Życie i dzieło Mahometa – Część I

Życie-i-dzieło-Mahometa i

Część I – W co wierzy półtora miliarda ludzi, czyli 1/5 ludności świata

Wyznanie wiary islamu brzmi:

„Nie ma Boga nad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem”.

Wedle nauk islamu istnieje jeden omnipotentny Bóg. Stworzyciel świata jednak nie kontaktuje się bezpośrednio z ludźmi. To, czego życzy sobie Bóg, wyjawił ludziom Mahomet, jego ostatni i najważniejszy prorok. Był on nie tylko przekazicielem słowa – wytycznych dla prawa Szariatu, lecz również, a może przede wszystkim istotne jest jego życie, które jest wzorcem do naśladowania dla wszystkich muzułmanów. To z jego biografii mahometanie uczą się wszystkich postaw wobec świata, a jego postępowanie jest wzorcem pobożnego życia, podobającego się Allahowi, czyli Bogu.

Teksty islamu dzielą się na trzy części. Pierwsza z nich – Koran, święta księga islamu, opowiada o Bogu nazywanym Allahem i jest najmniejsza. Cała reszta, czyli 86 % objętości, jest o proroku. Prawie dwa razy większa niż Koran jest Sira, czyli bardzo szczegółowa biografia Mahometa, z której dowiadujemy się o nim wielu najintymniejszych szczegółów (jak pluł – w lewo, czy w prawo, jak spał, jak wyglądała u niego gra wstępna, jak uprawiał seks, jak chodził do toalety – prawie wszystko). O Mahomecie opowiada też ostatnia, trzecia część – Hadisy, czyli opis tradycji, które stanowią około 60 % objętości islamskich tekstów religijnych.

Islam to nie muzułmanie, ich sposób postępowania oraz ich teoria na temat tego, co spodoba się Bogu. Islam to Mahomet i jego postępowanie z niewielkim dodatkiem mistycyzmu (Koran to zaledwie 14 % całości).

Islam jest więc religią antropocentryczną. Nie jest to oddawanie czci żywiołom, zastąpione przez oddawanie czci Allahowi, lecz oddawanie czci Allahowi i jego przedstawicielowi Mahometowi, którego całe życie jest uświęcone i jest obligatoryjnym wzorcem do naśladowania przez wiernych. Przy czym postępowanie wedle prawa Szariatu jest ważniejsze niż oddawanie czci Bogu.

Życie i dzieło Mahometa 1

Dlatego warto dowiedzieć się nieco więcej o tym tajemniczym człowieku. Przy czym na wstępie trzeba zaznaczyć dobitnie, że nie interesuje nas prawda o nim samym. Szukamy prawdy o jego idei. Nie liczy się to, co wydarzyło się naprawdę w jego życiu na przełomie VI i VII wieku. Nieistotne jest, dla współczesności, co wtedy chciał i jak myślał. Liczy się to, co zostało opisane w islamskich tekstach, bo to nie prawda historyczna, lecz treści hagiograficzne Mahometa (Sira i Hadisy), na jakich wzorują swoje życie współczesne pokolenia wiernych muzułmanów, mają kluczowe znaczenie dla przyszłości XXI wieku. Z historii prawdziwej ważne są wydarzenia historyczne, które nastąpiły po jego śmierci. Ważny jest wpływ, jaki wywierały te treści na masy ludzkie i do jakich czynów zachęcały.

Tylko takie podejście może być w pełni naukowe. O tak dalekiej przeszłości, o myślach człowieka sprzed czternastu wieków, możemy mieć co najwyżej bardzo słabo udokumentowaną opinię. Natomiast to, co jest napisane w islamskich tekstach, możemy przeczytać dzisiaj, bo wszystkie się zachowały, w całości. Nasz obraz rzeczywistego islamu w XXI, jest więc sprawdzony w 100 % i pełny. Z historii dowiemy się tylko tego, czy człowiek jest na te idee podatny. O tym, czy to działa, będziemy mieć na jej podstawie zgrubne pojęcie, bo żywiciel dla religii, czyli gatunek ludzki, na przestrzeni wieków także nieco się zmienia.

W przeciwieństwie do Jezusa, wobec którego nadal są wątpliwości, Mahomet (580 – 632 n.e.) na pewno był postacią historyczną. Stał się on założycielem religii, która zaczerpnęła mocno z tradycji chrześcijańskiej (Jezus jest uznawany za jednego z proroków islamu) oraz judaistycznej (z której pochodzi idea wszechpotężnego, jednego Boga). Dlatego styl nauczania o nowym rycie oraz postawa samego proroka wobec innych religii ewoluowały wraz z rozwojem lokalnego znaczenia świeżego wyznania. Postawa przywódcy była tym radykalniejsza, im bardziej jego znaczenie polityczne rosło, gdyż religia była dla niego źródłem kontroli, władzy i potęgi.

„Wy macie swoją religię, a ja swoją” – okres wczesny Koranu pisany w Mekce (frag.: 1 09:1).

„Będę siać strach w sercach niewiernych. Utnijcie im głowy i końcówki palców” – okres późny Koranu – pisany w Medynie (frag.: 8:12).

To stąd, z tego historycznego procesu rozwoju, pochodzi pozorny dualizm tekstów islamskich. Inkubujący dopiero, wczesny islam był słaby, podatny na zniszczenie, dlatego nauczał dużo o tolerancji religijnej. Mahomet miał w tym okresie ledwie kilkudziesięciu zwolenników. Późniejszy, w pełni rozwinięty islam poszerzał swoje wpływy agresją i nawracał przymusem. Stąd też bardzo często wypowiadał się o niewiernych (jak z nimi rozmawiać, jak ich traktować, jak ich przekonywać do nowej wiary – aby być pobożnym muzułmaninem). Najlepiej pokazuje to udział objętości tekstów poświęconych niewiernym. Teksty biograficzne Mahometa – Siry, zawierają odniesienia do niewiernych w 81 % objętości, Koran ma ich 64 %, a Hadisy zawierają ich 37 % – co przekłada się na 60-procentowy udział w całości tekstów.

Islam jest więc religią egzogeniczną. W swej przewadze nie uczy o tym, jak być dobrym wiernym, jak być muzułmaninem, jak stąpać po prawidłowej drodze, jak kumulować właściwe postępowanie, podążając w kierunku oświecenia. Nie skupia się na powinnościach muzułmanów wobec samych siebie i budowaniu relacji wewnętrznych, czyli muzułmanów wobec siebie nawzajem. Zamiast tego naucza o tym, jak należy traktować obce, nieislamskie otoczenie. Jaką należy przyjąć wobec niego postawę – zewnętrzną.

Życie i dzieło Mahometa 2

W kulturze Zachodu przyzwyczailiśmy się, że czyjaś religia jest jego prywatną, wewnętrzną sprawą. To nieprawda. Każda religia oddziałuje na czyjeś zachowania i postawy, które oddziałują i na zewnątrz. Lecz istnieje coś takiego jak religijny rytuał, który może być nieangażujący otoczenia, oszczędny. Kultura Zachodu potrafiła schować go tak głęboko, że prawie nie oddziaływał on na życie społeczne, co umożliwiło objęcie takich postaw tzw. tolerancją religijną.

Religia w islamie jest sprawą publiczną, jest postawą wobec całego życia, nawet bardziej wobec innych niż siebie. Gdyż to, co w niej oddziałuje na zewnątrz, to nie obrządek, rytuał, zestaw schematów, lecz ścisły kodeks zakazów i nakazów – kompletny system polityczny: prawo Szariatu.

31 % objętości tekstów islamu poświęconych jest prowadzeniu Jihadu, czyli świętej wojny przeciwko niewiernym, której celem jest rozprzestrzenianie islamu. Wojna ta trwa przez cały czas, jeszcze od czasów Mahometa, bo zgodnie z uświęconymi nakazami nie można jej przerwać do czasu opanowania przez religię muzułmańską całego świata. W czasach słabości wyznawców proroka, można ją co najwyżej czasowo (na maksymalnie 20 lat) zawiesić.

Tak agresywna postawa islamu pojawiła się dopiero wraz ze wzrostem jego siły i znaczenia. Żadna z części Koranu pisana w Mekce nie odnosi się do Jihadu. Pozostała część Koranu pisana w Medynie ma temu tematowi poświęconą jedną czwartą objętości (24 %). Z kolei wszystkie opowieści o życiu proroka – Siry zawierają aż 67 % treści jihadystycznych. Jihad opanował też w jednej piątej (21 %) wszystkie opisy tradycji muzułmańskiej – Hadisy. Islam nie może wyrzec się Jihadu, skoro ta idea stanowi około jedną trzecią jego istoty. Stanowi on również o jego sile.

Kiedy Mahomet opuszczał Mekkę, jego religia miała zaledwie kilkuset wyznawców. Taki wynik 13 lat nauczania „tolerancyjnego i pokojowego” islamu niektórym może wydać się imponujący. Lecz blednie on w porównaniu ze skutecznością islamu „wojującego”, którego Mahomet zaczął nauczać w Medynie. W ciągu pierwszych pięciu lat głoszenia „ostrzejszego stylu”, prorok zgromadził około 25 tysięcy zwolenników. Po dziesięciu latach miał już 70 tysięcy wyznawców. Do końca jego życia na islam przeszło ponad 100 tysięcy ludzi. Jihad się sprawdził. Można nawet dodać, że pierwiastek religijny okazał się za trudny do przekazania. Dopiero „opłacalność” dla wiernych nowej wojującej ideologii pociągnęła za sobą masy. Dlatego wpływy początkowego, pokojowego rytu islamu są w tej religii muzułmanów tak mało znaczące.

Tutaj należy dodać ważne doprecyzowanie, na czym miał polegać ten ostrzejszy i wojujący styl. Na czym polega Jihad? Jihad to nie jest prosta i brutalna siła. To nie tylko prymitywny podbój i nawracanie mieczem, czyli siłą. Jihad to przede wszystkim prawo Szariatu, preferujące wiernych nad niewiernymi, swoich nad resztą. Jihad to prawo nazywające terytoria islamskie strefą pokoju (dar-ul-islam – gdzie obowiązuje Szariat), a tereny „jeszcze” nie opanowane przez muzułmanów (dar-ul-harb) strefą wojny. To doktryna ciągłego strachu, który po dłuższym czasie niszczy psychicznie i pod którym łamią się całe społeczności, przedkładając swoje przekonania w imię bezpieczeństwa (czasami nie dla siebie, lecz głównie dla swoich rodzin, żeby nie musiały bać się wyjścia z domu). Jihad to specjalne prawo wywierające bardzo silny i ukierunkowany nacisk na każdego człowieka będącego częścią społeczności. Prawo to kreuje sytuację, w której bycie muzułmaninem jest opłacalne, a przejście na islam leży w prawie każdego ściśle prywatnym interesie.

Życie i dzieło Mahometa 3

Prawo Szariatu wymusza na niewiernych płacenie wszystkim muzułmanom specjalnej daniny, podatku pogłównego o nazwie Dżizja. Niewierni muszą do tego ukorzyć się przed muzułmanami. Poczuć się „poddanymi”, jak naucza Koran. (frag.: 9:29). Prawo Szariatu musi być traktowane przez każdego wyznawcę nadrzędnie wobec prawa stanowionego na danym terytorium, co pozwala uniknąć odpowiedzialności karnej za wiele przestępstw. Prawo Szariatu prawie na każdym kroku utrudnia życie niewiernym tak, że w ostatecznym rozrachunku przy rosnącym odsetku muzułmanów w danym kraju na islam przechodzą nawet niewierzący, choćby po to, żeby utrzymać rodzinę, żeby zarabiać pieniądze.

To ideologia nawraca na islam i zmienia ludzkie umysły. Nie robi tego żaden pojedynczy człowiek. To dlatego ryt ten tak dobrze się rozprzestrzenia, bo oferuje zachęty w wielu punktach behawioralnej nagrody, na które łasy jest człowiek.

Islam musiał taki być, bo Mahomet był politycznie słaby. Nie miał ani armii, ani pieniędzy. Żeby porwać za sobą ludzi, musiał jednak im coś dać. Dał im więc głównie religijne, mistyczne usprawiedliwienie dla zbrodni. Islam daje przyzwolenie na to, co innym chcemy zrobić, ale się boimy.

Islam to raj dla męskich chuci. Pozwala na pedofilię, pozwala na wielożeństwo, pozwala bić kobiety w małżeństwie bez powodu i wykorzystywać je seksualnie wbrew ich woli. Pozwala oszukiwać w interesach, pozwala kłamać, jeśli adresatem naszych zabiegów jest niewierny. Pozwala gwałcić wszystkie kobiety niestosujące się do prawa Szariatu. Jihad pozwala zabierać innym majątek siłą. Islam usprawiedliwia pobieranie pieniędzy od niewiernych, bez wdzięczności i poczucia winy. Usuwa długi wobec niewiernych oraz ich odsetki (lichwa).

Islam to doktryna ekonomiczna. Islam to ideologia supremacji wyznawców wobec reszty świata. Islam to system polityczny. Islam to wiele różnych rzeczy, i na końcu – także religia.

Do czego doprowadził mahometanizm, wiemy z historii.

Życie i dzieło Mahometa 4

Oto jego historia…

Życie i dzieło Mahometa – Część I

Życie i dzieło Mahometa – Część II

Życie i dzieło Mahometa – Część III

Życie i dzieło Mahometa – Część IV

Życie i dzieło Mahometa – Część V

Życie i dzieło Mahometa – Historia Islamu. Część VI – ostatnia

Zbigniew Galar

Źródła:

źródłem danych statystycznych jest dr Bill Warner.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (7)
  • w porządku-niezła grzanka (3)
  • potrzebny-smaczny tost (1)
  • średni-przeciętny tost (0)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

4 komentarze

  1. polecam artykuł Europejczycy i muzułmanie –

    http://tosterpandory.pl/?p=3775

    on odpowiada na pytanie, dlaczego nie byłoby „Mony Lizy” którą osobiście bardzo kocham i żal byłoby ją tracić – czyż nie?

  2. Liczę na późniejsze porównanie z chrześcijaństwem (choćby krucjaty krzyżowe), tudzież wzmianką o liczbie ofiar wojen na tle religijnym…
    PS: Świetny pomysł na cykl.

    • justynakarolak

      Agnieszko.

      Krucjaty krzyżowe to argument często, by nie rzec: nagminnie, używany przez obrońców czy zwolenników idei tolerancji, by nie rzec: wszechtolerancji, oraz poprawności politycznej.

      Oczywiście, że chrześcijaństwo i katolicyzm „ma swoje za uszami”. Oczywiście, że Europa i Ameryka „ma swoje za uszami” – w kontekście swej, powiedzmy, niechlubnej działalności na terenach, rewirach muzułmanów, takich jak m.in. Syria. Oczywiście, że część zamachów z rąk islamistów i innych butnych zdarzeń w krajach europejskich, takich jak np. Francja czy Niemcy, to swoiste reperkusje zaistniałe w wyniku „brudnej polityki” Europy.

      Nie zmienia to w żaden sposób faktu, że rozmawiając dziś o problemie islamu w Europie, nie rozmawiamy już li jedynie o religii – rozmawiamy bowiem o niebezpiecznej ideologii: tej samej, która wolontariuszowi brytyjskiemu ucina głowę. Tej samej, która toleruje zaślubiny dorosłego mężczyzny z dziewięciolatką. Tej samej, która na co dzień posługuje się przemocą i szeroko pojętym gwałtem – nie tylko dosłownym gwałceniem kobiet, czy wykorzystywaniem dzieci, lecz również „gwałceniem” oryginalnych (pierwotnych), pozytywnych wartości humanizmu.

      Proszę, zważ, że od czasów wspomnianych przez Ciebie krucjat krzyżowych – najsroższym „zagrożeniem” ze strony katolicyzmu jest niewinna, niegroźna starsza, urocza babunia w moherowym berecie, która usiłuje „zbojkotować” spektakl pt.: „Golgota Picnic”. Osobiście byłam świadkiem sceny rodzajowej w Empiku, gdzie starsza pani rzuciła sprzedawcy „Lolitą” Nabokova w twarz, bluźniąc i wrzeszcząc, że to „dzieło szatana” i „pochwała pedofilii”… Naprawdę chciałabyś porównać, zestawić tę niewinną ilustrację starszej pani – z ilustracją zamachowca, który w imię Allacha wystrzeliwuje „jak kaczki” dziesiątki ludzi, a następnie – siebie samego wysadza w powietrze?… Różnica zachowań i priorytetów jest jednakże wszak nader czytelna. Czyż nie?…

      Cykl będzie kontynuowany – nie dlatego, że to „świetny pomysł”, tylko dlatego, że tego od niezależnych dziennikarzy wymaga współczesna problematyka społeczna.

      Pozdrawiamy Cię redakcyjnie serdecznie – Twoja czujność jako czytelnika cieszy nas i wzmaga z kolei naszą czujność, tę publicystyczną. Jeśli uznamy za słuszne (służące komuś/czemuś) opracowanie materiału publicystycznego na temat krucjat krzyżowych – niechybnie zrealizujemy swój zamiar. Dziś jednak mówimy, rozprawiamy, piszemy – o czymś INNYM. MIANOWICIE o:

      o tym, że to podstawowy i niestety powszechnie spotykany błąd w rozprawianiu i pisaniu o islamie – błąd widoczny w wielu artykułach, w wielu mass mediach – polegający na tym, iż do miana islamu próbuje się powszechnie przyłożyć nasze, europejskie filtry rozumienia i interpretowania. Tymczasem niezależnie od osobistych poglądów, islam posługuje się kompletnie inną gradacją wartości, niż gradacja europejska. Właśnie dlatego powstał ten, nasz cykl: aby unaocznić, że postulaty Mahometa kształtują społeczeństwa islamskie do ODMIENNEGO pojmowania pojęć takich jak: człowiek i człowieczeństwo, pokój, czy sprawiedliwość. Człowiek, to mężczyzna. Człowieczeństwo, to wierność wobec Allacha. Pokój, to brutalna wojna w imię „lepszego” – wojna o przyjęcie Allaha jako jedynego możliwego i realnego boga. A sprawiedliwość, to jedyne „słuszne” prawo, a więc prawo Szariatu… I tylko neo-liberalny europejski Europejczyk mówi – jeszcze – dziś bez zająknienia: kochaj wszystkich, bez wyjątku, a świat stanie się równy i sprawiedliwy, niezależnie od wyznawanych wartości; niezależnie od przynależności do określonych kręgów kulturowych… Tymczasem muzułmanie nie pozwolą nam się – po prostu – przytulić… Oni się nie zasymilują. I pokojowi – żyjący od wieków na polskich ziemiach – Tatarzy nie mają tu nic do rzeczy!

      Naprawdę sądzisz, że ww. europejski Europejczyk – się nie myli? Że jest winny albo równie „zły” czy „brudny”, co islamski terrorysta, ponieważ zna swoją – czasem ponurą, to prawda – historię?…

    • Zbigniew Galar

      Do tego problemu, czyli porównywania ilości zbrodni popełnionych w imię różnych religii ciężko się odnosić, bo tak naprawdę powinno się porównywać różne ideologie, gdyż to one, a nie tezy teologiczne wywołują tragiczne skutki, bo wywołują czyny odnosząc się do spraw tutaj na Ziemi.

      Lecz krucjaty to nie tylko wojny, lecz również szkło powiększające dla postaw mentalnych Europejczyków, prowadzących do takich absurdów jak „krucjata dziecięca”. To dopiero była tragedia, że ktoś pomyślał, iż taki projekt może się powieść. Przegrywamy, bo islamiści są bardziej pragmatyczni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *