Wolność słowa a gen samozagłady – Część II, czyli afera na polskim YT

Oprócz tego, że jestem pisarzem, jestem przede wszystkim zwykłym człowiekiem i – zwykłym użytkownikiem Internetu. Zawsze podchodziłam do tego medium z olbrzymią radością i również wdzięcznością, bo Internet to wspaniałe okno na świat – młodzi ludzie z małych miejscowości mogą dzięki niemu nawiązywać atrakcyjne dla siebie relacje społeczne (poprzez komunikatory w postaci portali społecznościowych, czyli poprzez wymianę wiadomości i komentarzy), także ludzie niepełnosprawni, niemogący samodzielnie się poruszać, a więc wychodzić fizycznie na świat i wprost do innych ludzi, dzięki sieci zyskują, bardzo im potrzebną i piękną, możliwość aktywnej komunikacji ze światem.

Zawsze byłam tak zwanym wolnościowcem. Uważam, że realna wolność to najważniejsza zdobycz człowieka oraz każdego dojrzałego, mądrego społeczeństwa. Uważam, że wszelkie przepisy prawne powinny być konstruowane w taki sposób, aby możliwie uszczuplić w nich regulacje prewencyjne, za to zapisy prawne powinny rozszerzać i zaostrzać regulacje kar i sankcji za przewinienia i przestępstwa. Mówiąc wprost: jestem zdania, że nie należy nikomu zakazywać głośno wyrażać swoje poglądy na życie i innych ludzi, nawet jeśli są to poglądy surowo krytyczne, natomiast jeśli człowiek krytykujący przekroczy pewną granicę moralną ustanowioną przez normy społeczne oraz prawne, to powinien być za to surowo – adekwatnie do rozmiaru swojej winy – ukarany.

Ostatnio głęboko poruszył mnie temat śmierci jednej z fanek pewnego wegańskiego czy frutariańskiego kanału youtube’owego – z tej okazji napisałam ten artykuł, w którym podjęłam rozważania nad problemem wolności słowa w Internecie i odpowiedzialności za słowa głoszone w Internecie. Tymczasem youtuberzy, którzy jako pierwsi poinformowali świat o śmierci owej młodej, bodaj 18-letniej dziewczyny – właśnie obwieścili na swoich kanałach YT, że żadne z nich w żaden sposób nie zweryfikowało istnienia tej dziewczyny, a więc żadne z nich nie podjęło się najmniejszej weryfikacji prawdziwości i rzetelności swojego informatora. Mimo tego – youtuberzy ci rozpoczęli wcześniej bardzo brutalną vendettę na twórczynię owego frutariańskiego czy wegańskiego kanału YT, oskarżając ją publicznie o doprowadzenie owej (być może wcale nieistniejącej, jak sami dziś przyznają!) dziewczyny do śmierci.

Na kanałach tych zostały opublikowane wielogodzinne materiały, w których ich twórcy bez cienia refleksji nad samymi sobą – torturują słownie ową wegańską youtuberkę (czerpiąc wyraźną frajdę i satysfakcję ze znęcania się nad nią), wrzeszcząc na całe gardło, iż jest odpowiedzialna oraz winna doprowadzenia człowieka do śmierci. W skład tej miażdżącej i bardzo opresyjnej oraz brutalnej nagonki weszły elementy takie jak:

  • oskarżenie yotuberki-weganki o śmierć widzki, a więc praktycznie jest to publiczne pomówienie o zabójstwo człowieka bądź spowodowanie śmierci – przypominam: bez żadnych, ale to dosłownie żadnych dowodów w ręku;
  • podżeganie wielotysięcznej widowni do nienawiści – szeroko zakrojone zachęty kierowane do widzów: zachęty do tego, aby podawali (być może kompletnie zmyśloną) informację o śmierci widzki, i rzekomej winy owej weganki za doprowadzenie do tej śmierci, do mass mediów;
  • dosłowne podżeganie widzów do dokonania linczu społecznego na tejże wegance i objęcia jej brutalną stygmatyzacją społeczną.

Nie może pomieścić mi się w głowie, że osoby, które nie sprawdziły prawdziwości otrzymanych na swoje skrzynki mejlowe informacji o rzekomej śmierci widzki, rozpętały tak śmiałą, brutalną vendettę na tę wegankę. I tu właśnie rodzi się kolejne pytanie o wolność słowa i odpowiedzialność twórców internetowych. Pomówienie praktycznie o zabójstwo człowieka i jawne podżeganie do nienawiści wobec weganki wymienianej z imienia i nazwiska bądź jej oficjalnego pseudonimu przez atakujących – to cały stos działań stalkujących, czyli prześladujących, nękających tę wegankę oraz jej rodzinę, i są to wykroczenia lub przestępstwa regulowane przez określone, konkretne przepisy prawne.

Liderką owych youtuberów-stalkerów jest pewna kobieta, która stanowczo powinna ponieść prawne konsekwencje swoich obrzydliwych działań w Internecie. Mimo że całym sercem jestem za wolnością słowa, pewnych granic nie wolno w świetle prawa przekraczać – a pomówienie drugiego człowieka o doprowadzenie kogoś do śmierci to zbyt potężny zarzut, aby wygłaszać go bez żadnego dowodu w garści.

Do tej liderki napisałam komentarz pod jej filmem, który oczywiście natychmiast usunęła – przestraszyła się jego lawinowo rosnącego aprobowania wyrażanego przez jej własnych widzów. Zamieściłam ten komentarz na kanale tej pani jeszcze dwukrotnie, oczywiście z takim samym skutkiem. Ale przytoczę Wam ten swój komentarz tutaj – ku przestrodze, byście nie nabierali się na kłamstwa internetowych twórców pozbawionych choćby jednej kosteczki kręgosłupa moralnego; abyście mogli bronić się przed zakłamanymi potworami obecnymi w Internecie, którzy preparują kłamstwa oraz ataki na drugiego człowieka, robiąc to bez mrugnięcia okiem. Po usunięciu przez tę panią mojego komentarza pod jej filmem jedna z widzek natychmiast napisała pytanie: gdzie jest ten najbardziej merytoryczny ze wszystkich komentarz? Tak: mój komentarz był merytoryczny, co zresztą za chwilę ocenicie sami, i właśnie przez to okazał się zbyt przerażający dla potworzycy, która kreuje się na liderkę oraz wybitną intelektualistkę, która kłamie, atakuje, stalkuje i robi to w sposób nadzwyczajnie wulgarny, i która wiele uczyni dla łatwych pieniędzy (datków od widzów), nawet sprzeda duszę diabłu – nawet pomówi człowieka o doprowadzenie do śmierci dziewczyny, która… być może nie istniała… Oto ten mój komentarz (imiona i nazwiska dwóch youtuberów-stalkerów oraz nazwisko ich ofiary, czyli youtuberki-weganki, zmieniłam na: Stalkerka 1 [to ta potworzyca-liderka], Stalker 2 [to młodszy od niej stalker, wzorujący się na niej – głupi jak but i marzący tak samo jak jego mistrzyni o łatwych pieniądzach spływających w nagrodę za pierdzenie w kanapę; chłopak ten jest zbudowany jak dąb, ale niestety leniwy jak gnida i tępy jak skarpetka] oraz Weganka [to ich ofiara pomówiona o zabójstwo bądź świadome spowodowanie śmierci]):

„Zaraz, zaraz – chwileczkę: czyli ani Stalker 2, ani Ty, Stalkerko 1, w żaden sposób nie zweryfikowaliście, czy widzka Weganki faktycznie istnieje; czy zmarła? Odwoływaliście się z olbrzymią pewnością, stanowczością oraz łzami do „faktu” śmierci człowieka, nader jasno i wyraźnie obarczyliście odpowiedzialnością oraz winą za ten „fakt” konkretnych youtuberów, wymieniając ich z nazwisk i wieszając na tych nazwiskach bardzo brutalną krytykę, a nie wykonaliście przy tym żadnego ruchu, aby najpierw zweryfikować autentyczność swojego źródła, tj. Waszego informatora…? Ach tak – zatem to sytuacja rzeczywiście godna zainteresowania prawnika. Mam nadzieję, że to będzie bardzo pewny siebie, stanowczy, charyzmatyczny oraz przede wszystkim skuteczny prawnik.

A teraz wyjaśnię Ci, Stalkerko 1, kilka kwestii fundamentalnych, których nie dostrzegasz – a nie dostrzegasz ich dlatego, że wykraczają poza wąskie spektrum Twojego percypowania rzeczywistości. Wyjaśnię Ci te kwestie, ponieważ dotychczas nikt z komentatorów nie miał odwagi, aby to zrobić:

Wieszałaś zgniłe psy, bluźniąc przy tym jak w pijackim amoku, na programistach, wyzywając ich od debili. Pokpiwałaś z lekarzy – a za swój autorytet w dziedzinie medycyny przyjęłaś… Ziębę – twórcę mistycznej lewoskrętnej witaminy C, która… de facto nie istnieje (o czym może Cię szczegółowo poinformować każdy wykwalifikowany chemik lub biolog). Pyskowałaś na temat innych youtuberów w obrzydliwie arogancki i prymitywnie wulgarny sposób, zasłaniając się wyższością celu nad środkami używanymi przez Ciebie do realizacji tego celu – pomijam w tej chwili ciekawostkę historyczną mówiącą o tym, że obrzydliwa teza ‘cel uświęca środki’ była postulatem komunistów masowo mordujących niewinnych ludzi (morderstwa dokonywane przez komunistów były przez nich realizowane właśnie w imię tej tezy), ale to nie czas i nie miejsce na wykład z historii. Tu i teraz istotne jest, że prezentowałaś na swoim kanale postawę nadzwyczajnie zacietrzewioną, wściekłą, wulgarną i wojowniczą – tłumacząc się ideą walki w słusznej sprawie, i opętana przez tę ideę, torturowałaś słownie konkretnych twórców youtube’owych, natomiast nie wykonałaś choćby najdrobniejszego ruchu w kierunku weryfikacji autentyzmu swojego informatora (w sprawie zmarłej fanki kanału YT Weganki). Otworzyłaś, a następnie zintensyfikowałaś krwawą vendettę na Wegankę – praktycznie pomówiłaś ją o zabójstwo! Zarzut o winę za śmierć człowieka to arcypoważny zarzut, który można wygłosić wyłącznie, mając w ręku twarde dowody – bez tych dowodów jesteś jedynie najobrzydliwszą, jaką miałam nieprzyjemność zobaczyć w całym swoim życiu, reprezentacją efektu Krugera-Dunninga (mówię oczywiście o dolnym skrzydle tego efektu).

W swoich ‘widełach’ bardzo często odwoływałaś się do swojej ponadprzeciętnie wysokiej inteligencji – ‘wyhalucynowałaś’ sobie, iż jesteś jednostką wybitną pod względem intelektualnym, plasującą się w 10 procentach społeczeństwa. Po pierwsze: jeśli już, powinnaś była odwołać się do 20 % (a nie 10 %), ponieważ zjawisko to nazywa się – zasada Pareta. A po drugie: mam dla Ciebie przykrą wiadomość – zasada Pareta nie objęła Cię w sposób, którego tak usilnie dla siebie pragniesz. Tłumacząc wprost – bo do prostych ludzi, takich jak Ty, należy mówić prostym językiem – w owych 20 procentach wybitnych jednostek składających się na obraz danego społeczeństwa występują wyłącznie najwytrawniejsze umysły NAUKOWCÓW bądź ARTYSTÓW. Mówimy tu nawet nie o poślednich naukowcach, którzy poświęcają całe swoje życie na mrówcze badania w laboratoriach, tylko o WYBITNYCH NAUKOWCACH – kalibru Newtona, Gödla czy Tesli. Oraz o WYBITNYCH ARTYSTACH – kalibru Leonarda da Vinci czy Mozarta.

A teraz użyję Twojej ulubionej ‘metody lustra’:

Jak śmiesz wpisywać siebie w korowód najważniejszych umysłów w historii świata, którzy swoimi dokonaniami zmieniali oblicze tego świata i wpływali na kształt historii…?

Objaśnię Tobie również, na czym polega dysonans poznawczy, w którym tkwisz: Stalker 2 to młody człowiek, zapalony przez piękną ideę ratowania ludzkiego zdrowia – stąd wynika wiele czynników łagodzących surowość oceny moralnej jego działań na YT. Natomiast to Ty jesteś odpowiedzialna i winna! Winna pomówienia innej youtuberki o spowodowanie śmierci widzki – i przeprosiny z Twojej strony tu nie wystarczą: jesteś zobligowana moralnie oraz prawnie do zadośćuczynienia tej youtuberce”.

A teraz zacznę pisać ten artykuł po ludzku, tak żeby również czytelnik niezaznajomiony z całą tą aferą na YT mógł wynieść jednak jakąś wartość uniwersalną z tego, co tu dziś piszę…

Otóż pani liderka-stalkerka odżywia się… samym mięsem (a dokładniej: półsurowymi stekami), uznała toteż, że misja brutalnego zniszczenia wszystkich twórców wege-fruto na polskim YT jest znakomitym pomysłem na zabicie czasu wolnego po pracy. A czym zajmuje się zawodowo pani stalkerka – czy jesteście tego ciekawi? Czyżby była biologiem, lekarzem, dietetykiem, skoro kwestie diet innych ludzi tak silnie zaciążyły jej w tym miejscu, gdzie normalni ludzie mają sumienie? Otóż nie: wykonuje zupełnie inny zawód – nie ma żadnego wykształcenia w kierunku nauk medycznych, nie jest nawet biologiem czy chemikiem, no… nie jest żadnym naukowcem.

Cóż, osobiście nie jestem zwolennikiem żadnych monodiet ani innych restrykcyjnych poglądów na życie i na ludzkie zdrowie, ale nie jestem dietetykiem ani lekarzem, aby oceniać czyjąkolwiek jakość odżywiania się. Współczuję wprawdzie małym dzieciom rodziców wegańskich i frutariańskch, bo od najmłodszych lat mają one do czynienia z bardzo restrykcyjnym światopoglądem swoich rodziców, a ich zdolności poznawcze i rozwój mogą być przez tę postawę rodziców stłumione czy po prostu płytsze od tych możliwości, jakie mają dzieci rodziców wszystkożernych (a nie monodietetycznych). Natomiast interesuje mnie bardzo społeczny wymiar tych wszystkich zjawisk oraz dyskusji na ich temat toczonych w Internecie…

Bo debata i ogólnospołeczna, i przede wszystkim naukowa na temat sposobów odżywiania dzieci małoletnich – jest oczywiście potrzebna cywilizowanym społeczeństwom, ale… do jasnej pogody: społeczna debata na ten temat nie może być toczona w tak wulgarnej, bezczelnej, stalkerskiej formie. Fabrykowanie „dowodów” specjalnie po to, aby zniszczyć życie tamtej konkretnej wegance, podżeganie widzów, aby donosili na tę wegankę do mass mediów, a do tego wszystko to zanurzone w… rynsztoku pseudointelektualizmu i hipokryzji. Wystawianie przez stalkerów – na podstawie tylko filmów twórców kanałów YT wegańskich – diagnoz psychologicznych i psychiatrycznych, bez żadnego uprawnienia zawodowego… Przecież to kontent w sam raz do zainteresowania się przez policję i prokuraturę…

Wszystko to razem tworzy niezwykły obraz człowieka i społeczeństwa XXI wieku. Wspaniały Internet – medium prowolnościowe zmienia się dzisiaj w maszynę do siania działań amoralnych, szkodliwych społecznie, a nawet, jak właśnie się okazuje, w potężną machinę do rujnowania życia drugiemu człowiekowi za pomocą stalkingu, i choć tak szeroko i głęboko zakrojony stalking jest przestępstwem określonym przez konkretne przepisy prawne, to jednak stalkerzy nic sobie z prawa nie robią, i dalej brną w… samozagładę.

Wydawać by się mogło, że stalkerzy odżywiający się samym mięsem – są wskutek swojej restrykcyjnej diety predysponowani w kierunku agresji… Czyżby chcieli pożreć – w przenośni i dosłownie – wszystkich ludzi roślinożernych…? Oby rzeczywistość tym razem tych ludzi mięsolubnych niemile nie zaskoczyła: brutalne kły i pazury przydają się w dżungli, czyli wśród zwierząt, ale w relacjach społecznych – będą osądzane przez prawo ludzkie. I stalkerzy ostatecznie poniosą konsekwencje prawne swojej potworności – obojętnie, czy to surowe, krwiste mięso odebrało im sumienie i rozsądek, zachęcając do brutalizmu i wulgarności, czy przyczyna ich zachowania leży gdzie indziej…

Zastanawia mnie tylko jedno: co dzieje się z dorosłymi ludźmi, którzy obierają za swoje autorytety w poważnych dziedzinach naukowych – youtuberów niemających żadnych kwalifikacji zawodowych w danych dziedzinach…? To mnie bardzo frapuje! Jak zdesperowany musi być człowiek, który jest gotów zapłacić naprawdę konkretne pieniądze jakiejś ignorantce z netu – za poradę na temat swojego odżywiania i zdrowia…? Bo takich porad za pieniądze pani stalkerka-liderka udziela. Być może epoka wpływu gazet, radia i telewizji na poglądy społeczeństw odchodzi do lamusa, ale za to rozkwita na dobre wiek XXI – era youtubera. Okazuje się, że Internet prócz tego, że jest pięknym oknem na świat dla ludzi normalnych, jest też obrzydliwą areną do popisu dla prymitywnych manipulatorów, którzy tyle trąbiąc o odpowiedzialności za słowa głoszone w necie – sami do żadnej, ale to choćby najmniejszej odpowiedzialności za swoje słowa: nie poczuwają się. I nie poczuwają się nawet wówczas, gdy własnymi słowami dokonują przestępstwa (stalking, podżeganie do nienawiści, pomówienie o spowodowanie śmierci bądź o zabójstwo!). Niebywale interesujące, zdumiewające i jednocześnie okropne zjawisko!

Wracając do tytułowego genu samozakłady: być może wszyscy go mamy…? Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że sami swoim leceniem jak muchy do fekaliów – nabijamy wyświetlenia youtuberom amoralnym, którym oszustwa i pomówienia wylewają się z gardeł tak lekko, tak bezrefleksyjnie…?

Mnie cała ta wstrętna afera na polskim YouTube skłoniła do bolesnej refleksji i autorefleksji: wcześniej zawierzyłam w śmierć owej widzki, bo nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że oskarżenie o doprowadzenie do śmierci człowieka mogłoby być sfabrykowane. Teraz muszę sama przed sobą przyznać się do swojej naiwności, do dziecinnej ufności – muszę zrozumieć, że to zupełnie powszechne i „normalne”, że ludzie kłamią i znęcają się nad innymi, a to zrozumienie to dla mnie bardzo dotkliwa, zasmucająca lekcja… Kiedy pani stalkerka-liderka mówiła: są na to [na śmierć owej widzki i winę owej weganki za tę śmierć] dowody, a kiedy te dowody wypłyną na powierzchnię, będzie Wam straszliwie głupio, że wątpiliście w tę śmierć – wierzyłam jej, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wygłaszałby tak potężnego oskarżenia bez ŻADNYCH dowodów, prawda…? Sądziłam, że pani stalkerce-liderce chodzi jedynie o wzniecenie społecznej debaty na temat sposobów odżywiania i nie przypuszczałam, że pani ta może być wyrachowana aż do tego stopnia, aby chodziło jej wyłącznie o wypromowanie siebie samej oraz o pogrążenie Bogu ducha winnej youtuberki (weganki czy frutarianki). Sądziłam, że to niemożliwe, by ktokolwiek publicznie mógł kłamać w tak poważnej sprawie, jaką jest zdrowie i życie ludzkie, i liczyć, że kłamstwo nie zostanie zdemaskowane i że samemu nie poniesie się za nie konsekwencji… Cóż: życie jest naprawdę zaskakujące! Lecz pocieszające jest to, że kłamstwo ma krótkie nogi, a oliwa zawsze sprawiedliwa.

Na koniec warto wspomnieć, że cała afera zagościła w polskiej telewizji publicznej, gdzie w programie śniadaniowym pani prowadząca, czyli dziennikarka bardzo mocno powoływała się na twarde dowody w sprawie śmierci widzki – tak, drodzy Czytelnicy: telewizja polska również nie wykonała najmniejszego kroku w kierunku weryfikacji źródeł informacyjnych! Telewizja bezmyślnie powtórzyła gadaninę youtuberów-stalkerów, zupełnie bez przygotowania merytorycznego, dziennikarskiego… Przykład ten dobitnie ilustruje, w jak zakłamanym, płytkim, ale też niebezpiecznym świecie żyjemy…

Justyna Karolak

Gen samozagłady a wolność słowa

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.