Zasady Europy

Zasady Europy

Potrzebujemy nowych zasad społecznych, bo świat się zmienił. Stare się nie nadają, i to nie dlatego, że były złe, lecz dlatego, że są nieadekwatne do sytuacji, do czasów, w jakich się żyjemy.

Europa to kontynent. Konglomerat różnych kultur i ras. Europa to idea dużo większa i starsza od Unii Europejskiej, która zawłaszczyła sobie jej wszystkie wspólne postulaty.

Zasady Europy muszą być bardziej komplementarne i szerokie, aby móc łączyć i mądrze dzielić. Jeśli uda się je wprowadzić tutaj, na tym najtrudniejszym terenie, to na nich, jak na fundamencie nowych czasów, możemy oprzeć reformę całego świata – wszystkich przyszłych nas.

Żeby wyobrazić sobie, co można obecnie w zasadach funkcjonowania społeczeństwa zmienić, trzeba przypomnieć sobie, jak te zasady powstawały.

Nie bez powodu Czyngis Chan zastanawiał się, dlaczego Chińczycy budują miasta. W jego świecie wszystko było dobrze uzasadnione i proste. Ludzie organizowali się na dzikich polach Mongolii w większe grupy tylko dlatego,  że dzięki temu mogli podbić więcej świata. System pocztowy Mongołów był najlepszy na świecie, bo wiadomość biegła w niej z prędkością galopującego konia. Na każdej stacji przesiadkowej czekał już świeży, wypoczęty posłaniec, który odbierał pałeczkę pocztową, jak w sztafecie – w pełnym galopie.

Umowa, że wszyscy wojowie przybędą w danym dniu w jedno miejsce – to było dla wodza Mongołów społeczeństwo. Sieć stacji przesiadkowych dla posłańców, to była infrastruktura jego państwa. Wspominam o tym, opartym tylko na dwóch zasadach, państwie głównie dlatego, że było ono diabelnie skuteczne i było to największe w dziejach – terytorium. Imperium lądowe – mające największą w historii powierzchnię.

Z kolei miasta jawiły się wielkiemu Chanowi wręcz jako pułapki dla ludności. Miejsca, z których nie było ucieczki. Miasta, to były idealne cele dla zdobywcy, z których mógł on rabować wszelkie skarby i nie musiał już szukać niczego po polach i lasach.

Społeczeństwa dawno temu – nie było wcale; było tylko plemię. Wewnątrz plemienia zarządzało się sieciocentrycznie – każdy wiedział o każdym wystarczająco dużo, aby móc umiejscowić czyjąś przydatność dla grupy. Nie potrzeba było żadnych zasad, narad, bo o zadaniach jednostek decydowała powszechna wewnątrzplemienna wiedza. To człowiek opracował, a właściwie wypracował ewolucyjną metodą prób i błędów, społeczeństwo – i stworzył pierwsze zasady jego funkcjonowania, aby móc żyć w grupach większych niż dwustuosobowa. Jak każdy wynalazek, tak i społeczeństwo musi się człowiekowi na coś przydać. Czyngis Chan potrzebował tylko dwóch elementów, i tylko z nich korzystał. Cywilizacja w bardziej skomplikowanej formie musi się pojedynczemu człowiekowi opłacać, inaczej nie warto jej podtrzymywać.

To człowiek tu rządzi, to on ma ostateczną wolę i siłę, którą przekuwa w czyny. Tylko człowiek jest wolny – grupami ludzkimi rządzą zasady społeczne, czyniąc z nich bezwolny tłum. Społeczeństwo pełni rolę służebną wobec jednostkowych potrzeb ludzkich. Nie można człowieka pozbawić pełni jego wolności, może on co najwyżej o tym fakcie zapomnieć.

Społeczeństwo nie jest i nigdy nie było wartością samą w sobie. Przejawia ono swoją wartość tylko w sytuacjach, w których się na coś przydaje. Sama w sobie idea współpracującej grupy ludzkiej – jest jak urząd: bezwartościowa, jeśli grupa jako całość nie wytwarza czegoś cenniejszego niż suma części.

Społeczeństwo rozumiane jako zbiór zasad, których trzeba przestrzegać, generując wartość dodaną, zwaną „cywilizacją”, cały czas jest na łasce pojedynczych ludzi. To ludzie są podmiotem i uczestnikiem procesu, i mają władzę. Władza nadana społecznie – w wyniku umowy – jest iluzoryczna. Gdy ludzie przestają przestrzegać zasad, cała władza świata – jak bańka mydlana – pryska.

Oczywiście po całym XX wieku wykształcania w ludziach niewolniczej mentalności – wielu ludziom wydaje się, że jednostka nic nie znaczy. To prawda, że pojedynczy człowiek nie ma szans na walkę z systemem. Lecz jest tak dlatego, że system to również pojedynczy ludzie. To z realnej siły jednostek ludzkich bierze się złudzenie systemowej siły. Ludzie zorganizowani w grupie, przeciwstawiają się ekspresji jednostkowej woli człowieka. Kiedy organizacja znika, znika również opór społeczny przed silną jednostką i jej wolą. Społeczeństwo się rozpada. Zawsze jest tylko na tyle silne, na ile istnieje chęć współpracy jednostek w obronie zasad, które dane społeczeństwo tworzą.

Zasady Europy 1

Do stworzenia nowych zasad dla Europy nie może przysłużyć się jedynie myślenie ekonomiczne, które obecnie sprowadza się do analizy niedoskonałych wskaźników, mierzonych w pytaniach o poziom satysfakcji i mierzonych w samym pieniądzu. W ustalaniu zasad trzeba myśleć jak najpełniej i długoterminowo, bez oglądania się na krótkookresowe wskaźniki, w rodzaju PKB. Nie ma bowiem taryfy ulgowej wobec praw termodynamiki – społeczeństwo nie może być mentalnym więźniem długotrwałego wykładniczego wzrostu gospodarczego. To potrzeby jednostek muszą być dla społeczeństwa ostatecznym celem.

Oznacza to również, że proces ustalania zasad musi przebiegać z całkowitym pominięciem systemu politycznego. Świeże, pachnące paczki społecznych zasad nie mogą pochodzić od obecnych decydentów, bo każde ich zalecenie i recepta są nieobiektywne i „podprogowo” będą one miały na celu utrwalenie istniejących układów zależności, których ten czy inny urzędnik jest przedstawicielem. Każdy polityk jest związany kadencyjnością, co czyni go zupełnie bezużytecznym w zakresie ustalania zasad, mających służyć społeczeństwu przez kolejne wieki. Politycy nigdy nie podadzą nam recepty na działanie, które dopiero długookresowo zaprocentuje, i to z korzyścią dla zbyt wielu.

Nie przyda się nam również zmiana systemu politycznego. Kadencyjność systemu politycznego miała służyć ograniczeniu korupcji władzy. W praktyce przerodziła się ona tylko w większą rotację na stanowiskach, tak samo skorumpowanych indywiduów. Ustalenie mądrych, długofalowych zasad na posiedzeniach rządu nie uda się, i nie pomoże tutaj zmiana partii rządzącej, wydłużenie kadencji, ustalenie prawa do dożywotniej kadencji, czy nawet ustanowienie dziedzicznego urzędu; i wedle zasad, które dotyczyły kiedyś całego królestwa.

To prawda, że polityk myśli tylko w perspektywie kolejnych wyborów. Nie tylko dlatego, że u władzy nic pożytecznego nie zrobi, bo jest głupi, nic nie potrafi i nie poradzi sobie potem na rynku pracy. Lecz również dlatego, że ci, którzy go wybierają, są głupi i wybiorą kogoś nowego, który przypisze sobie, bądź zmarnuje na synekur, dorobek poprzedniego, pożytecznego społecznie, polityka.

Zasady Europy 2

To prawda, że polityk pozbawiony kadencyjności, sprawujący swoją władzę dożywotnio, myśli w perspektywie tego, co dokona w ciągu całej reszty swojego życia. Powinien więc myśleć i działać bez strachu, że ktoś zniszczy potem jego pracę, i rządzić długofalowo. Lecz w praktyce takich polityków, którzy chcą coś zbudować i zostawić po swojej śmierci piękną spuściznę, jest ogromna mniejszość. Dlatego jako źródło zasad na nowy system społeczny nie będzie to skuteczne rozwiązanie, bo politycy bez strachu w postaci groźby odwołania ze stanowiska, stracą nad sobą kontrolę albo staną się bierni. Większość będzie prowadziła dalej roszady władzy – te wszystkie gierki i wojenki, bo władza przyciąga do siebie, potrzebujący ciągłej rywalizacji i zabawy, szczególny garnitur ludzi. Mając dożywotnią kadencję na urzędzie, będą poświęcali większość czasu i energii na walkę o lepszy urząd – mający większy prestiż społeczny, władzę i pieniądze.

Politycy kadencyjni nie przydadzą się do niczego. Politycy pozbawieni kadencji nie będą bardziej produktywni. To może dziedziczenie urzędów? Nie bez powodu zniesiono je w Chinach już w II wieku p.n.e., bo się nie sprawdziło. Do sprawowania określonych funkcji publicznych trzeba szczególnych kompetencji, które obiektywizowano egzaminem. Idąc tym tropem, na każde ważne stanowisko publiczne można by opracować na tyle trudny egzamin, że pozytywnie zaliczy go tylko jedna osoba. Jednak stworzyłoby to urzędniczą kastę nieco karkołomnych ludzi, wsobnych, wprawdzie o pamięci bliskiej sawanta. W praktyce przełożyłoby się to na sprawowanie urzędu przez ich – bardziej komunikatywnych i społecznych – zastępców, czy reprezentantów. Urząd w państwie najlepiej sprawuje człowiek rozumiejący potrzeby i problemy pojedynczego człowieka, a nie paradoksalnie fachowiec mający największą wiedzę.

Kiedy ludzie dochodzą do ściany i nie wiedzą, co zrobić dalej, szukają kogoś, kto zdejmie z nich ten ciężar samodzielnego myślenia – wtedy wybierają wodza – dyktatora.

Jest to bardzo złe rozwiązanie, bo absurdem jest twierdzenie, że jakieś zasady są dobre tylko dlatego, że wymyślił, bądź wypowiedział je człowiek namaszczony na wodza przez tłumy. Kryterium merytorycznej poprawności nie może stanowić sam fakt, że coś pochodzi od wybranego. Nawet w teokracjach trzeba było uzasadniać zarządzenia, które pochodziły od pomazańca, mówiąc, że władca był w kontakcie z bóstwem i mówił jak natchniony, głównie słowami bóstwa. Nawet w takich, stawiających wszystko na wiarę, systemach społecznych, tłumaczono prostemu ludowi, że tak naprawdę to nie człowiek u steru, tylko bóg przemawiał, wydając edykt. Nawet prosty chłop by nie uwierzył, że coś, co powiedział dyktator – jest prawdziwe i słuszne tylko dlatego, że jest jego (dyktatora).

Zasady, wedle których żyje społeczeństwo, prawie zawsze były wynikiem negocjacji, a nie odgórnego zarządzenia. Zasady te, z powodu nieusuwalności nieuporządkowania warunków, w jakich żyje społeczeństwo, nie mogą się opierać na jakiejś uniwersalnej prawdzie. Muszą być wynikiem umowy wyznaczającej: które z nich sprawdzają się najlepiej w aktualnych warunkach, a więc które mogą być wynikiem opartego na wymianie informacji kompromisu.

Nigdy nie będą to optymalne w danych warunkach zasady, bo będą one rezultatem niedoskonałych negocjacji międzyludzkich. Zawsze będą one wynikiem indywidualnej ludzkiej tolerancji, jaką mają indywidualni członkowie społeczeństwa wobec organizacji zbiorowości. Część ludzi zbuntuje się, aktywnie destabilizując system. Dopóki siły obronne systemu będą silne, dopóty będzie on trwał w danym kształcie – niewzruszenie.

O sile systemu społecznego nie decyduje więc jego jakość, lecz zdolność do jego obrony w obliczu indywidualnego buntu jednostek – tzw. terrorystów i przestępców. Im gorszy system, tym większe musi on nadawać przywileje dla resortów siłowych – wojska i policji, które utrzymują społeczeństwo w bezpieczeństwie. Jednocześnie bardzo dobry system, również może dawać zapewniającym spokój ludziom tego typu przywileje, ale w jego przypadku będą one wyznacznikiem statusu służb mających monopol na przemoc. Wtedy szczególne apanaże nie będą do dalszego trwania cywilizacji niezbędnie konieczne.

Nie jest celem tego artykułu podawanie jakiejś jasnej, i pewnie utopijnej, recepty na to, jak powinien wyglądać nowy lepszy społeczny system, bo byłby to subiektywny punkt widzenia autora. I to nie dlatego, że nie ma rozwiązań, lecz dlatego, że jest ich wiele. Celem jest usankcjonowanie powagi i zasadności dla poszukiwania i dążenia do nowego rodzaju horyzontów zdarzeń.

Zasady Europy 3

Tego typu badania mogą przynieść ogromne korzyści społeczeństwu. Dlatego powinny być w kręgu zainteresowań nie tylko filozofów, a również praktyków, informatyków – naukowców. Zwłaszcza, że w czasach obecnych, wszystkie, zgodne z prawami fizyki, systemy – możemy bez szkody dla obecnej jakości życia sprawnie symulować, wdrażać w grach komputerowych i na sterowanych przez prawdziwych ludzi, wirtualnych użytkownikach testować.

Nie ma jednej odpowiedzi – głównie dlatego, że istnieje niezliczona ilość systemów budowania relacji społecznych, lepszych od systemu obecnego. Tych niezliczonych gorszych, czyli dających ludziom mniejszy poziom szczęścia i dobrobytu, nie będziemy rozpatrywać w ogóle.

Kiedyś nadejdzie czas, że te alternatywne systemy, wycyzelowane we wzajemnych relacjach i ewolucji, uzyskają wreszcie mandat i poparcie społeczne, by w ciągu jednej nocy zmieść całą historycznie nawarstwioną konkurencję. To będzie bezsenna noc ludzi czynu, a ci, którzy spali, obudzą się w zupełnie nowym, lepszym świecie.

Zbigniew Galar

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (3)
  • w porządku-niezła grzanka (0)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *