Wykładniczy wzrost

Redakcja Tostera Pandory zwróciła się z prośbą do naszego autora opiekującego się działami Laboratorium i Program Odyseja – o stworzenie wizji przyszłości dotyczącej naszego ludzkiego rozwoju i dalszej eksploracji kosmosu. W ten sposób zrodziła się fantastyczna wizja naukowca Zbigniewa Galara, który na bazie realnych danych dotyczących wzrostu gospodarczego, a potem w oparciu także o prawa fizyki – napisał taką właśnie publicystyczną wizję, ideę na temat, jak dalszy wzrost populacji ludzkiej mógłby przebiegać w przyszłości i dokąd nas zaprowadzić… Zapraszamy do tej lektury – mamy nadzieję, że zachęci Was do zadumy.

Redakcja Tostera Pandory


Wykładniczy wzrost

Procent składany to najpotężniejsza siła we Wszechświecie.

Jest przerażająca, nic nie może się jej równać. Jest tak potężna, że prawie niewyobrażalna, dlatego tak trudno jest nam o niej mówić i ją rozpatrywać, nawet będąc jej częścią.

Procent składany to wykładniczy wzrost – tak we Wszechświecie rośnie tylko jeden rodzaj materii: życie.

Ludzkość jest przerażająca – prawie wszechpotężna, od jej rozbłysku, który zgasi znany nam Wszechświat, zależeć będzie kształt galaktyk i jej skład. Tsunami nadchodzi i jest tuż, tuż.

Kiedy coś rozwija się pozornie umiarkowanie, zaledwie 3% rocznie (a tak średnio rozwija się świat od lat 60.), to znaczy, że podwaja swoje rozmiary w ciągu 23 lat. Podwaja swoje wpływy, naciski na otoczenie i możliwości działania.

Ludzkość jeszcze tuż po II wojnie rozważała, czy kiedykolwiek zagrozi zdolnościom reprodukcji ryb w oceanach – teraz wyłowiliśmy prawie wszystkie. Jeszcze w latach 70. część naukowców zapowiadała, że za tysiące lat nastąpi globalne zlodowacenie – w modelu klimatycznym w ogóle nie uwzględniając wpływu człowieka.

Teraz, zaledwie w pół wieku później – wszystko zależy od nas, od naszych zdolności generowania CO2 i przeciwdziałania, zależy klimat całej ogromnej planety. To człowiek może zarówno podwyższyć, jak i obniżyć temperaturę o 2 stopnie na planecie (np. rozpylając pyły wulkaniczne w górnych warstwach atmosfery – i jest to koszt zaledwie kilku procent naszych obecnych możliwości działania).

Jeszcze 100 lat temu Ziemia wydawała nam się wielka – i o dziwo była to prawda. Obecnie, dzięki mocy wykładniczego wzrostu, w przeciągu życia jednego człowieka 50-letniego, możliwości działania ludzkości wzrosły 4-krotnie, a w stosunku do bazy wyobrażeniowej jego rodziców i dziadków, którzy przekazywali mu prawdy i wizję świata w dzieciństwie, prawie 10-krotnie (jeśli pierwsze swoje wspomnienia miał w wieku 4 lat, to znaczy, że przeżył dwa podwojenia 23-letnie).

Do rozwoju cywilizacji potrzeba dwóch rzeczy – możliwości komunikacji oraz źródeł energii. Ludzkość posiada oba te filary. Dlatego wzrost będzie nadal kontynuowany.

Nie tylko osiedlimy się na innych globach. My stworzymy własne planety.

Jeśli jest jedno bardzo głębokie złudzenie, które nadal udziela się większości ludzkości, to jest nią przekonanie, że w kosmosie najlepiej jest żyć na powierzchniach planet (w końcu od zawsze na jednej żyliśmy). Otóż nie jest to prawda. Życie na powierzchniach planet to straszne, niewyobrażalne marnotrawstwo materiałów i energii.

Dlatego wcześniej czy później wykorzystamy ten skupiony w kulach materiał skalny do zbudowania habitatów – wolno obracających się (w celu wytworzenia ciążenia) cylindrów kosmicznych, z których każdy będzie w stanie pomieścić miliony ludzi. Miliardy razy więcej ludzi, niż gdyby formować z tych odłamków globy na kształt planet skalistych. Rozbierając pas asteroid, jesteśmy w stanie utworzyć dużo więcej powierzchni życiowej, niż obecnie jest dostępnej na Ziemi.

Życie w kosmicznych sztucznych strukturach będzie dużo wygodniejsze niż na powierzchni jakiejkolwiek planety. Bezpieczeństwo, stałość warunków takich jak temperatura i wilgotność, pełna kontrola pogody, dobór ekosystemu (gatunków życia biologicznego współżyjących z człowiekiem), łatwość podróży, będąca w zasięgu przeciętnego człowieka atrakcyjność różnorodności tysięcy światów, z których każdy może być inny (włączając to siłę ciążenia obrotowego) – lecz przede wszystkim dostępność materiałów (takich jak woda i metale) oraz łatwość generowania energii (w kosmosie jest ciepło i chłód, a energia bierze się z różnicy). Wszystko to sprawi, że będziemy przedkładać życie w habitacie, ponad męczącą i nudną wegetację na powierzchniach planet.

Ludzkość czeka wykładniczy wzrost, a więc miliardy miast habitatów otaczających Słońce na podobieństwo roju, to dopiero początek. Potem zaczniemy przenosić materiały z dalszych planet Układu Słonecznego. Tworzyć centra obliczeniowe tam, gdzie jest zimno. Wodorowe tankowce będą dowozić paliwo do reaktorów fuzyjnych zasilających ocienione megastruktury. Zmontowane wokół planet wewnętrznych na przykład na kształt pierścieni wokół Ziemi, dodających kolejne warstwy powierzchni mieszkalnej. Setki połączeń pomiędzy nimi pozwolą na spacer np. pomiędzy Ziemią a Księżycem.

Utworzymy lasery słoneczne, napędzające światłem mega statki do podróży międzygwiezdnych, a nawet międzygalaktycznych, rozpędzając je z łatwością do kilkudziesięciu procent prędkości światła. W ten sposób nie tylko zasiedlimy najbliższe nam układy, docierając tam w kilkadziesiąt lat, lecz połączymy również świetlnymi autostradami całą galaktykę i to w zaledwie kilka milionów lat (i to przy założeniu, że nasza technologia już się nie rozwinie, a o wiele szybciej, gdy dokonamy jeszcze kolejnego, znaczącego przełomu).

Już teraz jesteśmy w stanie zgasić Słońce, wydobywając z niego materiał i budując megastruktury, jesteśmy w stanie otoczyć całą gwiazdę panelami słonecznymi, a potem habitatem – pozyskując całą jej energię. Aby tego dokonać, niepotrzebna jest ani jedna nowa technologia, wystarczy wykorzystać to, czym dysponujemy już teraz – ale w mega, giga skali, egza skali, którą zapewni nam już niedługo przerażająco skuteczny wykładniczy wzrost.

Jeśli coś rośnie wykładniczo i urosło do 1%, to znaczy, że przebyło połowę drogi. Pozostałe 99% rozwoju z początku będzie wydawać się zadziwiające, potem przerażające, a na końcu niedostrzegalne dla zmysłów.

Wszystkie świecące się gwiazdy, nieotoczone szczelnym kordonem paneli słonecznych, to gigantyczne marnotrawstwo energii fuzyjnej. Wszechświat będzie powoli gasnął, kiedy ludzkość będzie rozbudowywać ściany paneli i roje habitatów wokół kolejnych gwiazd. W ciągu zaledwie kilku tysięcy lat, rozrastający się bąbel ekspansji kolonizacyjnej będzie pożerał najpierw tysiące, a potem miliony gwiazd w skali setek lat. Biorąc pod uwagę jak długo gwiazdy już świecą, może zostało im już tylko 2 może 3 procent życia, bo po tym czasie nastąpi galaktyczna ciemność, z powodu wykładniczego wzrostu potomków nas.

Pozostawiając nieco przestrzeni dla światła gwiazdy z jednej strony – gdy otoczona panelami gwiazda będzie mieć otwór w swojej zabudowie, tak tworzy się naturalny silnik gwiezdny, zasilany jej promieniowaniem. Ten naturalny napęd jest w stanie przemieszczać nie tylko samą gwiazdę, lecz również związane z nią układy habitatów i sieci związanych z nią grawitacyjnie planet.

Dzięki tej prostej metodzie (jest to najzwyczajniej dziura w zabudowie z paneli) będziemy w stanie pilotować całe układy gwiezdne, co pozwoli przemodelować galaktykę i tworzyć większe, połączone megakonstelacjami struktury.

Takie ściągające całe układy gwiezdne hipermiasta będą zasilane na przykład biegunowymi wyrzutami materii opadającej na czarne dziury. Fuzja zużywa zaledwie kilka procent masy – przetwarzając ją w energię, z kolei wykorzystując czarne dziury, będziemy w stanie odzyskiwać co najmniej kilkadziesiąt procent. Wszystko to przy dzisiejszej sprawności naszej inżynierii. Lecz również i ją czeka rozwój, bo wykładniczy wzrost zapewni, że w przyszłości będziemy mieli wielokrotnie więcej niezwykle uzdolnionych dzieci. Więcej niż dzisiaj mamy wszystkich dzieci, więcej niż dzisiaj nas żyje na tej skromnej planecie – wszystko to wynikać będzie z większej liczby żyjących ludzi – nie musimy wcale ulepszać systemu edukacji. Jeśli Einstein był jeden na miliard, to w przyszłości takich geniuszy będzie żyć i tworzyć tysiące, dziesiątki tysięcy.

Wszechświat jest przerażony tym, co ludzkość potrafi wkrótce mu zrobić. Tylko w nas w galaktyce drzemie wykładnicza moc, tak wielka, że aż niepostrzegalna, siła.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (2)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.