Tuwim, jakiego prawdopodobnie nie znacie!

Ile wiemy o jednym z najbardziej rozpoznawalnych łódzkich poetów i jego twórczości? Ano z reguły niewiele, jako że nauczyciele karmili nas suchymi faktami z życiorysu Juliana Tuwima i omawiali jedynie skromny wycinek jego twórczości, którą powszechnie uważa się za niebudzącą kontrowersji i niegorszącą odbiorców, a więc bezpieczną dla młodych umysłów, bo niepodlegającą trudnej dyskusji. Zapewne wspomniano Wam, że Tuwim był również tłumaczem i pozostawił po sobie liczne przekłady z języków obcych, ale to zaledwie wstęp do  niezwykłej historii…

Jako dzieci uwielbialiśmy, i po dziś dzień pamiętamy wierszyki Tuwima: Murzynek Bambo, Lokomotywa, Okulary (o Panu Hilarym), Słoń Trąbalski, Zosia Samosia... Podczas późniejszej edukacji szkolnej przedstawiano Tuwima przede wszystkim jako sztandarowego poetę dwudziestolecia międzywojennego, który należał do literackiej grupy Skamander, a jej członkowie (m.in, Słonimski, Lechoń, Wierzyński, Iwaszkiewicz) opisywali podziw dla rozwoju cywilizacji i techniki. Głosili witalizm, optymizm i czynną afirmację życia, a także fascynację miastem, przeciętnym człowiekiem, jego otoczeniem i codziennością. Autorytetem i inspiracją dla grupy Skamander była twórczość Leopolda Staffa, którego Tuwim uważał za poetyckiego mistrza. Tymczasem ten Tuwim, jakiego prawdopodobnie nie poznaliście w drodze edukacji szkolnej – to poeta niezależny, odważny, ironiczny, odznaczający się dużym poczuciem humoru, ale i uszczypliwy, krytykująco-atakujący…

Twórczość dwudziestolecia międzywojennego ogarnęła rezygnacja z obowiązków patriotycznych. Tuwim nienawidził wojny samej w sobie. Świadczyć o tym mogą, m.in. wiersze: Do prostego człowieka, Do generałów, a ich raczej nie omawia się w szkołach.

Do prostego człowieka

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy “do ludności”, “do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić “historyczną racją”,
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę – bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab – kwiatami
Obrzucać zacznie “żołnierzyków”. –
– O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: “Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
“Bujać – to my, panowie szlachta!”

Do generałów

Warczy, straszy, groźnie ściąga brwi
Byle generalisko, obwieszone gwiazdami.
– Panowie! Przestańcie udawać lwy!
Dowiedzcie się nareszcie, że tutaj – my,
Zamyśleni przechodnie,
My jesteśmy tu generałami!

Tuwim był żonaty ze Stefanią Marchew i wychowywał z nią adoptowaną córkę Ewę, a na większości opublikowanych fotografii poeta występuje samotnie. Już w czasie studiów napisał wiersz Wiosna, uchodzący ówcześnie za skandalizujący i gorszący. Po jego publikacji Tuwima nazywano „żydowskim pornografem”.

Wiosna

Zachybotało! – Buchnęło – i płynie –
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty,
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
– A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej “kawalerskich chorób”!

Tuwim otwarcie gardził prostytucją, opinię tę bez niedomówień i zbędnego skrępowania wyrażał w wielu swoich utworach. We wczesnym okresie sięgał po obrazki rodzajowe oparte na języku potocznym, kolokwialnym, pozostając (zwłaszcza w erotykach) pod wpływem konwencji Młodej Polski. Zainteresowanie słowem, działanie w języku, a więc zabawa i umiłowanie słowa towarzyszyło Tuwimowi przy tworzeniu poezji od początku. Z czasem zaczął korzystać z języka zniekształconego i celowo udziwnionego, stosując środki takie jak groteska, satyra, wulgaryzmy i neologizmy, co doskonale widać np. w poemacie pt. Bal w Operze. Dopiero na dalszym etapie twórczości Tuwim zwrócił się do kultury i tradycji, przybrał postawę bliższą klasycznej.

Fragment Balu w Operze:

Dzisiaj wielki bal w Operze.
Sam Potężny Archikrator
Dał najwyższy protektorat,
Wszelka dziwka majtki pierze
I na kredyt kiecki bierze,
Na ulicach ścisk i zator,
Ustawili się żołnierze,
Błyszczą kaski kirasjerskie,
Błyszczą buty oficerskie,
Konie pienią się i rżą,
Ryczą auta, tłumy prą,
W kordegardzie wojska mrowie,
Wszędzie ostre pogotowie,
Niecierpliwe wina wrą,
U fryzjerów ludzie mdleją,
Czekający za koleją,
Dziwkom łydki słodko drżą…

Upadłość

Puszczała się dziewczyna, puszczała z miłości,
Puszczała dla pieniędzy, puszczała z litości,
Aż taką masę razy upadła moralnie,
że całkiem się skurwiła – i wpadła fatalnie,
Albowiem w ciążę zaszła od jednego z gości:
Tak powstał SKURWYSYNDYK MASY UPADŁOŚCI.

Z pewnością nie można uznać Tuwima za „mydlarza”, który pragnie za wszelką cenę przypodobać się odbiorcom, który uprawiałby „sztukę dla sztuki”. Poeta stawia wyraźną barierę pomiędzy autorem a czytelnikiem – twórcą a odbiorcą.

Specyficzna szata poezji towarzyszyła mu w pracy bezustannie. Poezja Tuwima nie tyle zaspakajała potrzeby społeczne, co stanowiła (i nadal stanowi) informator o ówczesnym życiu zwyczajnych ludzi. Jak wiele opisów rzeczywistości Tuwima wciąż jest aktualnych, potwierdza liczba współczesnych wykonań i interpretacji jego słów – interpretacji teatralnych, kabaretowych, muzycznych, wokalnych… Dość przywołać przykład Grzegorza Turnaua, który swoim wykonaniem rozpowszechnił tekst Tuwima o miejscowej idiotce i tutejszym kretynie.

Nie wszyscy wiedzą i o tym, że Tuwim od 1947 roku pracował przez trzy lata jako kierownik warszawskiego teatru. Pod koniec życia zajmował się pisaniem, lecz wyłącznie na zamówienie bliskich osób oraz niektórych redaktorów czasopism, sporo z tych tekstów dotyczyło różnego rodzaju rocznic. W dalszym ciągu poświęcał mnóstwo czasu na pracę nad tłumaczeniami. Odznaczał się bystrością myślenia, niebagatelnym dowcipem, brakiem zahamowań w bezpretensjonalnym wyrażaniu opinii o świecie. Niektórzy mówią, że gdyby Tuwim żył w obecnych czasach i  mógł publikować swoje poglądy w Internecie, uznano by go za wybitnego trolla lub hejtera. Nie ulega wątpliwości, że jego twórczość  bywała ośmieszająca, obraźliwa, nastawiona na wywołanie dyskusji, a nawet sporu, kłótni. Jednakże nie mogę wyzbyć się przekonania, że Tuwim robił to w obronie własnej oraz po to, by zwrócić społeczeństwu uwagę na pewne społeczne nieprawidłowości – prostytucję, bełkoty polityczne, skrajnie ortodoksyjnych Żydów… Co ciekawe, tę zamierzoną napastliwość Tuwim kierował nie tylko do społeczeństwa – powstał bowiem paszkwil poety na samego siebie, w którym przekazał krytykującym go ludziom, że ma do siebie dystans i nic sobie z ich uszczypliwości nie robi.

A oto fragment wiersza Mój dzionek:

Ledwo słoneczko uderzy
W okno złocistym promykiem,
Budzę się hoży i świeży
Z antypaństwowym okrzykiem.

Zanurzam się aż po uszy
W miłej moralnej zgniliźnie
I najserdeczniej uwłaczam
Bogu, ludzkości, ojczyźnie.

Julian Tuwim przyszedł nad świat 13 września 1894 roku w Łodzi, do której miał ambiwalentny stosunek, czyli i kochał to miasto, i nienawidził. W poemacie Kwiaty polskie możemy przeczytać o rzeczywistości społecznej (przez co tekst był cenzurowany), ale też nostalgii za miastem. Oto skromny fragment:

Łódź

Niechaj potomni przestaną snuć
Domysły “w sprawie Tuwima”,
Bo sam oświadczam: mój gród – to Łódź,
To moja kolebka rodzima!

Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym
Pod niebo inni wynoszą,
A ja Łódź wolę! Jej brud i dym
Szczęściem mi są i rozkoszą!

Tu, jako tyci od ziemi brzdąc,
Zdzierałem portki i buty,
Tu belfer, na czym świat stoi klnąc,
Krzyczał: “Ty leniu zakuty!”…

Nie sposób nie wspomnieć o tomie pt. W oparach absurdu – napisanego wspólnie przez Tuwima i Słonimskiego w latach 1920-36. Nie była to sporadyczna zabawa, lecz stała potrzeba, jak pisał o tym etapie twórczości sam Słonimski. Oprócz tego, że Tuwima i Słonimskiego bawił doskonale ten sam rodzaj humoru, była to przyjemność, mająca również cel społeczno-wychowawczy, zwracający uwagę na fakt, że pewnego dnia gazety mogą głosić oczywiste brednie, a więc przezornie należy przyjąć postawę krytyczną, podejrzliwą, dążyć do pozbycia się skłonności do przyjmowania bezkrytycznie utartych poglądów. Próbkę absurdu, bredni i nonsensów w pojmowaniu świata, zabawie słowem, jaki można znaleźć  W oparach absurdu, niech stanowią te oto dwa krótkie wpisy:

Gazety dla krótkowidzów

W Ameryce wychodzą specjalne pisma dla krótkowidzów, drukowane nie na papierze, ale na cienkiej błonie gumowej, z której my robimy nasze baloniki kolorowe. Osoby krótkowzroczne otrzymują zamiast gazety nadrukowaną kiszkę gumową, którą sobie następnie do dowolnych rozmiarów rozdmuchają. Pisma polityczne wychodzą przeważnie w formie baloników kulistych, czasopisma literackie mają najczęściej kształt kiełbasy krakowskiej, albo dużej sosiski. Dzięki temu wynalazkowi czytelnik, nie ślepiąc, poznaje najważniejsze kwestie i ma jednocześnie satysfakcję, że je sobie sam, bez obcej pomocy, rozdyma.

Pies

Tresowany specjalnie do przyjmowania uroków. Przy słowach „Na psa urok” piesek bierze natychmiast urok na siebie i wychodzi na czterech łapkach. Tamże płaszcze i węże gumowe, maszyny rolnicze i papierosy. Wiadomość sub: „Życzliwy”.

Tuwim miał to szczęście, że jako artysta był doceniany, wielokrotnie wyróżniany i nagradzany za literackie osiągnięcia. Niestety otaczało go również niemałe grono wrogo nastawionych ludzi, przez których był szykanowany, i fałszywych, dwulicowych przyjaciół. Biorąc pod uwagę fakt, że poeta zmagał się z zaburzeniami depresyjnymi i nerwicowymi (Tuwim cierpiał na agorafobię, której przyczyną najprawdopodobniej była obserwacja zamieszek rewolucyjnych w 1905 roku, towarzyszył mu zatem lęk przed przebywaniem w otwartej przestrzeni, przed wyjściem z domu, miejscami publicznymi i tłumem, samotnym podróżowaniem), musiało być to dla niego wyjątkowo trudne do zniesienia. Tuwima krytykowano i wyśmiewano już od dzieciństwa, głównie za żydowskie pochodzenie i znamię na policzku. Publicznie zarzucano mu „zażydzanie” polskiej literatury, w odpowiedzi Tuwim napisał Na pewnego endeka co na mnie szczeka:

Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię jebał,
bo to mezalians byłby dla psa.

Tuwim nigdy nie negował swojego pochodzenia, choć czuł się Polakiem i przez to był krytykowany przez Żydów. Jak sam powiedział w jednym z wywiadów: „Kulturalnie i uczuciowo uważam się za Polaka, zdaję sobie jednak sprawę, że istnieją zasadnicze różnice między mną a moimi przyjaciółmi-aryjczykami. Zarodki tej odmienności tkwią we krwi – wyczuwam je w moim temperamencie, który jest bardziej żywiołowy niż polski. Jestem semitą i nigdy się tego nie wypierałem”. Znienawidzony przez „prawdziwych Żydów” i „prawdziwych Polaków”, niemogący odnaleźć się w ówczesnym krytykującym go społeczeństwie, Tuwim napisał dwa dobitnie szczere wiersze, Żydzi i swoisty manifest poety Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali.

Poczucie humoru i satyryczne spojrzenie na świat nie opuszczało Tuwima w relacjach towarzyskich, było jego tarczą przed wrogim osądem, mówią o tym historie opowiadane przez znajomych poety. Oto toast wzniesiony przez innego autora tekstów o antysemickich poglądach i ekspresowa nań odpowiedź Tuwima:

Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela, niech żyje Tuwim!

Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela, nie ma Jankiela bez cymbałów, niech żyje Nowaczyński!

Jak wielki wpływ nadal wywiera na nas twórczość Tuwima, świadczyć mogą te zabawne powiedzonka, a niektóre z nich, w pewnym stopniu naturalnie wrosły w naszą mowę potoczną:

  • Miłość ci wszystko wybaczy.
  • Nie pożądaj żony bliźniego nadaremno.
  • Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa.
  • Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz.
  • Para: woda w natchnieniu.
  • Plan: coś, co potem wygląda absolutnie inaczej.
  • Rodzynka: stroskane winogrono.
  • Miłość: jedyna funkcja fizjologiczna, która zrobiła karierę.
  • Wierność: silne swędzenie z zakazem podrapania się.
  • Najpierw zaszło słońce, potem zaszedł fakt, a w rezultacie ona.
  • Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.

Julian Tuwim zmarł w samotności na atak serca, było to w 1953 roku, podczas pierwszego po wojnie urlopu zdrowotnego w pensjonacie „Halama” w Zakopanem. Artysta często sięgał po alkohol, o którym wspominał w swoich utworach:

Różnica między wielbłądem i człowiekiem – wielbłąd może pracować przez tydzień nie pijąc, człowiek może przez tydzień pić nie pracując.

Dwa kieliszki wystarczą. Najpierw jeden, potem kilkanaście drugich.

Nie odkładaj nigdy do jutra tego, co możesz wypić dzisiaj.

Tuwim to także autor Polskiego słownika pijackiego zawierającego około dwóch tysięcy definicji. Nawet w obliczu śmierci poety nie opuszczało swoiste poczucie humoru i dystansu do siebie, albowiem przy jego ciele znaleziono taki oto zapisek: Jeśli kiedyś zaświeci mi światło wiekuiste, zgaście je przez oszczędność.

Tuwim kolekcjonował ciekawostki literackie (tzw. kurioza), tomiki poetów-grafomanów, stare leksykony nieistniejących zwierząt, a nawet książki o tematyce demonologicznej. Tworzył  również teksty do skomponowanej muzyki. Warto wspomnieć, że od 2006 roku działa fundacja im. Juliana Tuwima i Ireny Tuwim, sprawująca prawną opiekę nad dorobkiem Juliana i jego młodszej siostry. Czy Tuwim wciąż jest jednym z najbardziej żyjących poetów, – spośród nieżyjących?… Niech każdy oceni samodzielnie.

Joanna Bończyk

Źródła:

W oparach absurdu, J. Tuwim, A. Słonimski.

Epoki literackie. Od antyku do współczesności, M. Hanczakowski, M. Kuziak, A. Zawadzki, B. Żynis.

Sztuka słowa, Julian Krzyżanowski.

www.juliantuwim.pl

http://natemat.pl/217439,julian-tuwim-byl-hejterem-zanim-to-stalo-sie-modne-niepokorne-i-wciaz-aktualne-wiersze-genialnego-poety

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (6)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *