Wstydliwy Golgota Picnic

Nie powiem nic na temat walorów artystycznych sztuki Golgota Picnic. Słowem się nie odniosę do nazwiska twórcy, ni do aktorów zaangażowanych w przedstawienie tej sztuki polskim widzom. Odniosę się natomiast do presji polskich katoli, jaką wywierają w sposób miażdżący na wszystkie przejawy życia i sztuki, które nie mieszczą się w ich granicach wypaczonej i obrzydliwie restrykcyjnej, tak zwanej moralności.

Jest nie do wyobrażenia, by możliwe było w, wolnym ponoć, kraju XXI wieku niewolenie ludzi sztuki poprzez nakładanie na nich cenzury wynikającej z osobistych i osobliwych przekonań religijnych. Wszystko zaczęło się w Poznaniu, gdzie teatr mający wystawić sztukę pt.: Golgota Picnic został oblężony bandą idiotów machających – dosłownie albo w przeności – krucyfiksami z biednym, ukrzyżowanym ludzikiem z drewna, ku przestrodze przed gniewem bożym. Bandę tę poparła i garść kiboli, wykrzykujących ochoczo pod teatrem wyzwiska: pederaści, pederaści!

Przypomnę i sobie, i Państwu, rzecz zda się oczywistą: rolą sztuki jest wzbudzać kontrowersje. Rolą sztuki jest być niepokorną. Rolą sztuki jest wstrząsać i mieszać. Jeśli jakieś dzieło sztuki nie mieści się w Twoim poczuciu estetyki, wydaje Ci się niesmaczne i nie do przełknięcia – wyraź swoją opinię w prywatnym gronie, możesz równie dobrze napisać krytyczny list na ten temat i wysłać go do mass mediów, by podzielić się swoim niesmakiem ze światem. Ale nie wolno Ci wylewać na piśmie swojej – nieuzasadnionej niczym innym poza gustem – żółci i określać jej nazwą „recenzja”. Recenzja, to nie własny gust krytyka, tylko rzetelna rozprawa na temat tego, co w dziele zostało zawarte, jakie są możliwości odczytania treści dzieła, jakiej problematyki ono dotyka etc. Nie ma to nic wspólnego – powtórzę wyraźnie: NIC – z wyrażeniem opinii, że mi się podobało albo nie podobało, bo taka jestem i się nie zmienię.

Wstydliwy Golgota Picnic 1

A teraz idźmy krok dalej i wyobraźmy sobie – wiem, że to trudne – iż banda idiotów mianujących się na opiniotwórców i sędziów jakości sztuki współczesnej, zbiera się pod teatrem i bojkotuje sztukę, która im się z założenia nie podoba. Bo sztuka ta uderza – rzekomo – w ich katolickie poczucie estetyki. Oni twierdzą, że uderza w ich boga – ja twierdzę, że uderza w ich zakute łby; Boga naprawdę nawet nie wypada w te porachunki uliczne mieszać. Nie mówimy tu, Drodzy Państwo, o żadnej „recenzji”, o wyrażaniu opinii – mówimy tu o ludziach w moherowych beretach, którzy są ślepi i żądni rozlewu krwi, a agresję swoją mają jeszcze czelność tłumaczyć obroną uczuć religijnych.

Co czyni tę wstydliwą sprawę jeszcze wstydliwszą, sztuka Golgota Picnic w intencji twórców jest dziełem przeciwstawiającym się konsumpcyjnemu obrazowi współczesnego świata i poprzez to próbą przekierowania uwagi widzów na inne aspekty życia. Chrystus jest tu wyłącznie swoistym symbolem, którym posłużono się jako archetypem, by uczytelnić dla większej masy ludzi treści, o jakich w dziele mowa. W tym miejscu i w tym artykule jest nieistotne, na ile te intencje udało się w dziele uwypuklić, i z jakimi odbiorami widzów dzieło to ma prawo się spotkać – nie pora mi oceniać, czy dzieło jest znaczące, ważne, dobre, złe (bo ten artykuł nie jest recenzją, ni żadną opinią na temat dzieła)… Chodzi o to, że niegodnym człowieka uczciwego, człowieka normalnego, jest wieszanie flaków na twórcach dzieła, którego nawet się nie widziało. Niegodnym jest ograniczać wolności twórców dzieła i aktorów, narzucając im własne ograniczenie, czyli wąskotorowość poglądów połączoną z histerycznym niedoborem tolerancji. Wprost nie do pomyślenia, by współczesne społeczeństwo polskie, wyzwoliwszy się przez lata historii spod tylu reżimów, uginało się obecnie pod reżimem bandy idiotów. Nawet jeśli są to idioci w wieku podeszłym, z tego tytułu nie należy im się najmniejszy szacunek i na ich idiotyzm nie ma już żadnego lekarstwa. Pozostaje tylko wstydzić się za nich i za ilustrację Polski, którą tworzą, w której przychodzi nam żyć, kroczyć przez nią z pochyloną ze wstydu głową.

Spektakle uliczne, wystawiane za darmo przez społeczność starych katoli, są dzisiaj tragicznym wyrazem nie tylko nieumiejętności suwerennego myślenia i swobodnego, ludzkiego, eleganckiego wypowiadania własnego zdania. Są ewidentnym dramatem, ukazującym zgorzkniałego, marnego, wstrętnego człowieczka, który nie ma poczucia wstydu i który nie docenia wartości wolności, o którą za młodu sam walczył. Dziś – wyraźnie tęskni on do reżimu, do cenzury, do brzydkiego i zuchwałego podziału całego świata na czerno-biały. Dziś zapracowuje on na to, byśmy go nie szanowali, byśmy z niego szydzili, jednocześnie wstydząc się za niego; byśmy nie ustępowali mu miejsca w tramwaju.

Jakkolwiek nie poczuwam się do tego, by domniemywać na głos, „co miał na myśli Bóg”, kiedy tworzył człowieka, moja intuicja i rozum podpowiadają mi jednogłośnie, iż raczej naprawdę nie o takie człowieczeństwo Mu chodziło, jakie manifestuje się aktualnie w postawach wstrętnych katoli. Nie wiem, jak Jemu, ale mnie jest po prostu: wstyd jak diabli.

Z (nie)pokorą

Justyna Karolak

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *