Wyrównanie rachunków

Wyrównanie rachunków 1

Największą porażką starożytnej kultury Zachodu były: poleganie na twardym pieniądzu i brak zdolności przystosowania się do, rodzącej się dopiero w ludzkich umysłach, płynnej jeszcze i nieukonstytuowanej, cywilizacji informacyjnej. Tak właśnie starożytne Chiny doprowadziły do upadku rzymskiego cesarstwa zachodniego, a po latach Chinom zrobiła dokładnie to samo reprezentująca Wielką Brytanię – Kompania Wschodnio-Indyjska.

Idea Rzymu opierała się na dura lex, sed lex oraz tolerancji i otwartości na inne kultury. Wszystko spajało naukowe, konstruktywne myślenie i to tylko o rzeczach z czysto inżynierskim przeznaczeniem.

Rzymianie myśleli tak, jak budowali. Budowali tak, jakby mieli żyć wiecznie, a żyli tak, jakby ich życie miało skończyć się jutro. Nie było niczego pomiędzy, tylko twarde i ostre granice. Tę spartańską kulturę Rzymu nieco stonowali, wyłagodzili i wysublimowali Grecy. Dzięki nim myślenie naukowe w kategoriach skrajnej praktyczności, zaczynała powoli zastępować nowa metoda naukowa polegająca na kreowaniu wizji. To dlatego kiedy przyszły najgorsze czasy najazdu hord głodnych barbarzyńców, z całego Imperium zachowała się tylko jego wschodnia część. To w niej skupiały się pierwiastki, które powoli sączyły się na zachód z terenów Indii.

Rzymianie myśleli jak XIX-wieczni Niemcy. Liczyła się ciężka praca, niemyślenie o przyjemnościach, skuteczność i osiąganie celów, idąc po najmniejszej linii oporu. Ważna też była, o czym dziś wielu zdaje się zapominać – jakość i renoma, wręcz marka. Nieuchronność kary, jaka spadała na tych, którzy przeciwstawiali się Rzymowi była znacznie skuteczniejsza od siły oręża rzymskiej armii.

Ten doskonale funkcjonujący i uporządkowany świat zniszczyły dalekie, bo oddzielone górami, pustyniami i wyżynami, Chiny. Po ukonstytuowaniu się w rosnącym w potędze Rzymie prawdziwej elity, patrycjusze musieli się czymś od plebejuszy wyróżniać. Na początku była to fenicka purpura, potem nawet ona zaczęła tanieć, a przez to i upowszechniać się. Dlatego łaknący luksusu powabnych, wręcz idealnych na południowe włoskie upały, tkanin, z otwartymi ramionami przyjęli zupełnie nowy i wyjątkowy materiał – jedwab.

Jedwab musiał przebyć pustynie, niezgłębione lasy, okrążyć niezliczone jeziora, brodzić przez rzeki i tajemnicze tereny leżące pomiędzy Chinami a Rzymem… Jedwabny Szlak był niezwykle długi, a niebezpieczeństw na jego drodze bez liku. Dlatego zawsze jedwab był drogi i dlatego opłacało się płacić za niego tylko tym, co Rzym posiadał najcenniejszego – złotem.

Problem polegał więc na tym, że złoto wędrowało na wschód, natomiast na zachód wożono towar jak najbardziej odnawialny, który produkowały na swoje kokony jedwabniki.

Po pewnym czasie w Rzymie było dużo jedwabiu, a zaczynało brakować złota. Nie było więc czym płacić zawodowej armii. Na początku problem ten łatwo rozwiązywano, dając weteranom z podbitych terenów ziemię. Jednak od czasu gdy cesarz Hadrian ustalił raz na zawsze pretensje terytorialne Imperium, Rzym zaczął chylić się ku upadkowi.

Rzymianie w przeciwieństwie do Chińczyków nie wpadli na genialny plan wprowadzenia fiducjarnej, a więc opartej tylko na zaufaniu waluty. Zamiast tego, coraz bardziej rozcieńczali swoje monety, dodając do stopu coraz tańsze metale, aż w końcu dotarli do dna bezczelności, dodając do monet miedzi.

Takie działanie doprowadziło do wypłukania zaufania obywateli do władz, co z kolei doprowadziło do inflacji i nieuniknionych podwyżek cen. W schyłkowym okresie Imperium Zachodniego pieniądze nie były nic warte, a Rzymu broniły tylko niemieckie legie, gdyż ten naród barbarzyńców podziwiał i naśladował ich kulturę romańską i rzymskie wartości.

Wyrównanie rachunków 2

Niestety żołnierskich brzuchów nie można napełnić samymi ideami, dlatego w ostatecznym rozrachunku obrońcy cywilizacji nieuchronnie przegrali.

Ponad 1400 lat po upadku Rzymu, kiedy na morzach panowały statki brytyjskiej korony – role o 180 stopni się odwróciły.

Handel Imperium Brytyjskiego, największego państwa, jakie kiedykolwiek istniało na dalekim wschodzie, prowadziło prywatne przedsiębiorstwo – pierwsza niebankowa korporacja to Kompania Wschodnio-Indyjska.

Wszystkie działania prowadzące do zysku są pożądane; to, co przynosi straty jest największym złem i powinno być wyklęte. Taka była mniej więcej, całkowicie wyzuta z moralności, strategia biznesowa tego potwora.

Dlatego gdy korporacjoniści stwierdzili, że handel z Chinami im się nie opłaca, postanowili poszukać innego sposobu do osiągnięcia zysku.

Chiny nauczone doświadczeniem Rzymu, żądały za swoje dobra takie jak ryż, jedwab, czy herbata – twardej, czyli opartej na kruszcu, waluty. W XIX wieku najczęściej było to srebro. Brytyjczycy jednak nie byli na tyle nieobyci w globalnych mechanizmach przepływu pieniędzy, by nie zdawać sobie sprawy z długoterminowych skutków takiego handlowania.

Dlatego postanowili wyrównać szansę, wprowadzając do obiegu także całkowicie odnawialny, bo oparty na roślinach, towar – opium.

Uczynienie najliczniejszego narodu świata palaczami opium tak się Brytyjczykom opłaciło, że wkrótce doszło do odwrócenia bilansu eksportowego. Teraz za herbatę, ryż i jedwab płacono opium, ponadto doszło do tego, że za dodatkowe transporty narkotyku – Chińczycy płacili srebrem.

Cenny kruszec zaczynał powoli opuszczać Państwo Środka, co nie pozostało niezauważone przez cesarski dwór pomimo tego, że był on zamknięty w Zakazanym Mieście. Cesarz wypędził brytyjskich handlarzy i zniszczył zapasy opium, co było oczywiście przyczynkiem do wojny.

Siły Imperium Brytyjskiego bardzo szybko poradziły sobie z Chińczykami, a wojska ekspedycyjne zajęły Szanghaj. Potem zawarto rozejm. Jednak dla administracji Cesarza taka sytuacja była nie do przyjęcia, dlatego w kilkanaście lat później walki rozgorzały na nowo.

Tym razem nawet zamknięci na obce trendy mandaryni musieli przyznać się do porażki. Potęgę wielkich Chin całkowicie złamano i musiała się ona zgodzić na podpisanie warunków pokoju na upokarzających, dyktowanych przez Anglików warunkach.

Wielka Brytania zyskała oprócz bezpośredniej kontrybucji możliwość nieskrępowanego handlu opium, a cała działalność przynosiła tak wielkie zyski, że bardzo opłacalne stało się pośredniczenie w tej intensywnej wymianie handlowej. Żeby jeszcze bardziej odciąć od źródeł zysków chińskiego wasala, Brytyjczycy wybudowali na dalekim wschodzie własny port handlowy.

Tak oto Europa po półtora tysiąca lat wyrównała rachunki z Chinami, i tak właśnie na mapie świata pojawiło się niezwykłe i dynamiczne miasto portowe – Hongkong.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (1)
  • w porządku-niezła grzanka (1)
  • potrzebny-smaczny tost (0)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *