Wróżki, wiedźmy, motyle i badyle

Wróżki, wiedźmy, motyle i badyle

Człowiek niekiedy chciałby dyskretnie zerknąć za niby teatralną kurtynę, kiedy już po spektaklu. Chcielibyśmy wiedzieć, co czeka nas dalej, w przyszłości – czy dobrze będzie, czy źle. Chcielibyśmy wiedzieć, aby móc się przygotować, bo – organicznie wręcz – lękamy się niepewności naszego osobistego jutra, stąd od czasu do czasu próbujemy rozmaitymi środkami natury, rzec by, mistycznej, wejrzeć w przysłowiową drugą stronę lustra, pragniemy móc zanurzyć w tej niedostępnej lustrzanej stronie swoje chytre, ciekawskie łapki i dociekliwe paluszki.

Współcześnie Bóg oraz bóg – wiara, religia, a zwłaszcza katolicyzm – stają się niemodne, nauk różnych kościołów w przewadze nie praktykujemy, w większości wciąż stroimy bożonarodzeniową choinkę, ale przecież czynimy to dla jej walorów estetycznych, nie z pobudek ani religijnych, ani duchowych. Nie wierzymy w boga, ni w Boga, dogmaty nie potrafią już przemówić do naszej rozwiniętej postępem cywilizacji i jakością życia świadomości, bo ta zasadza się w aktualnych czasach na logice, na pragmatyzmie, dlatego zgodnie z credo moralnie uczciwych i mentalnie spójnych ateistów – bóg staje się hipotezą, która jest nam kompletnie zbędna.

Lecz łaknienia duchowe i olbrzymi, podskórny, prastary, a wręcz archetypowy – apetyt na doznania mistyczne i takąż samą wiedzę (mistyczną) – trwają w nas, w ludziach, na swoich stałych miejscach. Nauka i wiedza, samorozwój intelektualny, status egzystencji fizycznej i namacalnej – nigdy nie starczały do zapewnienia sobie kompleksowego poczucia bezpieczeństwa. W sposób w pełni naturalny – wciąż lękamy się i boimy na przykład śmierci, ponieważ boimy się tego, czego nie znamy. Dlatego ciągle próbujemy się dowiedzieć – posiąść wymierne dane o różnych, często nielogicznych i nieuzasadnionych prawami nauki, warstwach życia czy świata, uchylić sekretu, odsłonić ową kurtynę, sięgnąć, dotknąć, i poprzez te uczynki – zrozumieć…

Toteż wykwitły jak grzyby po deszczu – frakcje New Age, ekoreligie i nurty antyszczepionkowe. Te szczepy ludzkie, na potęgę cytujące grafomanów pokroju Coelho oraz idiotów w czystej postaci pokroju Osho, bez przerwy wmawiają sobie i światu, że posiadają wiedzę, że interesują się filozofią oraz że rozwijają się duchowo. Twierdzą tak, bo człowiek potrzebuje wierzyć – w cokolwiek… Ale ich akurat „wiara”, ubrana w powłokę klasycznie fanatyczną i agresywną, płytka jest, i basta. Przypomina raczej wartość urojoną jak po halucynogennym grzybku. Oto istoty ludzkie nie potrafiące odróżnić cytatu Junga od cytatu Osho – można jakże łatwo ich nabrać, podsuwając fałszywie podpisany cytat, jeśli tylko myśl pasowała będzie do ich wewnętrznego mikro świata, czyli do kolorowego, ale pozbawionego głębi, patchworkowego wystroju „spapugowanego” z rozlicznych wód internetowych, łykną myśl tę – przekłamaną – niczym ślepa kura pyszne ziarno, biorąc ją za prawdę i za tak zwany fakt faktyczny.

To ta sama grupa ludzi, która jednego dnia interesuje się efektem placebo, połykając kolorowe – fizycznie i chemicznie obojętne dla organizmu – cukierki, by poprzez oddziaływanie „psychologiczne” poprawić jakość swego ciała, ponieważ „umysł, dusza i ciało składają się na jedność, więc dążyć należy do harmonii oraz złotej drogi środka”. Ludzie ci najczęściej mają za sobą, czyli w katalogu życiowego dorobku, fantastyczne epizody ćwiczeń jogi, do jakich zamierzają w przyszłości stanowczo powrócić, gdyż ćwicząc jogę, zagłębiali się w swe „zharmonizowane oraz zdrowe myśli”, a także „nawiązywali wymierny kontakt z czystym strumieniem energii Kosmosu”. Dziś „zgłębiają” szczegóły na temat weganizmu, nazajutrz zaczną tryskać zdaniami wyuczonymi na pamięć, zaczerpniętymi z książek należących do kategorii „przystępne tłumaczenie mądrości Księgi I Ching dla idiotów”.

Epoka modnych szamanów i dalekosiężnych oraz wszelakich „szamanizmów” – umarła śmiercią naturalną, powiecie? Liczba idiotów – maleje, szczupleje, bo rośnie nasza samoświadomość, a duchowość bierze udział we wspaniałym progresie?…

Otóż – wstyd i niestety, ale odpowiedź na oba pytania brzmi: nie.

„Szamanów” w XXI wieku istnieje pełno, funkcjonują wszędzie, w każdej pracy, za bez mała każdym biurkiem, jak i w delikatesach oraz za ladami sklepów mięsnych. Otwierasz swoją prywatną lodówkę, a tam – również mieszka szaman! Tylko, że ten nowoczesny szaman – różnie się nazywa: czasami jest nim psycholog, czasami socjolog, a czasami telewizyjny prezenter oraz pogodynka.

Wielbiciele I Chingu niekiedy występują w masce szczególnej swej odmiany, czyli pod postacią wielbicieli Tarota. Nic w tym dziwnego; wszak Tarot w założeniu miał być amerykańską i europejską alternatywą wobec chińskiego I Chingu. Ponadto Tarot jest dużo więcej malowniczy, a piękne postacie z tak zwanego kręgu Arkana Wielkie – doczekały się nieomal niezliczonej palety portretów malarskich, rozmalowanych w dziesiątki i setki karcianych talii uczynionych ręką wielu artystów i plastyków, na czym zarobił, i nadal – zarobi, nie jeden gabinet wróżbiarski, nowocześnie często określany przeuroczym mianem: „salon wsparcia psychologicznego i ezoterycznego”.

Łapki w górę – z pokorą i bez wstydu, Kochani Czytelnicy – kto raz choćby w życiu, z ciekawości i „dla śmiechu”, nie pobiegł do wróżki po wiedzę tajemną o swym własnym losie przyszłym, hmm?… Kiedy przejawiamy w stosunku do wróżki, czarownicy i wiedźmy – szczery i zdrowy dystans, wtedy wszystko w porządku i żadna krzywda nam się nie stanie, więc przyznać się do jednorazowej wizyty: żadna hańba.

Wyobraźmy sobie jednak siebie samego na zakręcie życia. Kiedy zderzyliśmy się z silnym, autentycznym, dramatycznym problemem. Gdy znaleźliśmy się na progu drzwi z napisem „Depresja – zapraszamy”. I uświadommy sobie, że mnóstwo ludzi udaje się po „magiczną poradę” właśnie w chwili, kiedy są duchowo i emocjonalnie – najsłabsi. Wówczas nawet niewinna zabawa we wróżenie może wyrządzić człowiekowi wielką krzywdę.

To, kim chcielibyśmy być w przyszłości, nasze przyszłe cele oraz piękne miejsca, do których pragniemy w życiu dotrzeć – wszystko to projektujmy już dzisiaj, dokładnie teraz, kiedy jesteśmy szczęśliwi, kiedy nie mamy realnych kłopotów. Właśnie wtedy budujmy piramidę wartości i głęboko dumajmy nad tym, czego się boimy, czego nie znamy, czego nie wiemy. Bo kiedy nadejdzie smutek i rozpacz, kiedy trzeba będzie zająć się brutalną rzeczywistością, wtedy łatwo nami manipulować, wtedy łatwo schwytać nas za gardło próżną obietnicą oraz fałszywą nadzieją. Nadziei nigdy nie udaje się zbudować, kiedy dzieje się dramat, kiedy przeżywasz osobisty, tylko Twój – koniec świata. W tego rodzaju chwilach stajesz się osłabiony i podatny, a nie masz tarczy, by się zasłonić – jesteś na wierzchu, wystawiony na ciosy oraz na, siejące duchową infekcję, szamańskie triki.

By żadni nowocześni szamani nie mieli szansy – nawet przypadkiem – oddziaływać na naszą szkodę, starajmy się naprawiać nasze życie nie wtedy, kiedy jest one zagrożone obiektywną destrukcją, kiedy się chwieje, ale właśnie wtedy, kiedy jesteśmy stabilni i pogodzeni ze sobą i ze światem, dokładnie wtedy, gdy patrząc powierzchownie, zdaje nam się, że przecież nie mamy czego naprawiać. Jednak naprawiajmy – stanowczo właśnie wtedy.

A gdy chcemy dodać naszemu życiu głębi, gdy rzeczywiście pragniemy zadbać o swój duchowy rozwój – gdy odkryliśmy w sobie to łaknienie – wówczas mądrości szukajmy wśród mędrców, bo naprawdę nie warto cytować pop-kulturowych głupców. Głupcy takowi, to wszelkiej maści „wróżki i wiedźmy”, a istoty te są niczym „motyle i badyle”. Melodia tego nazewnictwa może wydać się ładna czy dowcipna, ale nie zapominajmy, że pod tą polewą kryje się placebo, czyli substancja neutralna dla organizmu. Nie ma w motylach i badylach żadnej mądrości i pamiętajmy brzmienie tego hasła, uczyńmy z niego klucz na przyszłość. Przyda się z pewnością w chwili, gdy będziemy osłabieni, gdy w czasie obiektywnych trudności nagle zapragniemy udać się do jednego lub drugiego szamana po nadzieję. Wtedy przypomnijmy sobie następujące hasło, nasz klucz: motyle i badyle. Przypomnijmy sobie, abyśmy z góry mogli uniknąć tego, za co później przyszłoby nam gotować się ze wstydu.

Z pokorą

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (2)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *