi, jednak ich głównym anturażem stał się pean na rzecz pławienia się w odmętach liberalnego luksusu.

PSL, psl taaaak psl – to najbardziej skorumpowana partia na scenie politycznej, jej obecność na tej scenie jest rodzajem gwaranta dla korupcjogenności tego systemu. Im dłużej ci ludzie przebywają w życiu publicznym, tym bardziej system się deprawuje.

O reszcie trudno cokolwiek wspomnieć, ich obecność jest bardziej formą działalności happeningowej, niż formą działalności społecznej, i najczęściej opiera się na kompleksach lidera, który nie poczuł się odpowiednio dopieszczony w swoim środowisku politycznym.

Obrazu tego dopełniają media wszelkiego rodzaju i autoramentu, stały się one środowiskiem, które jest absolutnie wsobne. Nie chodzi o to, że ci ludzie mają poczucie wyższości. Chodzi o specyficzną moralność, jaka im przyświeca. W środowisku mediów liczy się bardziej niż cokolwiek pozycja, jaką zajmujesz, i jak pozycjonowany jest twój wydawca. Prawda jest umowna i podlega interpretacji, a forma jest treścią. To jednak nie treść, ale ilość słów, jakie pozwolą ci powiedzieć albo napisać, decyduje o twojej pensji.

W najbliższym czasie rozpocznie się rozpaczliwa walka tych wszystkich środowisk o twoją duszę. Za pomocą wielkich pieniędzy, specjalistów od manipulacji oraz analiz naukowych zacznie się walka o ciebie. Staniesz pod pręgieżem statystyk, analiz i propozycji oraz programów. Zostaniesz wezwany do OBYWATELSKIEGO obowiązku.

Tak.

Naprawdę.

Zostanie użyte słowo zabronione – OBYWATEL.

Zapamiętaj to, nigdy więcej go nie usłyszysz – nagle dowiesz się, że nie jesteś konsumentem, statystycznym Polakiem, widzem, słuchaczem, czytelnikiem, zasobem ludzkim, kapitałem społecznym. Nagle dowiesz się, że jesteś – obywatelem.

„Obywatel – członek społeczeństwa danego państwa, mający określone uprawnienia i obowiązki zastrzeżone przez prawo i konstytucję.”

Obywatel to trudne słowo, dla naszej gawiedzi politycznej i medialnej. Takie wstydliwe i niemedialne. W zupie wyzwań epokowych dla nowoczesności i paranoi politycznej jest przyjmowane z pewnym obrzydzeniem. Ważne, czy jesteś gejem, a może katolikiem, a może przedsiębiorcą, kobietą, mężczyzną, Żydem, Europejczykiem – ale: obywatelem? To głupie. To takie anachroniczne. Niemodne. Obywatelami byli starożytni Grecy, no – może jeszcze Rzymianie. Ale my? Jesteśmy singlami, urzędnikami, petentami, intelektualistami, pracobiorcami, ale obywatelami – no, to już chyba przesada.

Jak to brzmi – obywatel a zdrowa żywność, obywatel a problem in vitro, obywatel a genderyzm. No, co do tego niby ma obywatelstwo? Zaczyna się i kończy na tym, że jesteś – Polakiem, znaczy: masz przecież obywatelstwo. I czego jeszcze chcesz? Nie podoba ci się? Są inne kraje. Proste? Proste. Krótko i na temat: nie masz kasy, spadaj.

Pokażę to na przykładzie. I naprawdę nie dotyczy on zagadnienia PiS czy PO. Chodzi o stosunek całej klasy politycznej do tego problemu.

Sprawa sześciolatków, tak, ta nudna i beznadziejna sprawa sześcioletnich dzieci wysłanych do szkoły.

Z jednej strony jeden milion obywateli – 1 000 000 obywateli – z drugiej pani Kluzik – Rostkowska. Pani została wyrzucona z własnej partii politycznej i poszła do przeciwnej, w nagrodę dostała stanowisko po innym oszołomie, niejakiej Szumilas, też minister edukacji – słuchajcie, NARODOWEJ.

I co? I nic. Pani minister przytłoczona odpowiedzialnością w wyniku działania obywatelskich inicjatyw podaje się do dymisji? Nie. Pani wie, że to nie ma żadnego znaczenia. Ma to głęboko gdzieś. Jak to mówią: załapała się.

Milion obywateli mówi do pani, iż chciałoby zapytać społeczeństwa, czy zgadza się ono na jej propozycję, a pani mówi nie – NIE! Po prostu – nie. Kim jesteś – żeby lekceważyć głos miliona obywateli – tym, który przyjdzie po ich głosy na wyborach w ramach obywatelskiego obowiązku? Gardzę tobą.

Wiem, to cały rząd tego chciał i partia. Wiem, to ważne, żeby twoje racje były obudowane silną osobowością. Ale. To nieszczęsne, ale. W społeczeństwie obywatelskim nie mogłabyś dalej istnieć – a nie mogąc pogodzić interesu społecznego z partyjnym i prywatnym, podałabyś się po prostu do dymisji. Ale. To nieszczęsne, ale – to byłaby głupota, prawda? Taka kasa. Taka pozycja, moje ja wielkoformatowe – ministerialne ja, kogo obchodzi czyim kosztem.

Ten przykład świetnie ilustruje, o co chodzi.

Nie ma znaczenia, czy PiS, czy PO. Naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Ci ludzie nie mają już dawno żadnego kontaktu z rzeczywistością. Nie są za, nie są przeciw, to wszystko jest rodzajem dekoracji na polu własnych korzyści, ambicji i egoizmu. Przepływ z jednej partii do drugiej, potem z drugiej do jednej, co za różnica, żadna, chodzi o to, by bal trwał nadal. Na tym balu w medialnej ramce powiem kilka zdań i będę jeszcze ładniejszy, jeszcze mądrzejszy, jeszcze bardziej kochany, znów mnie wybiorą – Ach!

Średniej klasy koszula do garnituru w tym środowisku kosztuje 1500 zł. Kogo może obchodzić w tym kontekście twoja pensja śmieciowa – 1200 zł. Sam powiedz, czy byś sobą nie gardził, gdybyś był nimi?

Pani powiedziała, że tylko złodziej i idiota pracują za 6 tysięcy miesięcznie. Poszła do Parlamentu Europejskiego.

A ty?

Kim jesteś w świecie takiej pani?

Czy w ogóle – istniejesz? Nawet gdybyś się podpisał bezpośrednio na jej dekolcie, patrzyłaby na ciebie z pogardą.

Kim jesteś dla człowieka, który nie wie, ile kosztuje twoje życie, jaka jest twoja pensja, jakie są twoje poglądy? Chcą od ciebie krzyżyka – debilu, krzyżyka na liście – rozumiesz? Nic więcej, nic mniej, tylko tyle – masz iść i postawić krzyżyk, kogo obchodzi, co ty myślisz. A tobie nawet to nie wychodzi. Więc instruują cię, jak postawić krzyżyk, gdzie postawić krzyżyk, i jak wygląda krzyżyk.

(Bardzo mnie bawią te wszystkie zmartwione opinie dziennikarzy, którzy nie wierzą, że rozumiemy, czym są JOW-y.)

A potem…

A potem nawet nie potrafią do końca policzyć tych krzyżyków. Więc PiS organizuje specjalną komisję krzyżykową. Żeby było prawo i sprawiedliwie. W naszym kraju zostały podważone podstawy systemu społecznego, oparte o konstytucyjne prawo wyboru, a ludzie za to odpowiedzialni obrazili się na mnie za to, iż miałem pretensję, że nie potrafią policzyć krzyżyków. To byli bardzo poważni ludzie, niejednokrotnie habilitowani i przełożeni, a nawet utytułowani. Obrazili się. Rozumiecie. Obrazili się – przecież zawsze było wiadomo, co i jak, i ile ma być, a teraz jakieś fanaberie – żeby liczyć, no po prostu skandal. Nawet Rosjanie, którzy znają słowo demokracja tylko ze słownika, się z nas śmiali. W kraju gdzie słowo „obywatel” jest zakazane, skandal oparty na załamaniu się sytemu wyborczego jest rodzajem zabawnego nieporozumienia, ot takiego: qui pro quo, w wyniku czego przedstawiciele wyższych klas społecznych wykazali przypisaną im wyższość – i obrazili się.

Mam nadzieję, że ten świata właśnie się zmienia i ulegnie zagładzie, już czas najwyższy. A słowa „obywatel” i „obywatelski” znów staną się wymiarem naszego społecznego zaangażowania.

To trudny moment w naszej historii, ponieważ część ludzi nie jest w stanie zrozumieć sensu przemian, które się dokonują. Oczekują wartościowań, deklaracji i wejścia w obowiązujące schematy. Chcą, aby obywatel stał się podmiotem politycznym, aby zdeklarował się, po jakiej stronie stoi, czy jest za in vitro, czy jest za małżeństwami homoseksualnymi – kogo to obchodzi? To marginalne problemy społeczeństw, które stać na zajmowanie się nimi. I podstarzała pani redaktor, żyjąc w swoim wyimaginowanym świecie za murami chronionego osiedla, może o tym myśleć, użalając się nad swoim niespełnionym płciowo życiem.

Tu jednak chodzi o coś innego, to walka o życie, o tożsamość, o szacunek, właśnie zmieniamy nasz świat na lepszy, tak – bez was, bo znowu nic nie rozumiecie…

Jestem już bardzo dorosły i pamiętam czasy ludzi partii PZPR-u, mniejszych i większych komunistów, ludzi interesów i interesików, oni też nie rozumieli. Nie potrafili zrozumieć świata, który się właśnie zmienia. Pytali dokładnie o to samo i mieli dokładnie takie same miny, zdziwione, zdegustowane i zrezygnowane.

Leonard Jaszczuk

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *