Zsyłka do Polski

Zsyłka do Polski 1

My, społeczeństwo polskie – ludzie, którzy wyrośli w środowisku jednoczącego wyobrażeniowo języka, wspaniałej kultury, wspólnoty opartej na pamięci o dorobku trudnej i chwalebnej historii, tradycji tolerancji wobec wielu wyznań i różnorodności światopoglądowej, przejawiającej się w pluralizmie priorytetów i przekonań – zostaliśmy zaskoczeni.

Dowiedzieliśmy się, że musimy przyjąć i utrzymywać dwa tysiące mieszkańców Europy Zachodniej. Dowiedzieliśmy się, że to dopiero pierwsza transza ludzi, których rasistowskie zachodnie społeczeństwa nie chcą utrzymywać. Dowiedzieliśmy się, że nie będziemy mogli w żaden sposób powstrzymać tego procesu. Nie będzie nam dane ocenianie tych jednostek, aby współdecydować o ich losie – w przeciwieństwie np. do Czech, nikt nas nie zapyta o zdanie.

Nasi pseudo-przedstawiciele politycy – gardzący tak naprawdę polskimi obywatelami – odtrąbili sukces rozmów za zamkniętymi drzwiami, mówiąc, że powinniśmy się cieszyć z tych dwóch tysięcy i kolejnych tysięcy w perspektywie, bo „negocjacje były trudne”, i żadnego argumentu więcej, tylko tyle.

Nasi pseudo-przedstawiciele politycy zdecydowali właśnie o długofalowym projekcie systematycznego przyjmowania do naszego kraju rzesz obcych ludzi, którzy nie będą mogli i nie będą chcieli się z nami asymilować. Ludzi nie mających kwalifikacji i nie znających języka. Ludzi żyjących zgodnie z egzotycznymi nakazami, którzy będą budowali zaplecze dla awangardy wpływu innych kultur.

Przyjęci do naszego kraju, nie zostaną wymieszani z polskim społeczeństwem tak, żeby mogli wtopić się w naszą codzienność i jej problemy. Będą przebywali na specjalnym terytorium, w dużych grupach, w których podtrzymają swoje, obce dla nas, zwyczaje. Ochronę zapewni im policja, pilnując, by żadnemu z nich, ze strony autochtonów, nie stała się krzywda. Z kolei ich zachowania, różnorakiego autoramentu i głęboko zakorzenione fantasmagorie religijne, będą pozostawały bez kontroli. Zaściankowość naszych polityków tworzy bowiem kompleks niższości, na czym żeruje polityczna poprawność europejska. W rezultacie ustanawia się przywileje dla wszelakiej napływowej inności.

Relokowani z krajów Europy Zachodniej ludzie, nie chcą być w Polsce, więc nie są uchodźcami. Oni świadomie wybrali, gdzie chcą mieszkać i żyć. Gremialnie przybywali do bogatych krajów Europy Zachodniej zwykle po zasiłki, czyli po darmowe pieniądze . Jednak kraje Europy Zachodniej są nietolerancyjne i wyrzucają ich siłą ze swoich terytoriów, przewożąc pod nadzorem wojskowym na zsyłkę, do dalekiego kraju, do Polski.

Skazując ich bez sądu na banicję, zrobiono tym ludziom wielką krzywdę. Ryzykując życiem, szukali dla siebie i swoich rodzin lepszego życia, zamiast tego będą musieli egzystować wśród Słowian używających najtrudniejszego możliwego języka. Przez co wielu z nich będzie chowało urazę i aktywnie szukało nowej szansy na odmianę swego losu. Taka aktywność może przeobrazić się w nienawiść – z braku innych ofiar, skupi się ona na szukaniu zarzewia konfliktu na gruncie etnicznym, bądź religijnym, kosztem okolicznej ludności. Zwłaszcza, że nie będzie tym ludziom dane niczego wspólnie z nami budować, ani na żadnym polu współpracować. Bo nie ma wypracowanego programu asymilacji na terenie Polski: integracji kulturowej, aktywności społecznej, włączania zdolnych do obiegu gospodarczego, czy pomocy sąsiedzkiej. Są tylko urzędy.

Przyjezdni nie będą musieli pracować, nie będą zdawali egzaminu ze znajomości języka polskiego, ani zasad miejscowej kultury. Nie będą uczyli się na pamięć naszej historii. Dostaną wszystko za darmo, przez co ciągle będą chcieć więcej, bo będą uważali, że im się należy.

Każdy uchodźca otrzyma zakwaterowanie, dostęp do szkoleń, pomocy psychologicznej i dedykowanej nauki, darmowe media i środki czystości. Każdy będzie dostawał za darmo świadczenia medyczne i stomatologiczne na specjalnych zasadach – bez opłat i kolejek. Pieniądze też będą: na wyżywienie, na kieszonkowe i świadczenia specjalne – między innymi na wyprawki szkolne. Do tego manna z Komisji Europejskiej – wypłacane pośrednio sześć tysięcy euro jednorazowej pomocy plus dwa i pół tysiąca euro na osobę.

Przy takiej wysokiej dotacji, bez kosztów życia, emigranci staną się lokalną elitą finansową. Staną się wyższą sferą społeczną i źródłem utrzymania dla organizacji przestępczych. Po kilku miesiącach będą uzależnieni, bądź rozleniwieni. Nie będą szukać aktywnie ciężkiej pracy – zwłaszcza za te marne polskie pieniądze.

Kiedy po roku – dwóch latach takiego pasożytowania wyschnie źródło pieniędzy europejskich, „zsyłkowicze” będą chcieli tylko zmienić swojego żywiciela na lokalny budżet, „wkładając ręce do naszych kieszeni”. Nie trudno się domyślić, jak wielka fala ksenofobii rozleje się wówczas po kraju.

To, co właśnie zrobili nasi pseudo-przedstawiciele politycy, jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. To działanie skrajnie szkodliwe, już nie tylko zubożające nasz kraj (bo będziemy musieli na bezrobotnych przyjezdnych dodatkowo pracować), lecz jeszcze niszczące ostatnią cenną rzecz, jaka nam w tym kraju pozostała – nasz spokój oraz bezcenną stabilność.

Zibikendo

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (80)
  • w porządku-niezła grzanka (9)
  • potrzebny-smaczny tost (2)
  • średni-przeciętny tost (2)
  • nie podoba mi się-spalony tost (6)

12 komentarzy

  1. Kurwa czytam i nie wierze w to co jest napisane

  2. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że afera wokół uchodźców wojennych to zwykłe odwracanie uwagi opinii społecznej od poważniejszych problemów? Przecież ta mała grupka przybyszów kulturowo i etnicznie nijak nie zagrozi naszemu wielomilionowemu narodowi. A te drobne kwoty, które niby mają dostawać? Toż to miliardy są z Polski wypompowywane, i tylko nieliczni tego powodu biją na alarm! A i tak ich krzyk ginie w tłumie bełkotu. Chyba że się mylę…

    • Nie mogę się z Tobą niestety zgodzić. Czy jeśli ktoś kradnie ze sklepu paczkę chipsów, to czy problemem jest sama kradzież, czy też równowartość produktu? Nie chodzi nominalnie o ilość ludzi, ale o samo zjawisko. Gdyby nasze kochane państwo miało plan co z tymi ludźmi zrobić, by wchłonąć je w nasze społeczeństwo, ale… co tu dużo mówić. Imigranci w prezencie będą niestrawionym obiadem, który odbije się czkawką…

      • Kto i w jakiej formie powinien pomagać imigrantom, to temat na wielogodzinną debatę. Fakt, że jesteśmy społeczeństwem monokulturowym i przybycie „obcych” z innego kręgu cywilizacyjnego wywołuje tyle emocji jest w jakiś sposób zrozumiałe. Zgadzam się z tym, że rząd nie ma żadnego planu asymilacyjnego dla jakichkolwiek imigrantów. Rząd jakiejkolwiek opcji nie ma żadnego planu, prócz utrzymania się u władzy:) Zgadzam się z tym, że zasiłki przyznane gdzieś w Brukseli są nieadekwatne do kraju, do którego przybyli imigranci. Jednakże nadal obstaje przy swoim, że jest to burza w szklance wody. A media jeszcze tylko bardziej tą szklanką potrząsają.

        • Zbigniew Galar

          Kiedy muzułmanie zaczną chodzić z nożami po ulicach i pouczać kobiety, że powinny nosić burkę jak w Wielkiej Brytanii, Polacy zaczną się bronić i poleje się krew. Nie ma sensu mieć u nas takiego scenariusza, trzeba temu zapobiegać, a nie potem dziwić się, że jest źle.

          Zupełnie nie rozumiem zachowania Europy Zachodniej, bo sami tych emigrantów zapraszają, ale to ich głupota i ich problem, a teraz chcą się nim z nami podzielić i to miejsce, aby powiedzieć „nie”.

          Społeczeństwo się oburzyło i słusznie, więc to nie jest temat zastępczy.

          • Kiedyś będziemy musieli zmierzyć się z problem wolności i tolerancji religijne w Europie – wtedy warto jest mieć tę linię frontu poza naszymi granicami, a nie na podwórkach naszych miast.

          • Był taki artykuł na łamach szanownego Tostera traktujący o kloszardach, który to artykuł zapadł mi bardzo w pamięć. Chodziło w nim mniej więcej o to, że zdecydowana większość naszego narodu to katolicy, bądź osoby utożsamiające się z kulturą katolicko chrześcijańską. I jest sobie Wigilia, rodzina zasiada do stołu, i wedle tradycji zostawia jeden pusty talerz dla gościa, i nagle do drzwi puka kloszard, który prosi o ciepły posiłek przy stole. Pozwolę sobie zamienić tego kloszarda na naszego emigranta, na dodatek muzułmanina, i to czarnoskórego! Ile katolickich rodzin przyjęłoby w Wigilię takiego gościa? Mam pytanie do wszystkich obrońców naszej cywilizacji, wiary, kultury i wartości: Czy rodzice Jezusa, w bardzo trudnym okresie życia, nie potrzebowali przypadkiem schronienia i dachu nad głową?

            • No i o tym właśnie traktuje ten artykuł.
              To nie czas żeby się litować nad biednymi uchodźcami, którzy pukają jak kloszardzi do naszych drzwi, bo to po prostu nieprawda.

              Oni nie są uchodźcami, lecz banitami. Oni są tak antyeuropejscy, że sama Europa ich nie chce. To Europa ich wyrzuciła kiedy przyszli do nich właśnie na wigilię.

              Nie wiem czemu mielibyśmy ich przyjmować.
              Analogia jest taka, że ten kloszard nie pukał do nas, tylko chciał do innego bogatszego domu, potem okazało się, że nie potrafi się zachować i narobił takiego bajzlu, że go wyrzucili – i zamiast go odesłać na ulicę, chcą go zrobić stałym lokatorem w naszym domu. Stałym lokatorem, a nie tylko na jeden posiłek.

            • justynakarolak

              Krzysiek, ja po części zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Te wątpliwości natury moralnej – pytania o empatię – o jakich napisałeś w swoim komentarzu, są mi bliskie, właśnie dlatego napisałam tamten artykuł o kloszardzie. We mnie stale rozsądek i pragmatyzm kłócą się z wrażliwością i idealizmem (a przynajmniej żarliwie dyskutują), jednak w tym wypadku mówimy nie o pojedynczej, biednej osobie, która puka do naszych drzwi z prośbą o ciepły posiłek, tylko o kompletnie obcej nam kulturowo i mentalnie grupie, która przecież nigdy nie połączy się z „gospodarzami tej wspólnej kolacji”…

              Idea multi-kulti wydaje się bardzo barwna i szlachetna, ale kraje, które poszły jej tropem – żałują, stąd rozsądek doprasza się o wyciągnięcie wniosków z ich lekcji, o niepowielanie cudzych błędów… Powiem też, że mnie osobiście to smuci: Polacy masowo emigrują, Polska jest społeczeństwem starzejącym się – wręcz wymierającym, i nikt tu nie troszczy się o nas, o to, aby średniemu obywatelowi zapewnić jakiś minimalny standard życia, stworzyć warunki do pracy i zakładania rodzin, natomiast z otwartymi ramionami mamy przyjąć owych biednych uchodźców, ponieważ… ta polska, nie idealistyczna, tylko polityczna empatia przebiega chyba w niewłaściwej kolejności… bo Europa jest taka poprawna politycznie, że nie wypada przecież byśmy nie wpisali się w ten kanon i dbali o własne interesy – dbanie o cudze interesy zawsze ładniej prezentuje się w CV, tacy uchodźcy w rubryce „empatia” przysporzą nam chwały na skalę europejską niczym najcudniejszy wolontariat, który uprawia się nie z pobudek altruistycznych, a dla krypto korzyści…

  3. A która to partia antyimigracyjna drogi kolego jeżeli można wiedzieć? Bo nie pamiętam aby jakakolwiek miała takie stanowisko w programie ( starego Korwina nie liczę bo nie biorę go poważnie ).

    • Kiedyś powstanie partia antyislamska zapewne, do imigrantów którzy chcą się asymilować i pracować – nic nie powinniśmy mieć.

  4. jest sposób aby pozbyć się pasożytów z Polski – w czasie wyborów zagłosować na partie antyimigracyjne, a zdrajcom Polaków, wmawiającym nam, że nie możemy się sprzeciwiać, dać siarczystego kopa w d*pę i z hukiem wywalić z Sejmu! Pamiętajcie na kogo nie głosować podczas wyborów! Pierwsza musi wylecieć Kopacz, a za nią reszta miernot z PO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *