W piekle kobiet – o obrzezaniu

W piekle kobiet – o obrzezaniu 1

Obrzezanie kobiety polega na usunięciu łechtaczki, choć wymienia się trzy stopnie zaawansowania tego procederu. W drugim (prócz łechtaczki), usuwa się również wargi sromowe mniejsze. W trzecim – także większe. Mówiąc krótko, obrzezanie kobiety, zwane też wyrzezaniem albo klitoridektomią (od łacińskiego słowa clitoris – łechtaczka), polega na wycięciu zewnętrznych narządów płciowych kobiety, bez wskazań medycznych – głosi definicja. Ale na czym polega ono w rzeczywistości? Czym ono jest? Dlaczego powinniśmy również w Polsce głośno podejmować dyskusje na jego temat?

„Co kraj, to obyczaj”, jak mówi utarte porzekadło. I istotnie, obrzezanie kobiet praktykowane jest nadal w rozmaitych odsłonach, zależnie od rewiru na świecie i jego lokalnych obyczajów. Współcześnie wciąż poddaje się kobiety temu wybitnie tragicznemu przeżyciu przede wszystkim w około 30 krajach Afryki. Posiłkując się danymi pochodzącymi z PAP, szacuje się, że na świecie żyje ponoć 125 milionów obrzezanych kobiet. Ta liczba zdaje się zakrawać na ponury absurd, zważając na fakt, że wiele kobiet obrzezania zwyczajnie nie przeżywa (umiera w jego trakcie, bądź pewien czas później, w rezultacie infekcji). Operacja chętnie kultywowana pozostaje np. w Egipcie, mimo iż obecnie obowiązuje jej zakaz prawny. Tak: kultywowana, bo gdy do tak drastycznego okaleczenia kobiety dochodzi bez przesłanek medycznych, oznacza to, iż mamy w tym wypadku do czynienia z rodzajem kultu, mimo iż obrzezanie kobiet nie zawsze należy łączyć z wierzeniami religijnymi. Jednak słowo „kult” wydaje się pomimo wszystko niezwykle stosowne w tym kontekście…

Czytelnikom, którzy spotykają się z publicystyką o obrzezaniu kobiet po raz pierwszy – w pierwszym odruchu dość mało makabrycznym może wydać się stwierdzenie: „usunięcie zewnętrznych narządów płciowych”. Tak, nie mylicie się – brzmi ono statecznie, zwyczajnie i dosłownie na pierwszy, niewinny rzut oka, trudno dojrzeć w nim wybitną i w zasadzie wręcz „wyrafinowaną” torturę. Dużo bardziej do wyobraźni winny zaś przemówić następujące opisy:

Obrzezania kobiety dokonują często tak zwane znachorki – wiele z nich w dzieciństwie przeżyło tę samą torturę, bo „zabiegu” dokonuje się u małych dziewczynek; w zależności od kraju, czasami w wieku niemowlęcym, czasami u czterolatek, za górną dopuszczalną granicę metrykalną przyjmuje się zazwyczaj 15. rok życia. Bywa jednak, iż ofiarami padają i dorosłe kobiety – jeśli we wcześniejszym wieku zabieg je ominął, niestety należy dopełnić go tuż przed nocą poślubną. Znachorki przybywają na miejsce rzeźni zaopatrzone w tępe brudne żyletki, czasami wyposażone są w noże, nie mniej brudne. Łechtaczkę wyrzyna się z ciała kobiety właśnie za pomocą wymienionych narzędzi. Bardzo często łechtaczkę wyrzyna się – powoli, metodycznie, bo inaczej nie sposób posługiwać się tępą żyletką – wraz z wargami sromowymi mniejszymi (nawet większymi), następnie dziewczynkę zaszywa się szczelnie, a do tego celu również znachorki używają specjalnych narzędzi, nie należy w tym miejscu wyobrażać sobie sprytnej nowoczesnej igły chirurgicznej ani sterylnych szwów, szycie obrzezanej dziewczynki przypomina raczej dalsze okaleczanie jej ciała jakimś tępym patykiem udającym igłę. Dziewczynkę zaszywa się szczelnie, czyli pozostawia się tylko malutki otwór, przez który będzie wydostawał się mocz oraz krew menstruacyjna. Zaszycie musi być tak ciasne, aby powstała pewność, iż dziewczynka w noc poślubną będzie dziewicą – jej małżonek wejdzie w nią, rozrywając członkiem jej bliznę „pooperacyjną”, czyli owo zszycie. Czasami jednakże blizna ta jest na tyle ciasna i zwarta, że męski członek sobie nie poradzi – wówczas przed ślubnym stosunkiem kobieta zostanie nacięta małym nożykiem, co wspaniale ułatwi akt seksualny. Po stosunku oczywiście „wszystko samo się zagoi”, więc jeżeli małżonek radośnie kobietę zapłodnił, to w dniu porodu (pod warunkiem, że ciąża przebiegnie bez dotkliwych powikłań, co w tych okolicznościach jest sprawą loteryjną) trzeba będzie kobietę znowu naciąć nożem, aby mogła urodzić dziecko… Powróćmy jednak do chwili samego obrzezania – czasami wyrzynanie z dziewczynki żywych, wyjątkowo wrażliwych i unerwionych, części ciała polega również na „wyskrobywaniu” fragmentów pochwy, czy raczej – ujścia pochwy. Jest to zatem niesłychanie kompleksowa tortura, a jej kultywowanie usprawiedliwia się wzniosłymi, patetycznymi mowami o czystości kobiety. Tak pojmowane obrzezanie kobiety ma ugruntować ją od najmłodszych lat, zespolić z powszechnie przyjętym obyczajem, jakoby był on czymś ważnym dla niej samej. Jest to wręcz rodzaj tajemnego, czarownego kręgu kobiet, do jakiego mężczyźni nie mają dostępu – wiedzą o nim tyle, co nic. Małe dziewczynki nie rozumieją oczywiście, na jaki to magiczny rytuał są starannie przygotowywane mentalnie, rozumieją to natomiast świetnie ich matki, ciotki, starsze siostry – jeśli przeżyły… One wiedzą świetnie, lecz w magicznej chwili życia swojej małej córeczki czy siostrzyczki, osobiście przytrzymają ją silnie za główkę, za ramiona, barki, miednicę i nogi, by dziewczynka nie wywinęła się przed tępą żyletką, niesiona straszliwym bólem. Natomiast wiele dziewczynek ginie, nie wytrzymując bólu, inne umierają nieco później – wskutek infekcji. Te, które szczęśliwie przeżyją, bardzo często do końca życia cierpią niewyobrażalne dla zdrowych kobiet katusze, piekielne wprost męki – nie mowa jedynie o nocy poślubnej, o seksie, mowa o comiesięcznych katuszach, gdyż tak okaleczona i zaszyta kobieta nie jest w stanie normalnie miesiączkować, jej krew menstruacyjna zalega w ciele, nie mając możliwości swobodnego wypływania na zewnątrz, bo jej blizna (pozostawiony po zaszyciu otworek) jest zbyt mały (za ciasny), dlatego okres jest niesamowicie bolesny i trwa dłużej, może utrzymywać się nawet do dwóch tygodni…

A temat ten jest ogromnie ważny dla nas, Polaków, tak samo jak dla wszystkich Europejczyków, dla społeczeństw cywilizowanych, ponieważ najnowsze statystyki obrzezania kobiet mrożą krew w żyłach. Dla przykładu – współcześnie, dokładnie teraz – w Wielkiej Brytanii żyje 170 tysięcy obrzezanych kobiet, a zagrożonych obrzezaniem dziewcząt przed 13. rokiem życia egzystuje 65 tysięcy. Do danych tych dotarłam w lipcu roku 2014., są więc z całą pewnością świeże. Zatrważające swoją wielkością liczby, za którymi kryją się żywi ludzie – kobiety, spowodowane są zapewne wzmożoną współcześnie imigracją do naszej kultury z krajów, gdzie obrzezanie wciąż jest kulturowo uznane i hołubione, jak na przykład dzieje się to w Somalii. Stamtąd też wyemigrowała piękna kobieta, Waris Dirie, uznana modelka, która swoje doświadczenie obrzezania na trzecim „poziomie zaawansowania” opisała bez ogródek, bez najmniejszego pruderyjnego upiększenia, w autobiografii zatytułowanej „Kwiat pustyni”. Wymiar sprawiedliwości, np.: w Anglii, wydaje się bierny, bo oczekuje, że ofiary obrzezania zgłoszą się same, tymczasem konieczne są działania prewencyjne.

Jak je podjąć? Oto właśnie pytanie natury społecznej, pytanie pilne, pytanie niezbędne do przemyślenia przez nas wszystkich, przez każdego z nas z osobna, i wspólnie. Tym artykułem zostaliście zawezwani do suwerennego przemyślenia obrzezania kobiet; to przemyślenie zostało niniejszym złożone w Wasze ręce i stanowi Wasz moralny, etyczny obowiązek. Nie wolno Wam pominąć go spolegliwym milczeniem, nie wolno Wam odwrócić się od niego plecami, Waszą powinnością społeczną i osobistą – duchową – jest zastanowić się głęboko i udzielić swego współczucia, zwyczajnej ludzkiej empatii, wszystkim kobietom, które dotknęło to perfidne okaleczenie, byście następnie mogli zastanowić się, co dalej, jakie działania prewencyjne cywilizowane kraje mogą podjąć.

Zrozummy to dobrze: to nie jest artykuł feministyczny, nie mowa o powoływaniu kolejnej organizacji kobiet wyzwolonych – to materiał publicystyczny dotykający humanizmu jako postawy najważniejszej spośród wszystkich, jakie trzeba współcześnie światu przywrócić. Pośrednio też materiał ten zadaje pytanie o ludność napływającą do Europy, o – inne od nas – kultury i religie, pytanie o muzułmanów…

Oddarcie kobiety z jej swoistej, niezaprzeczalnej esencji, w sposób w pełni odhumanizowany, zacietrzewiony i dramatyczny, ustawia ją w świetle „istoty diabelskiej”. W zgodzie z tą tezą dokonuje się obrzezania kobiet, by mogły one być uznane za istoty czyste – seksualność kobiety rozumiana jest jako działalność złego demona, rzec by: Szatana, rozumiana jest jako siedlisko złych mocy, które mogą mężczyźnie odebrać zdrowy rozsądek i wynikające z niego panowanie nad światem. Takie prymitywne, archaiczne, dzikie, zabobonne spojrzenie na seksualność kobiety przekłada się także na egzystowanie cywilizowanych społeczeństw, a godzi również w cywilizowanych mężczyzn, podsycając próżne środowiska feministyczne w kierunku wojny płci. Powinniśmy wspólnym wysiłkiem przerwać ten krwawy, zaklęty krąg tortur, jasno zdawszy sobie sprawę, że hańbi on obie płcie – hańbi człowieka, godząc w jego cielesność i duszę.

 

Justyna Karolak

 

 

 

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (43)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (2)

8 komentarzy

  1. Jaką trzeba być matką, żeby tak krzywdzić własne dziecko. Jaką trzeba mieć znieczulicę żeby patrzeć i przytrzymywać własne dziecko, gdy jest okaleczane i niemiłosiernie cierpi. Jak musi być nieczułą kobietą taka matka aby z pełną świadomością skazywać własne dziecko na śmierć bądz na życie w męczarniach. Wiem wiem jak tego nie zrobią własnemu dziecku to skażą je na potępienie i napiętnowania. Tyle organizacji walczących o prawa kobiet funkcjonuje w tych krajach, czemu nie szukają pomocy ?? Czy chociaż cień szansy lepszego życia dla còrki nie jest warte trudu i ryzyka??
    Polecam książkę „Kwiat Pustyni”…tam pierwszy raz przeczytałam o tym…autorką jest dziewczyna ktòra przez to wszystko przeszła…

  2. Na cenzurowanym

    Myślę, że publikowanie autentycznych zdjęć efektu (a nie wyłącznie rysunki oraz ocenzurowane zdjęcia wrzeszczących dziewczynek), na świeżo, po latach i nacinaniu mogłoby podziałać dużo silniej. Ludzie to wzrokowcy, słowa zawsze trafiają płycej niż zobaczenie czegoś na własne oczy.
    Znaleźć pornografię to łatwizna, ale autentycznych przykładów czegoś takiego jak wyrzezanie nie ma. Coś tu jest nie halo. Nie cenzuruje się pornografii (mam na myśli, że obrzydliwie łatwo jest takową znaleźć, nawet przypadkiem) ale wyrzezanie jest zawsze pokazywane wyłącznie na cenzurowanym:/ Chyba że to mnie nie udaje się niczego znaleźć…

    • justynakarolak

      Tak, „coś tu jest nie halo” – zgadzam się z Twoją diagnozą.

      Znaleźć pornografię jest bardzo łatwo. Łatwo jest również znaleźć treści przesycone swoistym plastykowym erotyzmem czy plastykową seksualnością – nie trzeba ich nawet szukać, one znajdują nas same, poprzez liczne reklamy.

      Tymczasem treści związane z obrzezaniem kobiet albo treści związane z wszelkimi innymi rodzajami przemocy i bólu, mające pełnić rolę dydaktyczną bądź ostrzegawczą – toną w morzu obwarowań szeroko pojętej cenzury.

      Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że dlatego, iż przemoc, ból – zmuszają do refleksji, natomiast nie przynoszą twórcom opinii profitów, zwłaszcza tych finansowych. Zaś seksualność opływa w zyski, jest główną dźwignią handlu produktami, usługami i ideami…

      Pozdrawiam 🙂 .

    • Danuta Klonecka

      Boże, jaka niewiedza panuje jeszcze na ty świecie, to jest koszmar, okrucieństwo, nigdy nie powinno to zaistnieć !!! Co to za „tradycja” skoro same kobiety nie wiedzą czemu to ma służyć a mężczyznom jest to obojętne. Tfuuuuu, nigdy więcej okaleczania dziewczynek i kobiet. Bóg stworzył a człowiek niszczy… Ohhh, chyba dostane zawału, taka jestem wzburzona…. Uświadamiać ludzi i zabraniać tego okaleczania !!!! Nie do wiary, ,ze żyjemy w XXI wieku. I aby to się zakończyło. Żal i złość mną przeszywa. Pozdrawiam.

  3. Mój Boże , dopiero tu dowiedziałam się że jest coś takiego jak obrzezanie kobiet , trafiłam przypadkiem na artytuł … I jestem przerażona . Rozumiem ze tam nie dotarła może jeszcze cywilizacja ale jak kobiety które same to przeszły i cierpią mogą krzywdzić inne , ” nie rób drugiemu co Tobie niemiłe ” , aż brakuje mi słów żeby opisać to co czuje . Jako matka nie wyobrażam sobie pozwolić zrobienia takiej krzywdy swojemu dziecku , jak można pozwolić na bol , i tak jak jest opisane to ból przez całe życie , facet jak zostaje obrzeżach to chyba nie ma żadnych nieprzyjemności z tego powodu.. kobiety wiecznie cierpia

    • Kasiu,
      dziękuję Ci za Twój pełen emocji komentarz i rozumiem oraz podzielam Twoje wzburzenie. Jest mi niezmiernie miło, że dzięki mojemu artykułowi dowiedziałaś się, że takie straszne zjawisko istnieje – cóż, mnie także ogarnia czasem bezsilność i przerażenie, kiedy zgłębiam informacje na tego typu trudne tematy, ale… jednocześnie mam głęboką nadzieję, że pisanie na ten temat i nasze dyskutowanie o nim – będzie pewną pozytywną cegłą w uświadamianiu innym tego problemu i naszym wspólnym wyrazem potępienia dla dzikich zbrodniarzy, tłumaczących swoje zbrodnie „kulturą” lub „wiarą”…

  4. Po odkryciu tego barbarzyństwa pare lat temu ,zbulwersowana podzieliłam się wrażeniami z chłopakiem ,on stwierdził „że to taka tradycja”taka jest wiadomości ludzi o tym procederze ,młodych ludzi,nie mówiąc o starszych,sprawa jest mało nagłaśniana ,bo „wstydliwa”,kobiety udają że udają ze nie wiedza o co chodzi,a facetom to obojętne,bo dziura to dziura byle by była,ważne żeby on miał orgazm ,po co kobiecie łechtaczka.Zresztą nawet ten artykuł potwierdza moje zdanie,nikt tego nie czyta,nikt się tym nie interesuje,nie ma tu żadnych komentów ani ocen,a w tym czasie kolejnej dziewczynce obcina się jej łechtaczke,smutne

    • justynakarolak

      Dziękuję Ci za komentarz – szczery i konkretny – na tak ważny, trudny i straszny temat. Oczywiście masz rację – przykro, że pod takim artykułem nie ma ocen, opinii, ludzkich refleksji, ale mam nadzieję, że z czasem się pojawią, i że ludzka świadomość tego opisanego tu okrucieństwa, będzie sukcesywnie rosła. Temat, uważam, wart jest kategorycznego nagłaśniania i nawoływania do dyskusji, gdyż chyba tylko taką właśnie dyskusją społeczną jesteśmy w mocy w przyszłości zniszczyć tę „tradycję”, będącą w istocie jedynie czystym horrorem, makabrą i złem…

      Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za Twój głos w sprawie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *