Tygiel różnorodności

Tygiel różnorodności

Świat powoli zmierza w kreatywnym kierunku. To dlatego coraz niemądrzej wyglądamy, śmiejąc się z tolerancji. Lecz wcale nie oznacza to, że powinniśmy propagować ją bezkrytycznie, pchając ją, gdzie tylko się da – bezładnie.

Rosnąca opłacalność kreatywności, to naturalne przełożenie związane z wzrastającymi możliwościami człowieka. Dawniej liczyło się wyłącznie to, co jesteśmy zdolni „zrobić”. Był to towar rzadki, więc cenny – z uwagi na skromność światowych zasobów, jak i możliwości produkcyjnych. Dlatego w systemie społecznym promowany i nobilitowany był ktoś, kto posiadał realne umiejętności, gdyż wszyscy ogromnie potrzebowali wielu różnorodnych wytworów „rąk ludzkich. Bezpośrednio od wyników i wydajności pracy, zależało powodzenie całych społeczeństw oraz ich zwyczajnie przyziemne zdrowie, życie i nadzieja.

Teraz, co widać najlepiej na tle krajów pierwszego świata, atencja społeczeństw powoli ulega przesunięciu. Etos pracowitości oraz „fachu w ręku” powoli odchodzi w zapomnienie. Wydajność maszyn, niezależność jakości towaru od kompetencji osób wykonujących daną pracę, czyli ukute przez Kulturę Roju (przyp. red.: nowoczesna jakość społeczna pokrewna z terminami: Generacja IP, Kultura Szybkiego Interfejsu etc.) sformułowanie „śmierć profesjonalizmu”, zbiera swoje żniwo.

Coraz mniej jest stanowisk „pracy”, coraz większa jest ilość „społecznych stanowisk kreatywnych”. W tych pierwszych, pieniądze pojawiają się, gdy pojawi się produkt, w tych ostatnich pieniądze płyną szerokim strumieniem, gdy opracowane przez zespół idee uda się w jak najszerszym gronie społecznym rozpropagować. Dotyczy to zarówno teorii naukowych, jak i wytworów intelektualnych pochodzących z działalności korporacji. Ludzie mogą przeznaczać więcej czasu na rzecz zdobywania „popularności”, ponieważ staje się ona coraz wyraźniej dochodowa.

Tygiel różnorodności 2

Kiedyś opłacalna była nietolerancja w społeczeństwie, bo za jej pomocą szybko oczyszczał się zespół z „elementów niepożądanych”, z którymi współpraca przebiegała znacznie trudniej – wtedy nietolerancja jako postawa społeczna sprzyjała sprawniejszemu wykonywaniu pracy. Gdy bowiem musimy wykonać zadanie, zwykle wydajniej jest wypełniać je z osobami możliwie podobnymi do siebie. Najlepiej i najszybciej pracuje się z ludźmi, z którymi możemy porozumiewać się nieomal bez słów.

Praca kreatywna i naukowa – różnią się; są inne. W naukach, zwłaszcza humanistycznych, trzeba dobrze uargumentować swój postulat i sprawić, aby był on dobrze rozumiany przez jak najszersze grono. W takiej pracy wynikom sprzyja środowisko możliwie jak najbardziej różnorodne. Możliwie najszerszy konglomerat osobowości, sposobów myślenia, postaw i kultur. Wtedy – w takich warunkach pracy – najbardziej musimy się starać, aby przekonać innych do własnego stanowiska, czego efektem jest lepiej i pełniej uzasadniony naukowy postulat, wyciągnięty wniosek, czy marketingowy pomysł. Będzie on święcił większe sukcesy dzięki swej uniwersalności, po wyciągnięciu – „opublikowaniu” na zewnątrz, bo w momencie tworzenia był on dokładniej przestudiowany, czyli realnie sprawdzony. Co więcej, z burzy mózgów najczęściej wynika, bądź najwyżej punktowana, aż do osiągnięcia statusu priorytetu, jest ta idea lub myśl, która może przysłużyć się większości, a większość przy różnorodnym zespole oznacza bezpośrednie przełożenie na dobro ludzkości.

To dlatego w momencie, w którym w ogólnym wolumenie miąższości gospodarki większe pieniądze zaczęła przynosić już nie produkcja, lecz praca kreatywna – tolerancja zaczęła opłacać się bardziej od oszczędzających czas i energię stereotypów. Wraz z postępem tego procesu, może okazać się, że praktycznie w ogóle stereotypy ustąpią indywidualistycznemu podejściu do drugiego człowieka i będą jeszcze używane tylko w odniesieniu do technologii albo prawa. To będzie trudne, czasochłonne i drogie, lecz krańcowe korzyści mogą przeważyć nad tymi obostrzeniami. W warunkach, w których konkurencję o dobra wygrywać będzie prawie zawsze poszanowanie różnorodności – uprzedzenia rasowe, czy płciowe, spoczną bezpiecznie na śmietniku historii. Ryzyko odgrzewania stereotypów będzie wiązać się jedynie z uwstecznieniem cywilizacyjnym, takim jak klęski żywiołowe albo kryzysy gospodarcze.

Tygiel różnorodności 4

Wszystkie „własności intelektualne” powstające w różnorodnym środowisku, będą cechowały się większych obiektywizmem. Mając z definicji dużo większy impakt kulturowy, bo przez większość kultur będą rozumiane na etapie tworzenia, staną się powoli standardem kształtującym społeczeństwo globalne.

Oczywiście opłacalność tej zmiany jest ściśle skorelowana z poziomem bogactwa społeczeństw. Im więcej dóbr posiadamy, tym więcej stanowisk pracy możemy „zmarnować” w sensie produktywności, przeznaczając środki na poszerzanie zakresu dorobku naukowego i kulturowego. To marnotrawstwo rozumiane jest jednak na poziomie krótkiego okresu czasu. W okresie długim natomiast niezaprzeczalne są korzyści wynikające z rozwoju, a więc z wpływu na świat danej kultury oraz progresu nauki. Dlatego tylko w sytuacji znaczącej przewagi nieprodukcyjnych zawodów – tolerancję i jej pochód w umysłach tłumów można uzasadniać pragmatyzmem, bo staje się ona koniecznością ekonomiczną. Staje się – potrzebną ideą.

Stąd też płynie wniosek, że postaw tolerancyjnych nie powinno się narzucać siłą wobec krajów trzeciego świata. Bo one muszą nadrobić jeszcze przepaść dostępności dóbr i pułapu dobrobytu, jaka dzieli je od najbardziej rozwiniętych gospodarek globu; dopiero wtedy eliminacja rasizmu, szowinizmu, czy innych „izmów”, zacznie się tam opłacać.

Tygiel różnorodności 3

Mesjanizm tolerancji należy zatem ograniczyć.

Jednym z podstawowych prawideł nauk społecznych jest bowiem konstatacja, iż to, co sprawdza się w jednym otoczeniu, niekoniecznie musi sprawdzać się w innym. Kreatywność płynąca z różnorodności jawi się faktem, lecz nie każda grupa ludzka pozostaje na tyle rozwinięta, żeby potrzebować strumienia genialnych idei i postaw – jeśli nadal potrzebuje lekarstw, schronienia i chleba.

Stąd też wynika obecna statystyka…

Na przykład, zatrudnienie w podziale na płeć w branży badawczej – w krajach najbardziej rozwiniętych oscyluje w granicach 40 do 60. 38% kobiet i 62% mężczyzn w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, 40% kobiet i 60% mężczyzn w Europie Środkowej i Wschodniej. Z kolei rejon Pacyfiku i prawie cała Azja, za wyjątkiem środkowej, zatrudnia 80% mężczyzn, pozwalając na pracę w nauce pięciokrotnie mniejszej liczbie kobiet (przyp. red.:  źródło przytoczonych danych stanowi czasopismo: Świat Nauki, 2014/11).

Kultura danego regionu jest efektem, wypadkową najbardziej użytecznych postaw dla ogółu. Dlatego implementacja do większości, z najważniejszych kultur świata, idei w postaci tolerancji, nie będzie rezultatem poziomu nasilenia propagandy poprawności politycznej, lecz wystarczająco szybko zwiększającego się poziomu życia na globie.

Świat wzbogacił się w ostatnim dziesięcioleciu prawie dwukrotnie (z 36 na 76 bilionów dolarów GNP;  Wolfram Alpha), lecz to jeszcze zbyt mało, aby mieć moralne prawo do propagowania idei tolerancji jako uniwersalnego i globalnie obowiązującego prawa. Lepiej więc skupić się na tych rejonach, w których poszanowanie dla odmienności drugiego człowieka przynosi korzyści – realne.

 

Zbigniew Galar

 

Artykuł został zilustrowany reprodukcjami wybitnego polskiego artysty Jana Tarasina.

Jan Tarasin (ur. 11 września 1926 w Kaliszu, zm. 8 sierpnia 2009 w Warszawie), polski malarz, grafik, rysownik, fotograf, eseista,profesor ASP w Warszawie. W 1946 ukończył Liceum im. Kazimierza Wielkiego w Olkuszu. Studiował na ASP w Krakowie (1946–1951) w pracowniach malarstwa prof. Zygmunta Rudnickiego, Zbigniewa Pronaszki i Wacława Taranczewskiego oraz w pracowniach grafiki prof. Andrzeja Jurkiewicza iKonrada Srzednickiego. W latach 1963–1967 był pedagogiem na Wydziale Architektury Wnętrz tej uczelni. W 1967 przeniósł się do Warszawy. Pracę pedagogiczną podjął ponownie w 1974, obejmując Pracownię Malarstwa warszawskiej ASP. W 1985 mianowany został profesorem nadzwyczajnym. W 1987 objął stanowisko rektora warszawskiej ASP, które sprawował do 1990. Członek "Grupy Krakowskiej" (od 1962). W latach 1974–1982 wydawał autorskie Zeszyty z serigrafiami i tekstami. Uprawiał malarstwo,grafikę warsztatową (litografia, serigrafia) i użytkową (plakat) oraz refleksję teoretyczną o sztuce.

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *