Uzdrawiająca siła choroby

Uzdrawiająca siła choroby

Nikt o tzw.: zdrowych zmysłach nie chce być chory – każda jednostka ludzka, która jest stabilna mentalnie i emocjonalnie, pragnie być zdrowa.

Powszechna jest teza, że boimy się śmierci (głównie dlatego, iż lękamy się tego, czego nie znamy), ale znacznie silniej boimy się przecież starości i wynikających z niej schorzeń. Chcemy być sprawczy, mocni, władni – najdłużej, jak się da. Kieruje nami na pewno instynkt przetrwania (każde życie wykazuje nieświadomą cechę w postaci dążenia do przetrwania), ale w przypadku tego szczególnego zwierzęcia, jakim jest człowiek, jesteśmy kierowani również przez wolę życia. Wola, to świadome dążenie do przetrwania, jak i dążenie do nadania swojemu życiu sensu i realizowanie tego sensu w codziennych działaniach. I abyśmy mogli je realizować – nasze cele, sens, siebie – potrzebujemy być zdrowi.

Nikt zatem nie marzy o chorobie, to oczywiste. Zdumiewające jednakże jest to, do jakich konstruktywnych refleksji i wniosków potrafi dotrzeć ten człowiek, który zapadł na chorobę. Nie mowa o grypie, o chwilowej i banalnej dysfunkcji organizmu – mowa o schorzeniach dużych, poważnych, dramatycznych, czyli przewlekłych lub nieuleczalnych.

Codziennie pędzimy przed siebie w starciu z prozaicznymi problemami, które często zdają nam się na tyle znaczące, że odbierają spokojny sen, powodują uciążliwą troskę, skutkują funkcjonowaniem organizmu w sporym natężeniu stresu oraz lęku o bliższą i dalszą przyszłość etc. Podczas gdy uderzy w nas poważna choroba – wtedy spoglądamy na samego siebie, na bliskich, na obcych ludzi i na świat z zupełnie świeżej perspektywy. Dokładnie tak: świeżej, nieporównywalnej z żadnym innym stanem umysłu. Nagle docieramy do punktu, którego znaczenia nigdy wcześniej nie braliśmy pod uwagę, bo tak bardzo był od nas odległy. Bo kiedy jesteś zdrowy, nie zdajesz sobie sprawy, czym są realne problemy. Stąd generujesz własne, subiektywne problemy – i poprzez tę subiektywność nadajesz im iluzję realności. Stres w pracy, sprzeczki z partnerem życiowym lub przyjaciółmi, kłopoty w wychowywaniu nastoletniej latorośli… Wszystkie te problemy są istotne i realne, bo nasze są, tylko nasze – indywidualne, bieżące, zwyczajne, codzienne. Ale kiedy człowieka dopada choroba – te wszystkie codzienne trudności znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nagle w sposób absolutnie doskonały tracą rację bytu, jakiekolwiek uzasadnienie. Nagle partner, z którym toczyliśmy twarde konflikty przez miesiące – staje przy nas murem. Nagle nastoletnie dziecko – przestaje wagarować, „pyskować”, i staje przy nas murem. Cud! Prawdziwy, niezaprzeczalny cud, autentyczna magia, zakrawająca na absurd, czy na dziwny paradoks: ciężka, straszna choroba –  „ulecza” nas samych i cały mikro świat wokół, uczyniając go zdrowszym, lepszym.

Choroba pozwala spojrzeć na życie z lotu ptaka. Im jest poważniejsza – gorzej rokująca – tym intensywniej człowiek, uporawszy się z etapami buntu, z bolesnymi pytaniami retorycznymi w rodzaju „dlaczego ja?”, z gorzkimi próbami negacji i wyparcia – nabiera niezwykłej łagodności i imponującej akceptacji, a nierzadko prawdziwej, szlachetnej mądrości. Skąd bierze się ta zadziwiająca siła – w słabości? Dlaczego realny, nie do przeskoczenia problem – gwałtownie potrafi otworzyć przed człowiekiem wiele ukrytych, wspaniałych drzwi?…

Zrozummy się prawidłowo: ten artykuł nie jest gloryfikacją choroby, nie jest próbą przydania jej mistycznych atrybutów. Choroba jest złem, jest cierpieniem, które nie zawsze uszlachetnia – choroba potrafi, jak nic innego na tym świecie, odrzeć człowieka z godności osobistej, z poczucia człowieczeństwa i własnej wartości. Natomiast ten artykuł jest próbą postawienia pytań o to, skąd my – ludzie zdrowi – możemy czerpać energię niezbędną do tego, by móc spojrzeć na własne życie ze świeżej, lepszej, mądrzejszej perspektywy. Jak sprawić, by – będąc zdrowym – nie generować w swoim życiu banalnych problemów, które uwielbiamy interpretować jako duże i znaczące? Dlaczego dopiero postawieni przed ryzykiem utraty wszystkiego, co kochamy, dochodzimy do wniosku, że kochamy naprawdę, i że tylko ta miłość się liczy?

Kiedy jesteśmy zdrowi, zbyt łatwo w wiele pozytywnych wartości wątpimy. Podważamy swoją wartość, swoje talenty i umiejętności. Nie czujemy się piękni – porównujemy się z atrakcyjniejszymi od nas. Nie celebrujemy wspólnego posiłku z bliskimi – jemy w pośpiechu albo koncentrujemy myśli na tysiącu trywialnych kłopotów, zamiast skupić się na dobrym smaku tego, co spożywamy. Nie dbamy o siebie, bo przecież ważniejsza jest praca, odpocząć zdążymy później, bo najpierw koniecznie musimy wykonać wszystkie obowiązki…

Głupcem jest ten, kto myśli, że dokona wszystkiego przed każdym pojedynczym zachodem słońca. Głupcem jest ten, kto nie wita się z każdym kolejnym porankiem, kto nie chwali wschodu słońca i nie dziękuje za niego. Głupcem ten, kto łudzi się, że najważniejsze w nim jest to, co potrafi zrobić, a nie to, co potrafi czuć – wobec bliskiej osoby, wobec rzeczywistości, wobec świata. Jeden gest wyrażający szczerą miłość nie ma żadnej wartości lepszej, większej, zastępczej. Każda jedna marna, „głupia” chwila z tym, kogo kochamy, warta jest… nie, nie czegoś innego, czegoś w zamian – warta jest najwięcej, dla samej siebie, dlatego, że się zdarzyła, że była, że mieliśmy zaszczyt doświadczyć jej na swojej skórze.

Jaka szkoda, że przypominamy sobie o tym pięknie i szczęściu, którego codziennie dotykamy, często dopiero w chwili, gdy jest już za późno – gdy jesteśmy za słabi cieleśnie, by móc tworzyć, budować więcej takich chwil. Natomiast zadziwiające i cudowne pozostaje to, że gdy los ustawi nas pod ścianą, raptem potrafimy sprawić, że wszystkie ściany i mury – znikają… To prawdziwy cud i rzecz godna olbrzymiego podziwu, czy szacunku.

 

Z pokorą

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (4)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *