Wybory do Europarlamentu – na kogo głosować

Wybory do Europarlamentu

Na samego siebie, jeśli jesteście na liście.

Jeśli nie ma was na liście, to na krewnych, którzy się na niej znaleźli – na pewno jakichś macie. Znajomi na listach? Jacyś muszą tam być. Nie mogli przecież zapomnieć, że siedzieliśmy w jednej ławce w liceum albo w podstawówce. Mamy wspólne zdjęcie z panią wychowawczynią – wydrukowane, na papierze – na pewno je gdzieś mamy…

Taki wybrany polityk jest nam potrzebny, bo niedobrze się w tym kraju dzieje, a skoro oddaliśmy na niego głos, to będzie nam coś winien. Powinien polepszyć nasze życie, podnieść zasiłek dla bezrobotnych, powsadzać złodziei, i też naprawić cieknący kran w kuchni. Pierońska chińska tandeta, rozpanoszyło się to wszędzie, bo tylko na coś takiego nas stać.

Chcemy uczciwego polityka, ale przecież zawsze jest jakieś wolne, niemozolne zatrudnienie w urzędzie. Podałem tamtemu ściągę na maturze, to pewnie uda się jakoś załapać na spokojną posadkę przed emeryturą; pracę tam znajdzie i syn. Dla dobra ogólnego będąc na stołku, będziemy za wszelką cenę unikać petentów; przecież nie znamy się na tej pracy, nie chcemy brać odpowiedzialności i za nią, i za nich.

Chcemy polityka z ładną żoną. Ładna żona nie może się przecież mylić. Poza tym – ładna jest. To w telewizji – wygląda. Skoro z nim jest, to musi być dobry „chłop” – wartościowy. Tylko, że on jest wartościowy nie dla społeczeństwa, lecz…  dla niej.

Politycy za dużo zarabiają. To krętacze i złodzieje, ale są odzwierciedleniem naszych win.

Demokracja zapewnia, że społeczeństwo wybierze władzę, na jaką zasługuje, kalkę własnej ignorancji, lenistwa i braku moralnych granic.

Nie interesuje mnie polityka, bo politycy się mną nie interesują. Na pohybel im. Nie poświęcę nawet jednego wieczoru na szukanie odpowiednich informacji o nich, nic nie przeczytam, nic się nie dowiem. Ja ich znam…

Wokoło te same kalumnie i pomyje – co o tych ludziach pewnego wiem? Media nic – ani nie powiedzą, ani nie napiszą. Co mnie to obchodzi? I tak nie będzie lepiej: hasła, obietnice, impotencja intelektualna, machanie flagami, tarzanie się w patriotyzmie i przypominanie o rocznicach klęsk. Straszenie ciemnotą i wojną po drugiej stronie frontu. W centrum: ziemia niczyja, bagno rozryte szrapnelami kłamstw.

Nie ma realnej alternatywy dla największych partii, bo małe partie nie przekroczą progu. Mówią to nam na okrągło. Komisje wyborcze zignorują też każdy (oddany z premedytacją, a nie przez pomyłkę) nieważny głos.

Żaden redaktor nie przeprowadził z tymi nowymi żadnego wywiadu w telewizji; to ludzie nieznani, ja ich nie widziałem – a jeśli będą wybrani i będzie źle? Lepiej nie głosować – wokół „telewizornii” te same spasione twarze, nic nie wiem o tych nowych – na pewno będzie źle…

Jeszcze nigdy tak nie było, żeby „jakoś tam nie było”. Jak przyjdą nowi, wtedy nakradną – zasiłek zmniejszą, kociokwik w parlamencie będzie taki sam.

Kiedy przychodzą wybory – ogarnia mnie depresja. Robią, co chcą, kadencja mija, składają setki obietnic, i znowu są – gdzie są.

Lud nigdy nie był skłonny do wyborów – wie, że jest głupi. Po to głosuje na profesjonalistów, przedsiębiorców, uczonych, profesorów, na te pewne siebie twarze, żeby sprawowały władzę dla nich, i za nich. Żeby nie musieć wiedzieć niczego o niczym i mieć czas na przyjemności;  rodzinę, znajomych i spokojny sen.

Szanowni politycy, czy tak trudno zrozumieć, że chcemy mieć od was święty spokój? Jakbyśmy mogli bezpośrednio sprawować władzę – nigdy nie powstałby wasz typ. Tego wiecznie uśmiechniętego obszczymurka, mającego w głębokim poważaniu motłoch – ten szacowny typ jednocześnie poniża moralnie swój własny stan.

To wstyd być politykiem, a już zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nie można rozróżnić żadnego z was. Każdy mówi i mówi, „memle” i kłamie. Z debat i erystyk – nie wynika prawie nic. Wszędzie pustka, czyli to samo. Nigdy nie osiągnięcie konsensusu dla dobra wspólnego, bo przez większość czasu jesteście teatralnie na siebie źli.

Igrzyska głodu się kończą, „udawanko” wraz z wychodzącą publicznością zamiera. Daliśmy wam szansę, a wy daliście… właściwie co?

Wzbogaciliście się – rozumiemy. Nawet nie mamy wam za złe, na waszym miejscu zrobilibyśmy to samo. Uposażyliście rodziny i kształcicie dzieci w najlepszych anglojęzycznych szkołach, nie chcąc mieć z mentalną Polską niczego wspólnego. Tę uzasadnioną genetycznie korupcję – też wam wybaczamy.

Ale jaką prawdziwą reformę od początku lat „wolności” tak naprawdę zrobiono, za wyjątkiem zniesienia niewolnictwa poborowych? Co z waszego „politykowania” wynikło? Co zrobiliście, żeby ludziom ponownie chciało się żyć?

Kotłowało się politycznie przez pierwsze dwie dekady. Partie się zmieniały. Potem nastał już tylko pobitewny lekki szum. Nawet mierne społeczeństwo uzmysłowiło sobie, że to system jest wadliwy, skoro pomimo gremialnego niezadowolenia – dalej kisimy kurczowo status quo.

My – nic z tego nie mamy. Nie to, co Wy. Otorbiliście się, zaokrągliliście – „wyarystrokratyzowaliście się”, wyrwaliście ze słomianego społeczeństwa wprost na salony. Wobec swojego zwykłego, pełnego czosnku i cebuli pochodzenia, odczuwacie tylko wstyd.

Nie tylko nie wiecie, jak rozwiązać nasze problemy – skupieni na własnych, nie rozumiecie ich. Waszą mentalność odrzuca od każdego zjawiska kojarzącego się ze zwyczajnością. Z każdym rokiem coraz bardziej zapominacie rzeczywistość. Wasze dzieci są z tej emancypacji bardzo dumne, bo mają wszystko (nie to, co koledzy) – wy musicie jeszcze się z tym kryć.

Kochani Politycy, kiedyś nastanie dzień, w którym przestaniemy zauważać, że coś – dla nas robicie, wtedy stanie się „coś” z Waszym blaskiem, wspaniałością i blichtrem. W momencie, w którym o Was zapomnimy, na świecie zostaną już tylko służący: urzędy, i my, społeczeństwo… My.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (0)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *