Bezwstydne stulecie niepodległości

Tak, jestem patriotką. Urodziłam się w Polsce w przeddzień stanu wojennego. Oparłam się pokusie emigracji ekonomicznej. Całe życie spędzam w moim kraju. Tutaj mieszkam, pracuję, kocham, rozpaczam, marzę i istnieję. Tutaj: u siebie. Polska to mój dom. Język polski to moja miłość, pasja i praca zawodowa. Myślę w języku polskim i śnię w języku polskim. Polska to moje dzieciństwo i teraźniejszość…

To także historia miłości i bólu mojej babci Polki i dziadka Włocha. Rozdzielił ich patriotyzm: po wojnie oboje zapragnęli powrócić do swoich odrębnych ojczyzn. Mój ojciec urodził się w niemieckim Hannoverze, po czym matka (moja babcia) wróciła z nim do swego domu – do Polski. Wróciła bez męża Włocha (mojego dziadka) – on też, tak samo jak ona, wybrał własną ojczyznę.

Tak oto Polska stała się mojego taty, a następnie moją nieustającą ojczyzną – dlatego, że mama mojego taty, a moja babcia szczerze i lojalnie Polskę kochała. Ona rozumiała, co to znaczy stracić wolność, być przemocą wywiezionym daleko od domu, uwięzionym, pobitym i zmuszonym do pracy ponad ludzkie siły i do egzystowania w odczłowieczających warunkach.

Czasami „cieszę się”, że moja kochana babcia nie dożyła tych – dzisiejszych czasów. Przeżyła wojnę, przeżyła wybicie niemal wszystkich zębów wskutek kopnięcia niemieckiego oficerskiego buta, przeżyła rozstanie z ukochanym mężczyzną (a moim dziadkiem), jedynym mężczyzną jej życia, ale nie przeżyłaby tego, że w dniu 11 listopada „w dzienniku w telewizorze” elegancko ubrana pani prezenterka powie z nienagannym i niczym niewzruszonym wyrazem twarzy, że nasze polskie Święto Niepodległości to defilada faszystów… a takie właśnie komunikaty zahuczą w „polskich” mass mediach właśnie z okazji tak bezspornie ważnego dla nas, dla wszystkich Polaków, święta – z okazji tej szczególnej symbolicznej daty, w dodatku tak przepięknie okrągłej, bo setnej rocznicy odzyskania przez nasz naród niezależności.

Z niemal wszystkich porów rzeczywistości wylewają się na mnie komunikaty medialne i celebryckie, które na wiele sposobów próbują mi Polskę obrzydzić. Moją Polskę – moją historię, mój kraj i mój dom. W przeciwieństwie do rozmaitych „onych” nigdy nie mówię o Polsce „ten kraj”, „w tym kraju to”, „w tym kraju tamto”. Bo Polska nie jest tym, czyli jakimś krajem, na który Polak powinien pokazywać palcem – jak na coś obcego i odległego. Polska to mój i Twój – nasz kraj. A zaimek „ten” [kraj] ma charakter izolujący, separujący. A bez poczucia przynależności do Polski wyrażanego w rodzimym języku mówionym i pisanym – stajemy się tylko bezimiennymi osobami dryfującymi po świecie bez żadnych korzeni.

A ja nie jestem osobą. Jestem człowiekiem. Jestem kobietą. Jestem Polką. W 2018 r. mój kraj świętuje również setną rocznicę przyznania Polkom praw wyborczych i warto przy tej sposobności przypomnieć, że na polu Europy Polska znajduje się w ścisłej czołówce państw, które jako pierwsze przyznały kobietom prawa wyborcze. I przyznalibyśmy kobietom te prawa jeszcze wcześniej, gdyby nie fakt, że obce mocarstwa trzymały nas pod zaborami. A poza tym… w roku 1918 Polacy odzyskali suwerenność, więc to nie tak, że polscy mężczyźni przyznali prawa wyborcze polskim kobietom, tylko uzyskaliśmy je jako naród w jednej i tej samej chwili, za pośrednictwem jednego dekretu – bez podziału na płci. Bez żadnego podziału…

Ale zamiast pochylić się jutro w zadumie nad tym, że stanowię sobą cząstkę polskiej wspólnoty społecznej – że jako Polka biorę osobiście udział w bardzo szczególnym łańcuchu tradycji, historii, różnych zmagań, nadziei, lęków i także błędów – nasłucham się z „radiów i internetów”, że „PiS jest gupi”, a „narodowcy to faszyści”… pomijam już „drobnostki” semantyczne i historyczne takie jak fakt, że faszyzm to wytwór postępowej lewicy, więc zarzucanie tej ideologii akurat narodowcom, to coś jak piekło źle ogrzane*, jako że narodowcom bliżej do drugiej strony medalu: prawicowe poglądy narodowców to przecież kierunek pt. radykalny nacjonalizm, a nie faszyzm, ale co tam…

…różne zarzuty antypolskie nie tylko narodowców, ale także mnie, zwykłą Polkę, atakują z ziemi i powietrza, z sieci i ulicy, i za każdym razem występują w krwiożerczym pakiecie: Polska = faszyzm = ksenofobia = rasizm… a potem jeszcze: kons-ty-tuc-ja i wolne sądy…

Wolne żarty! O ojkofobii i ksenofilii internety już nie napiszą, ludzie nie opowiedzą sobie o tych pojęciach na przystanku autobusowym. A ja, Polka we własnej ojczyźnie, w setną rocznicę odzyskania jej niepodległości boję się wywiesić flagę narodową za okno, bo mogłabym dostać w nią kamieniem albo koktajlem Mołotowa. Ale o tym nie powie Ci żadna gazeta – gazeta Ci powie, że moja flaga polska w moim polskim oknie to oznaka faszyzmu (sic i lol!).

Márquez powiedział, że człowiek nie należy do żadnej ziemi, dopóki nie ma w niej swoich bliskich**. W polskiej ziemi leżą: moja babcia i mój tata. Zgadnijcie, gdzie należę…

Nie żałuję decyzji mojej babci. Współczuję jej głęboko rozstania z ukochanym, a moim dziadkiem, ale nie mam do niej żalu o to, że mogłam urodzić się gdzie indziej – że mogłam być bardziej Europejką, a mniej Polką. Cieszę się i jestem dumna z tego, że jestem Polką, a bycie Polką ani trochę nie przeszkadza mi w docenianiu europejskiego zaplecza kulturowego, którego cząstką także pozostaję. Doświadczenie mojej babci – zdawałoby się: jakże romantyczne, jednocześnie brutalne i pewnie nawet irracjonalne z dzisiejszego bezpiecznego punktu widzenia – nauczyło mnie, że można kochać swój dom nawet wtedy, kiedy jest ubogi, brudny, zniszczony…

Kiedy moja babcia wróciła po wojnie do Polski z moim tatą, z niemowlakiem pod pachą, zastała ruiny, ale w życiu nie była szczęśliwsza, niż wtedy, kiedy zobaczyła, kiedy dotknęła tych ruin… Jej sentymentalizm i dziwna (irracjonalna) determinacja, by tu zostać i odbudowywać to, co tak bestialsko Niemcy zniszczyli, również dla mnie była niezrozumiała przez lata. Dopóki nie dorosłam i nie zrozumiałam, że moja osobista wygoda i bezpieczeństwo są niczym w porównaniu z tym, z czym zmogli się moi przodkowie.

Dopóki nie zrozumiałam, że człowiek nie należy do żadnej ziemi, póki nie ma w niej swoich bliskich.

Z pokorą
Justyna Karolak

PS Nie głosuję na PiS, bo to socjaliści. Nie głosuję na PO, bo to marksiści. Nie głosuję na Nowoczesną, bo to żart pseudopolityczny. Nie głosuję na Wolność, bo Korwin-Mikke jest nieprzewidywalny… Nie głosuję na partię. Żadną. Głosuję na Pawła Kukiza, bo jest artystą. Mam już serdecznie dość układów, umizgów, czerwonych uścisków rąk… Jeśli myśliciele, ekonomiści i inni specjaliści niczego od 89. dla Polski nie wymyślili, to czas na głos serca i na ruch społeczny. Miłego Święta Niepodległości! Setnego!

Justyna Karolak – pisarz i red. nacz. Literatury Tostera Pandory, twórca powieści, opowiadań, felietonów oraz baśni dla dorosłych i dla dzieci. Na swoim blogu okołoliterackim Karolakowo w kategorii Pisanie publikuje bezpłatne artykuły dla pisarzy. Ich uzupełnieniem jest regularny i ogólnodostępny podcast dla pisarzy i wszystkich zainteresowanych procesami budowania literatury dostępny na kanale YT.

*Cytat z felietonu Kisiela; tytułu nie pamiętam, przepraszam.

**Cytat z powieści Márqueza pt. „Sto lat samotności”.

B
Co myślisz o tym artykule? Wyraź swoją opinię - zgrilluj tosta!
  • bardzo ciekawy-wypieczony tost (14)
  • w porządku-niezła grzanka (7)
  • potrzebny-smaczny tost (5)
  • średni-przeciętny tost (1)
  • nie podoba mi się-spalony tost (0)

23 komentarze

  1. Justyna! Ogromny szacunek za ten tekst! Z pewnymi obawami zaryzykowalem pojechanie wczoraj na obchody Niepodległości do Warszawy. I niezależnie od tego co TVN i podobne media będą wciskały to byłem otoczony głównie uśmiechniętymi inteligentnymi ludźmi (choć były też osoby których być nie powinno). Ciekawostka – trzy dni wcześniej na stronie Wyborczej można było już znaleźć zdjęcia z tegorocznego marszu… Pozazdrościć im wehikułu czasu

    • Janie! Bardzo dziękuję za tak piękne słowa uznania 🙂 . Cieszę się, że osobiście byłeś na uroczystości w Warszawie – jesteś kolejnym człowiekiem, który pisze do Tostera, żeby potwierdzić, że było bardzo spokojnie i pięknie, czyli dokładnie tak jak mówisz: dużo uśmiechniętych, inteligentnych ludzi 🙂 . Ale Wybiórcza i Tefałeny wiedzo lepiej – wiadomo 😉 . W końcu majo wehikuły czasu – kto by nie chciał mieć?!

      Pozdrawiam serdecznie 🙂 .

  2. “Piłsudski mógł być głową państwa, bo był mężczyzną. Jako kobieta nie miałby takiej możliwości. ” z kom wyżej.
    Błąd. Piłsudski został głową państwa, bo z racji zasług wojennych był naturalnym kandydatem na to stanowisko. Płeć nie miała tu nic do rzeczy. W XIX w. na tronie brytyjskim czy hiszpańskim zasiadały kobiety i nie widziano z tego powodu problemów.

    • Kamilu,
      dziękuję Ci z całego serca, bo po fali mowy nienawiści, która dziś na mnie spadła z racji tego artykułu, powoli tracę już siły na tłumaczenie faktów historycznych.

      • Cóż, niektóre komentarze tutaj mogłyby być przedmiotem badań socjologicznych 🙂

        • Kamilu, to prawda 🙂 . Ja co prawda się takich badań nie podejmuję, bo nie mam do takowych kompetencji, pewnie też moje niektóre części komentarzy nie do końca były precyzyjne, ale myślę, że odnośnie do części faktograficznej – że tak powiem, każdy użytkownik Tostera może wyciągnąć własne wnioski 🙂 .

  3. Jakby to Pani powiedzieć, żeby Pani nie obrazić: OFICJALNE komunikaty są ułudą, której się Pani poddaje. Papier, zwłaszcza oficjalny, czy poddany ideologicznym naciskom, wszystko przecież przyjmie.
    Prawda, to nie komunikaty tylko nie zasłonięta burkami i ładnie umalowana, bo czująca się bezpiecznie rzeczywistość, przechadzająca się ulicami polskich miast. Jeśli chce Pani żyć w wyimaginowanym strachu – trudno, nikt Pani nie broni obnosić się z nieznajomością historii. Trochę wstyd – przyznaję, ale wolno.

    Wraz ze wzrostem różnorodności kulturowej maleje zaufanie społeczne wśród lokalnych społeczności (są na to badania), bo przecież trudniej “dogadać się” na ulicy, a tym bardziej mieć w tyglu kulturowym wspólne wartości.
    Państwa upadają z powodu braku spójności, proszę spojrzeć na dalej posunięty proces, do którego Pani dąży – eksperyment o nazwie Szwecja już niedługo zostanie przerwany.

    Mam nadzieję, że wtedy przyzna się Pani przed sobą jaka była, jak się Pani nie przyzna, też trudno – przecież nikt nie wymaga od Pani żeby była mądra. Po co ma być Pani mądra skoro są OFICJALNE komunikaty?

  4. Nie mogę się zgodzić z Twoim tekstem.
    Po pierwsze: Polki musiały walczyć o ten dekret, Piłusdski wcale taki chętny do przyznania praw wyborczych kobietom nie był. Tak, to mężczyzna przyznał prawa wyborcze kobietom.
    Po drugie, nie spotkałam się jeszcze z napiętnowaniem osoby, która wywiesiła biało-czerwoną flagę za oknem. Za to mojej znajomej wielokrotnie kradziono flagę tęczową.
    Po trzecie, wielu obcokrajowców-studentów dostawało z okazji 11 listopada maile z ostrzeżeniem, by tego dnia nie wychodzili z domu. Znam wiele osób, które zwyczajnie boją się wyjść i świętować w kulturalny i pokojowy sposób, bo może spotkają się z marszem nacjonalistów. To nie jest w porządku. Nasze wspólne święto staje się zawłaszczone przez agresję. Co prawda zgadzam się z Tobą, że media nakręcają taką spiralę. Nie mówi się o innych – kulturalnych, pokojowych, zwyczajnie fajnych wydarzeniach – wszystko ginie pod toną informacji o kolejnych zadymach.
    Mnie też trafia szlag, kiedy słyszę, że “takie rzeczy tylko w Polsce” albo “jaki kraj, takie coś tam”.
    Chciałabym jednak móc świętować z innymi. A jednak kolejny raz tego nie zrobię, bo się boję. Boję się okrzyków pełnych nienawiści do innych nacji, boję się dymu i pozasłanianych twarzy. Boję się tego, że do agresji nie trzeba nikomu dać powodu i zwyczajnie nie chciałabym się znaleźć na trasie tych ludzi pełnych agresji i nienawiści.
    Myślę, że my, Polacy, jako całość, mamy ogromny problem z Dniem Niepodległości. I obawiam się, że nieprędko go rozwiążemy.

    • Uczestnik zgromadzenia

      Kobiety zawsze miały prawo głosu w Polsce, zabierały go przy stole i przy naradzie wojennej przez ostatnich tysiąc lat, właśnie w Polsce. Dopiero w ostatnim wieku otrzymały też prawo głosu wyborczego, co oznaczało możliwość wyboru władz w demokracji poprzez głosowanie, bo dopiero w ostatnim wieku zmienił się ustrój.

      To kraje anglosaskie traktowały kobiety jak ludzi drugiej kategorii, a kraje muzułmańskie nadal traktują.
      To w Ameryce musiał narodzić się ruch sufrażystek, bo tam te kobiety miały z czego się wyzwalać, by z dzikiej kolonii (nawet sami nazywali go wild west) mogli zrobić w końcu cywilizację – jak w Polsce – moralność grupy czasem musi dorosnąć do poziomu życia i o tym dowiedziała się Ameryka właśnie w ciągu XX wieku.

      Ten szacunek do kobiet sprawia, że mężczyźni, i nawet kibole na marszu patriotów, a nie nacjonalistów, nie biją kobiet, bo za coś takiego to mogą od wszystkich w dziób dostać. Każdą z kobiet chronią setki normalnych, przeciętnych ludzi, zwłaszcza miejscach publicznych.

      Dlatego jest Pani bezpieczna, bo zasada ochrony kobiet, to jest kultura, która przeniknęła nawet do nizin społecznych i nawet tam jest stosowana. Bronimy kobiet, bez czekania na przyjazd policji.

      Ten strach to jest Pani subiektywny strach – fakty są takie, że w Polsce jest bezpiecznie, w przeciwieństwie do krajów, do których źródło kalki Pani poglądów każe aspirować.
      Właśnie dzięki temu, że na szczęście nadal panuje inność i wyjątkowość tradycji tego narodu jest Pani bezpieczna.

      Bać się jest przyjemnie i łatwo, to miałkie intelektualnie i płytkie. Ostatnio nawet modne.
      Jest Pani infantylna i niewdzięczna, a przecież stać Panią na więcej. Jest Pani przecież Polką.

      Piszę do Pani, by dać odpór temu co Pani nakłamała, bo tego typu skargi są uwłaczające dla wszystkich mężczyzn, którzy Panią chronią – właśnie w Polsce.

      • Uczestniku Zgromadzenia!

        Do Twojego komentarza warto dodać, że Polska zajęła jedno z OSTATNICH miejsc spośród WSZYSTKICH państw członkowskich w UE w rankingu przemocy wobec kobiet, dyskryminacji w środowiskach akademickich i w środowiskach pracy, kultury gwałtu i molestowania. Warto podkreślić, że “ranking” ten był jak dotychczas NAJPOTĘŻNIEJSZYM badaniem socjologicznym na ten temat w obrębie całej UE, i badanie to zostało przeprowadzone NIEZWYKLE PRECYZYJNIE i ŚCIŚLE ZGODNIE Z DYREKTYWAMI UNIJNYMI, a pierwsze miejsca we wszystkich tych kategoriach przemocy wobec kobiet zajęły: Niemcy, Szwecja i bodaj Francja.

      • Mężczyźni mnie chronią? W Polsce nie bije się kobiet? A ta zaatakowana po Paradzie Równości we Wrocławiu kobieta pobiła się sama, tak? A te kobiety, który blokowały nacjonalistyczny marsz też pobiły się same? Nie czuję się chroniona w sytuacji, w której byle facet może mnie na ulicy złapać za tyłek i ktoś mi jeszcze powie, że nie mam dystansu i dlaczego śmiem się oburzać. To nie jest ochrona.
        Proszę też zauważyć, że pisałam o prawie wyborczym. To prawo głosu to też nie taka jasna sprawa, ale faktycznie – w Polsce kobiety miały lepiej, jeśli chodzi np. o dziedziczenie. Ale Skłodowska musiała wyjechać do Francji, by móc studiować.
        Faktycznie, super miały kobiety.
        Nie czuję się bezpiecznie. To moje własne, subiektywne uczucie. Oczywiście, są miejsca, gdzie jest gorzej. Gdzie trwa wojna. Ale to nie sprawia, że 11 listopada zastanawiam się, czy wyjść z domu, czy nie będzie to jednak ryzykowne. Nie ja jedna zresztą. Przypominam, że cudzoziemscy studenci zostali w ten sposób ostrzeżenie przez uniwersytety. To był OFICJALNY komunikat.
        Nie sądzę, żeby bycie Polską miało wpływ na to, czy stać mnie na więcej. Wpływ za to ma moje wykształcenie, środowisko, empatia i otoczenie. Nie narodowość.

    • ty się nie boisz, ty nie wiesz, zakładasz że jest tak, jak mówią ci w twoim środowisku, wydaje ci się że to ma ponadczasowe wartości, a tym czasem to tylko moda która jest rodzajem kreacji ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, ty nie jesteś postępowa i nowoczesna, ty jesteś zagubiona

    • Natalio, odniosę się po kolei do poszczególnych części Twojego komentarza.

      „Polki musiały walczyć o ten dekret (…)” – nigdzie nie napisałam, że Polki nigdy nie musiały dochodzić swoich racji czy praw, twierdzę wyłącznie tyle, że sytuacja kobiet w wielu innych krajach europejskich była znacznie trudniejsza, niż u nas w Polsce, bo, powtórzę, Polska to ścisła czołówka wśrod krajów europejskich, które jako pierwsze przyznały kobietom prawa wyborcze. Piłsudski wydał ten dekret, owszem, ale nie dlatego, że był mężczyzną, tylko dlatego, że był głową państwa polskiego w owym czasie – jeśli zarzucasz Piłsudskiemu, że „wcale taki chętny do przyznania praw wyborczych kobietom nie był”, ponieważ był mężczyzną, to jest to pomówienie oraz seksizm. Poza tym dekret ten traktował o prawach wyborczych CZŁOWIEKA, powtarzam raz jeszcze, bez podziału na żadną z płci, co dodatkowo świadczy o parnterstwie, równości Polek i Polaków oraz o szacunku Polaków wobec polskich kobiet, którego to szacunku kobiety w krajach anglosaskich mogły Polkom jedynie zazdrościć, co też z entuzjazmem czyniły. Powtórzę też, że Polki otrzymałyby prawa wyborcze znacznie wcześniej, gdyby nie fakt, że obce mocarstwa trzymały Polskę pod zaborami. I to są fakty historyczne – one nie podlegają pod dyskusję. Możemy różnić się między sobą w osobistych – indywidualnych i subiektywnych – opiniach na temat rzeczywistości, natomiast fakty historyczne pozostają faktami, i na fakty nic nie poradzisz.

      „Nie spotkałam się jeszcze z napiętnowaniem osoby, która wywiesiła biało-czerwoną flagę za oknem. Za to mojej znajomej wielokrotnie kradziono flagę tęczową” – nie spotkałaś się z kradzieżą polskiej flagi narodowej, bo żaden Polak nie wywiesza jej w oknie prywatnego mieszkania o ile nie ma pewności, że mieszka w bezpiecznej dzielnicy, np. na strzeżonym osiedlu zamieszkałym przez ludzi o wspólnych poglądach politycznych. Flagi tęczowe zaś są wywieszane szybciej, częściej, dlatego też częściej są kradzione lub w inny sposób dewastowane. Rzecz jasna żadnego wymiaru chuligaństwa nie popieram, tylko brzydzę się nim i ganię, ale chuligaństwo nie ma wymiaru politycznego, tylko ma wymiar ludzkiej marności i słabości.

      „Wielu obcokrajowców-studentów dostawało z okazji 11 listopada maile z ostrzeżeniem, by tego dnia nie wychodzili z domu. (…)” – w Polsce notorycznie i chronicznie odbywają się manify, marsze i protesty tęczowe i nikt tych marszy nie blokuje. Zaś marsz z okazji Święta Niepodległości jest silnie napiętnowany, prezydent miasta stołecznego Warszawy (kobieta!) oficjalnie (!) zapowiedziała próbę zablokowania uroczystego pochodu patriotów polskich. I dzieje się to w Polsce – w kraju, w którym Powstanie Warszawskie dotychczas było we wszelkich środowiskach szczególnie szanowane, a nawet hołubione. Niemieckie mass media polskojęzyczne nakręcają spiralę zmyślnego strachu przed ruchami narodowymi, co jest elementem propagandy podyktowanej niemiecką potrzebą wcielenia w życie we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej komunistycznego Manifestu z Ventotene Spinellego, którego wizytówka z nazwiskiem wisi zresztą oficjalnie, w pełni jawnie, nad głównym wejściem do Europarlamentu. I to również są dane faktograficzne. Twoja próba dyskusji z faktami niestety jest z góry skazana na porażkę, ponieważ jedyne, co możesz uczynić z dowolnymi faktami, to wydać swoją subiektywną ocenę na ich temat, ale nie jesteś w stanie zaprzeczyć faktom. Wracając do samego marszu niepodległościowego, dokumentacja filmowa sporządzona przez dziennikarza Jaoka udowodniła jasno, kto i co stoi za „zadymami” na ww. marszach – i nie były to środowiska prawicowe, tylko komunistyczne (lewicowe). Fakty, fakty – upominam się raz jeszcze o ich uszanowanie.

      „Chciałabym jednak móc świętować z innymi. A jednak kolejny raz tego nie zrobię, bo się boję” – i ja Twój lęk rozumiem, ponieważ sama osobiście go podzielam. Ciekawi mnie jednak, że w dyskusji na Facebooku pod tym samym artykułem – Ty nie podzieliłaś mojego, dokładnie tego samego strachu, tylko poparłaś dyskutanta twierdzącego coś odwrotnego, a mianowicie, że powodów do strachu Polacy nie mają i że strach, o którym ja napisałam, jest moją projekcją, a nie ogólnodostępnym faktem.

      „Polacy, jako całość, mamy ogromny problem z Dniem Niepodległości” – to nie my Polacy mamy problem ze Świętem Niepodległości, to środowiska polityczne, partyjne, a mówiąc ściślej: komunistyczne mają z nim problem. Masz rację: ten problem nie szybko zostanie rozwiązany. Nie rozwiążemy go dopóty, dopóki, wciąż żywe i aktywne społecznie i polityczne, ślady po komunizmie nie zostaną zatarte. Wymazać ich już się nie da, bo poczyniły za dużo szkód, ale można, a nawet trzeba w końcu je zatrzeć i ruszyć w nową, świeżą stronę…

      Napisałaś również, że „Polacy w Polsce nie mają gorzej niż obcokrajowcy w Polsce” – a czy Twoim zdaniem powinni mieć gorzej? Czy fakt, że Polacy we własnej ojczyźnie mają tak samo dobrze bądź nawet lepiej od obcokrajowców w Polsce jest nieuzasadniony albo niegodziwy, albo dziwny?…

      Zajmując określone w artykule i w tym komentarzu stanowisko, staram się dać miarę faktom, czyli zauważyć rzeczywiste proporcje i skale różnych zdarzeń, nastrojów społecznych i politycznych. De facto nie interesuje mnie dyskurs prawica-lewica, ponieważ moje osobiste przekonania nie wpisują się do końca ani w jeden, ani drugi szablon rozumowania.

      Dziękuję, że znalazłaś wolę i czas na lekturę tego artykułu, a potem na odniesienie się do jego treści 🙂 .

      • Mam wrażenie, że czytasz między wierszami, ale nie widzisz sensu, który jest wyrażony wprost.
        Piłsudski mógł być głową państwa, bo był mężczyzną. Jako kobieta nie miałby takiej możliwości. Smutne, ale prawdziwe. I ja doceniam, że podpisał ten dekret i zgadzam się, że Polki nieźle sobie poradziły, ale nieprawdą jest stwierdzenie, że dostały te prawa tak po prostu, co wynikało z Twojego tekstu.
        Nie rozumiem tego, co piszesz o fladze, bo naprawdę nigdy nie spotkałam się z sytuacją, by ktoś nie wywieszał jej ze strachu. Napisałam o tym wyraźnie w komentarzach na FB, które przywołujesz. I nie powiedziałam tam, że nie możesz się bać, ale że powód tego, że flag jest mało, jest moim zdaniem inny niż strach. I jak najbardziej poparłam tego dyskutanta, ponieważ uważam, że jego wypowiedzi były sensowne i odpowiadały mojemu spojrzeniu na świat i moim dotychczasowym obserwacjom.
        Dla mnie osoby, które głoszą hasła typu “Polska dla Polaków” czy “Śmierć wrogom ojczyzny” nie są patriotami, a nacjonalistami i chuliganami, więc pominę kolejną część Twojego komentarza, bo rozmijamy się z definicjach (co napawa mnie pewnym lękiem, bo to oznacza, że zgadzasz się z tymi hasłami, a życzenie komukolwiek śmierci jest przerażające).
        A dlaczego ktokolwiek w Polsce miałby mieć gorzej? Nie możemy żyć razem w zgodzie? Poza tym chodziło mi o coś innego: z Twojego wpisu przebijała myśl, że Polacy w Polsce są dyskryminowani, co jest totalnie absurdalne.
        Tak rzucasz słowem “fakty”, że aż sama jeden przypomnę: czas największego rozkwitu Rzeczypospolitej to czas największej multikulturowości, czas napływu największej liczby obcokrajowców.

        • No i wyszło szydło z worka: przestałaś rozmawiać merytorycznie i pogrążyłaś się w porażce swego niezrozumienia zaprezentowanych tu tez, poglądów i danych. Nikt na Tosterze nie życzy nikomu śmierci – o czym Ty bredzisz? Gdzie to przeczytałaś?! Również nie poruszyłam w tym artykule kwestii multikulturowości – nie mam pojęcia, co chcesz uzyskać, przywołując w dyskusji na zupełnie inny temat właśnie to pojęcie. Moi przyjaciele z Tajwanu, którzy u nas w Polsce studiują na kompletnie swobodnych zasadach i w pełni na równi z polskimi studentami, chodzą w marszach przeciwko faszyzmowi w Polsce i robią to pomimo faktu, że mają WIELU Polaków za przyjaciół i systematycznie goszczą u nich w domach – gdyby w Polsce istniał faszyzm, żaden tego typu pochód w ogóle nie byłby możliwy…

          Kobiety w Polsce i w Europie piastują wysokie stanowiska w kręgu nauki, sztuki, polityki, przedsiębiorczości… Już w epoce średniowiecza mieliśmy do czynienia z kobiecą emancypacją, o czym Toster opublikował obszerny artykuł oparty na konkretnych źródłach historycznych…

          Nikt nie mówi, że w Polsce jest cudownie i że nie istnieje u nas przemoc czy gwałty albo niesprawiedliwości lub inne akty zła. Ale jeśli chce się być człowiekiem sprawiedliwym, to trzeba umieć i przede wszystkim chcieć dawać zjawiskom należną im miarę. Wskaźniki przemocy wobec kobiet, tak samo jak akty np. antysemityzmu – są w Polsce NAJNIŻSZE w stosunku do większości państw UE. Trzeba być okrutnie zmanipulowanym i zaślepionym, żeby w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości głośno krzyczeć, tak jak Ty to tutaj zrobiłaś, że w Polsce jest bardzo źle, że kobiety są prześladowane i gwałcone, a największy wkład w polską kulturę wniosły… inne narodowości, no bo oczywiście nie Polacy, no nie? Nie no, skąd! Wiadomo: my Polacy jesteśmy wyłącznie zacofani, agresywni itd. Co za groteskowa, podła opinia! I to właśnie w to szczególne święto! Ale wstyd!

          • Wkładasz mi w usta rzeczy, których nie powiedziałam.
            Po pierwsze, na Twoim blogu nie ma życzeń śmierci, ale popierasz marsz, który głosi mowę nienawiści. Skoro go popierasz, to znaczy, że zgadzasz z hasłami, które się na nim pojawiają. Wydaje mi się, że to poprawne wnioskowanie.
            Nie napisałam tez nigdzie, że to tylko w Polsce jest tak źle, a wszędzie to super. Nie mogę wypowiadać się o innych miejscach, bo ich nie znam. Poza tym wiem, że i tak bywa różnie. Jak wszędzie. Nie wiem, skąd wzięłaś w moich wpisach krzyk, że w Polsce “jest bardzo źle, że kobiety są prześladowane i gwałcone, a największy wkład w polską kulturę wniosły… inne narodowości”. Napisałam, że czas największego rozkwitu Polski to czas wielokulturowości – czyli raczej współpracy różnych nacji i narodów. A jeszcze lepiej: czas otwartości. I mnie naprawdę nie obchodzi, jakiej narodowości jest osoba, która buduje Polskę. Najważniejsze jest to, żeby żyło się nam tutaj dobrze. Razem. Wspólnie. Okrzyki “Polska dla Polaków” to uniemożliwiają. W Polsce nie obowiązuje doktryna nacjonalistyczna, ale jest ewidentnie popierana przez władzę, co sprawia, że snuję wizje na temat przyszłości i trochę martwię, bo Polska to mój dom i chciałabym czuć się w nim komfortowo.

            PS I mogłabyś darować sobie obrażanie mnie (“Trzeba być okrutnie zmanipulowanym i zaślepionym”) i manipulowanie moimi słowami. To nie sprzyja rozmowie. Wręcz przeciwnie: mam wrażenie, że komunikacja z Tobą nie jest możliwa.

            • Rozumiem, że nie obchodzi Cię narodowość, bo wynarodowienie niestety zamanifestowałaś już dostatecznie: jeśli w setną rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę ja jako pisarz i bloger chwalę mój kraj w bardzo łagodnym, sentymentalnym artykule, poczuwając się przy tym do dumy z tego, że właśnie stąd, z Polski, pochodzę, że jestem Polką (nawet pomimo swoich silnych korzeni włoskich), a Ty przychodzisz na mój blog dokładnie po to, aby w tak bezspornie ważne dla WSZYSTKICH Polaków święto wypisać swoje kontrargumenty akcentujące, że nie mam z czego być dumna, no bo najważniejsze rozkwity kultury polskiej pochodzą od innych kultur, a nie od nas, nie od Polaków, to jest to jasny, i właśnie również krzykliwy, sygnał, że utożsamiasz się nie z kulturą polską, tylko z wyobrażeniem o niej oraz z tęsknotą do czegoś obcego, zapewne większego, silniejszego, lepiej rozwiniętego (np. gospodarczo, obyczajowo, światopoglądowo).

              Ojkofobia i wynarodowienie – nad czym ubolewam gorąco – przebiły niestety zwłaszcza z Twojego przedostatniego komentarza, w którym jedynie na podstawie swoich domysłów, a de facto projekcji, próbowałaś wmówić mnie oraz Tosterowi, że życzymy komukolwiek śmierci. Bo naród, Natalio, to nie kolor skóry i miejsce urodzenia. To nie ogólne czy wynaturzone miano opisujące nie wiadomo kogo. Naród to ludzie, to konkretne społeczeństwo. I w nasz polski naród wrośnięci są i Tatarzy, którzy zasymilowali się z nami, Polakami, i żyją na naszych polskich ziemiach od wieków, i również Żydzi, którzy w czasie wojny byli tu w Polsce naszymi bliskimi sąsiadami, członkami społeczeństwa, i byli przez nas chronieni. Nawiasem mówiąc, Żydzi już w epoce średniowiecza, prześladowani przez inne nacje, wśród Polaków skutecznie znajdowali swój dom, miejsce sprzyjające do normalnego, szczęśliwego życia, schronienie i osłonę. A Ty dzisiaj, po bogactwie całego tego zaplecza kulturowego, chcesz mi wmówić, że naród polski – jest nieważny? Bo nie liczy się naród – tylko co? Kultura, wychowanie – tak? A czym jest kultura i wychowanie bez korzeni, bez wspólnych wspomnień, bez łączących ludzi poszczególnych rozdziałów historii?…

              Naród polski w historii słynął z gościnności i to dzięki naszej polskiej otwartości tak wiele przepływów myśli, idei, aktów sztuki – było możliwe do zaistnienia właśnie na gruncie polskim, w naszym narodzie. W przeciwieństwie do większości krajów europejskich Polska nie ma za sobą tradycji kolonizatorskich; to nas rozbierano zaborami i najeżdżano, masowo mordowano i wykorzystywano naszą szczodrość i gościnność. Nie, nie jesteśmy bez skazy czy bez winy, ale jesteśmy nami, Polakami: ludźmi jednocześnie gościnnymi i po trosze nieufnymi – to prawda, ale to nie znaczy, że nie stać nas wewnętrznie na szczodry gest, na przystępność.

              „Na Twoim blogu nie ma życzeń śmierci, ale popierasz marsz, który głosi mowę nienawiści” – ta część Twojego komentarza to lolkontent 🙁 . Popieram ogólnopolskie świętowania, popieram wspólnotę, popieram jedność społeczną całym umysłem i sercem. W rzeczonym marszu wzięło udział 250 tysięcy Polaków… słownie: ĆWIERĆ MILIONA LUDZI – RODZIN, SINGLI, ZWIĄZKÓW, DZIECI, STARCÓW, MŁODZIEŻY… BA! W TYM MARSZU WZIĘLI UDZIAŁ RÓWNIEŻ CZARNOSKÓRZY, TAKŻE LUDZIE NIEPEŁNOSPRAWNI… KAŻDY! KAŻDY, KTO POCZUWA SIĘ DO WYRAŻENIA JEDNI Z POLAKAMI, DO BYCIA CZĄSTKĄ TEGO NARODU, TEGO SPOŁECZEŃSTWA I TEJ HISTORII. A Ty nazywasz wszystkich tych Polaków – głoszącymi mowę nienawiści… brak słów.

              Bo ćwierć miliona Polaków poszło w pokojowym, uroczystym marszu, a Ty – dokładnie tak samo jak mainstreamowa propaganda medialna – wychwyciłaś z tego bogactwa pokory, dostojnej ciszy i święta zaledwie promil czy mikroodsetek istnych głąbów, i na tej podstawie wyciągnęłaś swój bluźnierczy wniosek względem całości… co za wstyd 🙁 .

              Na polskim Marszu Niepodległości rozbłysnęły race – z okazji zaś święta narodowego Francji zostało podpalonych 800 samochodów! Rozumiesz to? Słownie: ponad osiemset samochodów osobowych podpalonych przez rzezimieszków. A na polskim narodowym Marszu Niepodległości nie wydarzyło się nic szczególnie incydentalnego – ani jeden bestialski przypadek. Ani jeden! Prócz kilku wulgarnych haseł wykrzykniętych w kierunku stacji TVN – tak, to ta sama stacja telewizyjna, która na poprzednich marszach niepodległościowych wynajęła ludzi specjalnie po to, żeby podpalili jej busa, a następnie żeby zgonić winę na prawicę…

              Więc – już zupełnie na koniec, ponieważ ani trochę nie zrozumiałaś moich ani intencji, ani treści, jakie tu opublikowałam – wytłumaczę po raz kolejny: nie popieram marszu siejącego mowę nienawiści, popieram natomiast obchody Święta Niepodległości Polski. A tegoroczny marsz w stolicy, jak i wiele pomniejszych marszów w całym kraju, w ten pozytywny przekaz i pozytywną, spokojną aurę się wpisuje 🙂 .

              Dodam, że wielokulturowość – to miano i hasło wywoławcze tych, naszych czasów. To hasło reklamowe. Bo Polska nie stała się bogata kulturowo dzięki wzbogaceniu kulturowemu z zewnątrz – Polska po prostu była gościnna i otwarta, to dlatego inne nacje i kultury wrosły w nas i stały się nam bliskie. Tak odbyło się to np. z „naszymi” Tatarami, choć nie brakło tarć, lecz były one naturalne i naturalnym rytmem same się dotarły.

              A hasło – akurat to hasło: „Polska dla Polaków”, to rozpaczliwy skowyt tęsknoty nas, Polaków, za tym, abyśmy jako naród i społeczeństwo na zawsze już pozostali spójni, to znaczy abyśmy już przenigdy w historii nie stali się ofiarami, zakładnikami, więźniami, niewolnikami obcych mocarstw. To hasło, „Polska dla Polaków”, jest czyste, szlachetne – wypowiadamy je dziś z okazji Święta Niepodległości właśnie dlatego, że czcimy pamięć naszego wyzwolenia spod obcego panowania, że nie chcemy, znowu na następne sto lat, zniknąć z mapy świata…

              Patrząc logicznie: być może to Ty popierasz marsz mowy nienawiści? Bo ja, razem ze zdecydowaną większością mojego narodu i społeczeństwa, popieram marsz miłości, wdzięczności, pokoju, niepodległości i braterstwa, i przede wszystkim bohaterstwa moich przodków, którzy wywalczyli dla mnie wolność. Pytanie więc brzmi: jaki marsz poparłaś Ty? Gdzie Ty byłaś w dniu 11 listopada br.? W jakim kraju byłaś; gdzie? Bo na pewno nie tutaj, w Polsce, skoro słyszałaś mowę nienawiści na naszym polskim pięknym marszu.

  5. Grzegorz Kasprzak

    Dziękuję

  6. Wanda Wiewiórka

    Bardzo dobry tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *